wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 14.


"- Dobranoc kotek - Powiedział i pocałował mnie w policzek. Zalałam się rumieńcem. Na oczach wszystkich?! Serio?! Ale w końcu mieliśmy udawać.
- Jasiek?! - Artur wstał z krzesła i podszedł. Usłyszałam głośny huk i zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle przestałam widzieć i słyszeć. Ostatnie słowo, które doszło mi do uszu to : "Jasiu!" To było okropne!"

Otworzyłam powoli oczy. Nade mną stała Gabryśka, gadająca z Olką.
- Ej dziewczyny co się stało? - Powoli usiadłam, łapiąc się jedną ręką fotela. Byłam strasznie osłabiona. Dziewczyny odkręciły głowy w moją stronę i uklęknęły.
- Artur znowu miał jakieś sapy do Jasia, ale tym razem szedł jak tyran. Jaś w ostatniej chwili cie odepchnął, ratując ci głowę przed lecącym krzesłem. - Olka była strasznie rozdrażniona. Mówiąc te zdania co kilka sekund załamywał jej się głos.
- Co?! - Krzyknęłam i gwałtownie wstałam na nogi. Kręciło mi się w głowie. Na szczęście Olka mnie złapała, bo straciłam równowagę.- Mam już dość tych humorków Artura! - Gabryśka słysząc te słowa wyprostowała się i nabrała powietrza w usta.
- Nie mów tak na Artiego! - Powiedziała cieniutkim głosikiem i odkręciła ode mnie głowę.
- To jak go tak kochasz to go stąd weź i wypad! - Wskazałam palcem na drzwi.
- Chętnie! Już mam cie dość. Od samego początku miałam. Przy Jasiu, Oli i moim chłopaku można się wyluzować i zaszaleć a ty tylko wszystko psujesz i ... przez ciebie jest taka nerwowa atmosfera! - Na te słowa już w ogóle straciłam nad sobą panowanie. Zacisnęłam pięści i cała się spięłam. Jak widziałam tą całą lalunie to miałam ochotę jej przywalić.
- Ej Dominika. Nie rób tego! - Olka już chyba wiedziała o co mi chodzi bo złapała mnie za ręce. Wzięłam głęboki wdech i czekałam na kolejne słowo Gabryśki. Znam już kilka takich jak ona więc wiedziałam, że długo nie będę musiała czekać.
- I jak ty się w ogóle wystroiłaś?! Jasiek to takich może mieć z 10 ! A ty pewnie z nim jesteś, bo duży tyłek masz i machasz nim mu przed oczami! - Głośno się zaśmiała a ja już nie wytrzymałam!. Postawiłam lewą nogę do przodu wyrywając się w tym czasie z uścisku Olki i prawą ręką uderzyłam ją w skroń. Ona szybko się za nią złapała i mnie popchnęła, na co ja poleciałam na szafkę. Na schodach pojawił się Jaś, ale ja nie miałam czasu na patrzenie się w tamtą stronę i odeszłam od szafki. Gabryśka cofnęła się.
- Chcesz poznać prawdziwy ból?! Ból, przy którym Arturek ci już nie pomoże?! - Chwyciłam za nóż leżący na stole.
- Dominika! - Krzyk Olki był przerażający, ale próbowałam nie zwracać na to uwagi. Podniosłam rękę z nożem do góry patrząc głęboko w oczy Gabryśki. Upuściłam go i pobiegłam na górę. Jasiek próbował mnie zatrzymać, ale wyrywałam się z jego każdego uścisku. Zamknęłam drzwi na klucz i rzuciłam się na łóżko. Z dołu było słychać krzyki dziewczyn. Miałam świadomość tego, że przeze mnie wszyscy tam przechodzą piekło a ja sobie leże na łóżku i próbuję o całej sprawie zapomnieć. Co jakiś czas przechodziła mi przez głowę myśl, że słowa tej debilki były prawdą. Ona ma rację, ja wszystko tylko psuje. Najlepiej by było gdybym zniknęła z ich życia. Wstałam i poszłam w stronę szafy. Wyciągnęłam z niej jakąś dużą torbę i po kolei przebierałam rzeczy. Na koniec przebrałam się w swoje ciuchy a Olki złożyłam i położyłam na łóżku. Nie mogłam pozbierać myśli.
- Bądź silna! wyjdź z ich życia! - Mówiłam sama do siebie. W końcu nie wytrzymałam i wybiegłam z pokoju. Jaś nadal stał na schodach i opierał się o barierkę z opuszczoną głową.
- Dominika.. Nie słuchaj jej.. Ona zaraz wychodzi razem ze swoim przyjacielem. Uspokój się. - Widać było, że miał łzy w oczach lecz próbowałam nie zwracać no to uwagi.
- Zostaw mnie! Puść moją rękę! To już postanowione! - Nie dałam mu powiedzieć następnego zdania, bo wybiegłam z domu. Nie wiedziałam gdzie mam iść więc szłam po prostu przed siebie. Po 20 minutach poczułam się jakbym przechodziła przez ten chodnik milion razy. Wszystko wydawało mi się takie znajome. Odkręciłam się w lewo i ujżałam mój stary dom.
- W sumie.. Czemu nie? I tak nie mam się gdzie podziać - Znów mówiłam sama do siebie. Coraz częściej mi się to niestety trafia.  Otworzyłam powoli bramkę i skierowałam się w stronę domu. Wyglądał on na prawdę strasznie. Byłam już tak zmęczona, że od razu po otworzeniu drzwi poszłam spać.

*PERSPEKTYWA JASIA:

Nie mogę uwierzyć, że przez mojego najlepszego kumpla i jego dziewczynę z domu wyniosła się moja ukochana.. Strasznie się o nią boję. Jutro do niej jadę ale nawet nie wiem gdzie ona jest. Usiadłem na kanapie koło Olki i włączyłem telewizor.
- Jasiek.. My takie jesteśmy. Zobaczysz przejdzie jej. - Przytuliła mnie mocno i przełączyła program.
-Mam taką nadzieję. Kocham ją i nie chcę jej znów stracić. Nawet nie wiem gdzie ona teraz jest! Jakaś totalna masakra!
- Ej głowa do góry! Weź już się nie dołuj! Jasiek! - Odkręciłem głowę w jej stronę. - Debilu! Ogar! - Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. - A tak na zdrowy chłopski rozum.. Gdzie ona jest? A gdzie mogła pójść? Jaki dom jej pozostał?
- Jej matki! - Wpadłem właśnie na genialny pomysł ale wole go zrealizować za jakiś czas gdy Dominika już ochłonie.
- No wow ! Już nie jesteś smutny?
-Nie - Przysunąłem się do niej bliżej a ona mnie pocałowała! I znowu się bardziej pogrążyłem?! Mam dość mojego życia!

______________________________________________________________________________
Elo mordki! Przepraszam was, że przez miesiąc nic nie dodawałam! :'( Jest mi bardzo z tg powodu przykro!! Znowu teraz spróbuję dodawać rozdziały regularnie <3 Kocham Was! Pamiętajcie! Jeśli przeczytałeś/aś ---> zostaw coś po sobie!! :**