środa, 3 czerwca 2015
INFO!!!!
Słuchajcie .... 1 komentarz .... masakra jednym słowem mówiąc ... zrobiłam wiec ankietę ... wypełnijcie ją szczerze .... http://strawpoll.me/4533858 ... jeśli wyniki będą w miarę dobre niedługo pojawi sie może nowy rozdział :* jeśli będę chciała to zakończyć to znajdzie się to w następnym rozdziale ;* dzięki i pa :(
wtorek, 26 maja 2015
Rozdział 14.
"- Dobranoc kotek - Powiedział i pocałował mnie w policzek. Zalałam się rumieńcem. Na oczach wszystkich?! Serio?! Ale w końcu mieliśmy udawać.
- Jasiek?! - Artur wstał z krzesła i podszedł. Usłyszałam głośny huk i zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle przestałam widzieć i słyszeć. Ostatnie słowo, które doszło mi do uszu to : "Jasiu!" To było okropne!"
Otworzyłam powoli oczy. Nade mną stała Gabryśka, gadająca z Olką.
- Ej dziewczyny co się stało? - Powoli usiadłam, łapiąc się jedną ręką fotela. Byłam strasznie osłabiona. Dziewczyny odkręciły głowy w moją stronę i uklęknęły.
- Artur znowu miał jakieś sapy do Jasia, ale tym razem szedł jak tyran. Jaś w ostatniej chwili cie odepchnął, ratując ci głowę przed lecącym krzesłem. - Olka była strasznie rozdrażniona. Mówiąc te zdania co kilka sekund załamywał jej się głos.
- Co?! - Krzyknęłam i gwałtownie wstałam na nogi. Kręciło mi się w głowie. Na szczęście Olka mnie złapała, bo straciłam równowagę.- Mam już dość tych humorków Artura! - Gabryśka słysząc te słowa wyprostowała się i nabrała powietrza w usta.
- Nie mów tak na Artiego! - Powiedziała cieniutkim głosikiem i odkręciła ode mnie głowę.
- To jak go tak kochasz to go stąd weź i wypad! - Wskazałam palcem na drzwi.
- Chętnie! Już mam cie dość. Od samego początku miałam. Przy Jasiu, Oli i moim chłopaku można się wyluzować i zaszaleć a ty tylko wszystko psujesz i ... przez ciebie jest taka nerwowa atmosfera! - Na te słowa już w ogóle straciłam nad sobą panowanie. Zacisnęłam pięści i cała się spięłam. Jak widziałam tą całą lalunie to miałam ochotę jej przywalić.
- Ej Dominika. Nie rób tego! - Olka już chyba wiedziała o co mi chodzi bo złapała mnie za ręce. Wzięłam głęboki wdech i czekałam na kolejne słowo Gabryśki. Znam już kilka takich jak ona więc wiedziałam, że długo nie będę musiała czekać.
- I jak ty się w ogóle wystroiłaś?! Jasiek to takich może mieć z 10 ! A ty pewnie z nim jesteś, bo duży tyłek masz i machasz nim mu przed oczami! - Głośno się zaśmiała a ja już nie wytrzymałam!. Postawiłam lewą nogę do przodu wyrywając się w tym czasie z uścisku Olki i prawą ręką uderzyłam ją w skroń. Ona szybko się za nią złapała i mnie popchnęła, na co ja poleciałam na szafkę. Na schodach pojawił się Jaś, ale ja nie miałam czasu na patrzenie się w tamtą stronę i odeszłam od szafki. Gabryśka cofnęła się.
- Chcesz poznać prawdziwy ból?! Ból, przy którym Arturek ci już nie pomoże?! - Chwyciłam za nóż leżący na stole.
- Dominika! - Krzyk Olki był przerażający, ale próbowałam nie zwracać na to uwagi. Podniosłam rękę z nożem do góry patrząc głęboko w oczy Gabryśki. Upuściłam go i pobiegłam na górę. Jasiek próbował mnie zatrzymać, ale wyrywałam się z jego każdego uścisku. Zamknęłam drzwi na klucz i rzuciłam się na łóżko. Z dołu było słychać krzyki dziewczyn. Miałam świadomość tego, że przeze mnie wszyscy tam przechodzą piekło a ja sobie leże na łóżku i próbuję o całej sprawie zapomnieć. Co jakiś czas przechodziła mi przez głowę myśl, że słowa tej debilki były prawdą. Ona ma rację, ja wszystko tylko psuje. Najlepiej by było gdybym zniknęła z ich życia. Wstałam i poszłam w stronę szafy. Wyciągnęłam z niej jakąś dużą torbę i po kolei przebierałam rzeczy. Na koniec przebrałam się w swoje ciuchy a Olki złożyłam i położyłam na łóżku. Nie mogłam pozbierać myśli.
- Bądź silna! wyjdź z ich życia! - Mówiłam sama do siebie. W końcu nie wytrzymałam i wybiegłam z pokoju. Jaś nadal stał na schodach i opierał się o barierkę z opuszczoną głową.
- Dominika.. Nie słuchaj jej.. Ona zaraz wychodzi razem ze swoim przyjacielem. Uspokój się. - Widać było, że miał łzy w oczach lecz próbowałam nie zwracać no to uwagi.
- Zostaw mnie! Puść moją rękę! To już postanowione! - Nie dałam mu powiedzieć następnego zdania, bo wybiegłam z domu. Nie wiedziałam gdzie mam iść więc szłam po prostu przed siebie. Po 20 minutach poczułam się jakbym przechodziła przez ten chodnik milion razy. Wszystko wydawało mi się takie znajome. Odkręciłam się w lewo i ujżałam mój stary dom.
- W sumie.. Czemu nie? I tak nie mam się gdzie podziać - Znów mówiłam sama do siebie. Coraz częściej mi się to niestety trafia. Otworzyłam powoli bramkę i skierowałam się w stronę domu. Wyglądał on na prawdę strasznie. Byłam już tak zmęczona, że od razu po otworzeniu drzwi poszłam spać.
*PERSPEKTYWA JASIA:
Nie mogę uwierzyć, że przez mojego najlepszego kumpla i jego dziewczynę z domu wyniosła się moja ukochana.. Strasznie się o nią boję. Jutro do niej jadę ale nawet nie wiem gdzie ona jest. Usiadłem na kanapie koło Olki i włączyłem telewizor.
- Jasiek.. My takie jesteśmy. Zobaczysz przejdzie jej. - Przytuliła mnie mocno i przełączyła program.
-Mam taką nadzieję. Kocham ją i nie chcę jej znów stracić. Nawet nie wiem gdzie ona teraz jest! Jakaś totalna masakra!
- Ej głowa do góry! Weź już się nie dołuj! Jasiek! - Odkręciłem głowę w jej stronę. - Debilu! Ogar! - Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. - A tak na zdrowy chłopski rozum.. Gdzie ona jest? A gdzie mogła pójść? Jaki dom jej pozostał?
- Jej matki! - Wpadłem właśnie na genialny pomysł ale wole go zrealizować za jakiś czas gdy Dominika już ochłonie.
- No wow ! Już nie jesteś smutny?
-Nie - Przysunąłem się do niej bliżej a ona mnie pocałowała! I znowu się bardziej pogrążyłem?! Mam dość mojego życia!
______________________________________________________________________________
Elo mordki! Przepraszam was, że przez miesiąc nic nie dodawałam! :'( Jest mi bardzo z tg powodu przykro!! Znowu teraz spróbuję dodawać rozdziały regularnie <3 Kocham Was! Pamiętajcie! Jeśli przeczytałeś/aś ---> zostaw coś po sobie!! :**
wtorek, 14 kwietnia 2015
Rozdział 13.
"- Ok, spróbuję - Poszłam na górę i położyłam się spać. Obudziło mnie mocne szturchnięcie za ramię. Nade mną stała Olka! Co ona chce o tej porze?! Za okne szalała wichura i błyskały pioruny.
- Mogę z tobą spać? Bardzo się boję burz... - Serio? Co ona sobie w ogóle wyobraża?!
- Ok, ale masz być cicho.
- Nawet mnie nie usłyszysz"
Odkręciłam się na drugi bok. Długo nie mogłam zasnąć. Ta Olka powoli zaczyna wydawać mi się fajna, ale wolałam się nie śpieszyć za szybko z takimi myślami, bo wszystko jeszcze może się odwrócić.
Otworzyłam oczy, bo coś strasznie raziło mnie w oczy. Już nie było chyba tak wcześnie, bo słonce padało przez szyby do "mojego" pokoju. Po cichu wstałam by nie zbudzić Olki. Przy stole siedział Artur i Jaś. Czemu tak wcześnie?
- O wstałaś już! 12:40 a ty dopiero otworzyłaś oczy! - Artur się głośno zaśmiał.
- Zostaw ją. Odpuść sobie. - Janek machnął ręką i poszedł do kuchni. Nie miał raczej za dobrego humoru, ale fajnie, że chociaż stawał w mojej obronie.
- Uważaj, bo ci żyłka pęknie! - Artur poszedł też do kuchni więc ja za nim.
- Nie odzywaj sie do mnie! Mam cie dosyć! - Jaś z hukiem odłożył miskę.
- No to dawaj taki cwaniaczek? Ty już dawno z wprawy wyszedłeś - Artur najwidoczniej chciał go sprowokować - Grzeczniutkie maleństwo nigdy mnie nie uderzy. - Zrobił słodką minę i puścił do Janka oczko. Niestety Jaś złożył palce w pięść i z dużym zamachem, uderzył Białego. Szybko się na siebie rzucili. To było straszne!
- Ej! Panowie! Już starczy! - Poszłam im na ratunek, bo pomyślałam , że jeśli im pozwolę dłużej się bić to któryś z nich znów trafi do szpitala. Nagle prysnęła krew! Teraz zaczęłam krzyczeć i ciągnęłam Jasia za bluzkę. Po schodach zbiegła Olka. Gdy zauważyła całą sytuację przybiegła mi pomóc. Szybko złapała Artura za ramie i popchnęła do przodu. Zwinnym ruchem weszło pomiędzy nimi i asekurowała Jaśka by się już nie rzucał.
- Artur do pokoju już! - Wydarłam się na cały dom. - Olka idź z nim i wytrzyj mu rany. Miał rozkwaszony nos i zdarte kostki, z resztą Jaś miał to samo. Obydwoje mieli podarte koszulki. Byłam wściekła! Wzięłam apteczkę i zwinnym ruchem owinęłam mu obolałe miejsca. Wszystkie rany obmyłam i w niektórych miejscach przylepiłam plastry.
- O co ci chodziło? O co w ogóle poszło? - Wolałam trochę się wyciszyć niż nadal się drzeć.
- Słuchaj... Wiesz, że nasz związek rozpadł się nie dawno więc rany jeszcze mam. - Po tych słowach przyspieszył mi oddech. - On chce się do ciebie tylko dobrać. No i poza tym mnie cholernie irytuje. - Przez długą chwile nie wiedziałam co powiedzieć ale musiałam kontynuować rozmowę.
- I dlatego się biliście?! Jasiek! Powoli zaczynacie przesadzać!
- No wiem przepraszam - Spuścił głowę a ja się do niego przysunęłam.
- Przyjmuję przeprosiny, ale jak będzie znów taka akcja to wywalam Artura na zbity pysk. - Jaś lekko się uśmiechnął i przytulił mnie bardzo mocno. Gdy już prawie mnie pocałował, do salonu wbiegła Ola z Arturem.
- Oni to też mają powody do kłótni. - Zaczęłyśmy się z nich śmiać.
- No nie? My kobiety jesteśmy lepsze. - Puściłam do niej oczko i zaczęłyśmy się śmiać.
- Przestańcie już się z nas nabijać co? Za godzinę przyjedzie Gabryśka więc ogarnijcie się jakoś. Wiecie tak jakoś na imprezę. - Artur był jakoś zdołowany, czego w ogóle nie rozumiałam. Przyjeżdża jego dziewczyna! Hmm... Dziewczyna, która nie powinna wiedzieć wielu rzeczy o zachowaniu Artura. Będę musiała to przemilczeć.Ola wzięła mnie za rękę i biegiem zaciągnęła do pokoju.
- Bierz wszystkie swoje czarne ciuchy! Albo nie! Weź wszystkie ciuchy, jakieś dodatki i do kibla! Mamy tylko godzinę! - Szarpnęła za swoją walizkę, której jeszcze nie rozpakowała i wybiegła z pokoju. Coś czuję, będziemy mieszkać razem. Jednym ruchem wzięłam wszystkie ciuchy, torebki i buty. Na moich dłoniach była teraz ogromna góra... wszystkiego. Pobiegłam do Olki.
- Zamykaj drzwi. - Posłuchałam się jej. Widać było, że ma większe doświadczenie w tych sprawach.
- I co teraz?
- Pokaż mi te swoje ciuchy. Kilkoma się powymieniamy. Uwierz mi, nie jeden raz przez to przechodziłam - Była strasznie zabiegana. Po kolei wszystko sprawdzała. - Całe szczęście, że mamy ten sam rozmiar - Głośno się zaśmiała - Nawet butów - Parsknęłam śmiechem.
- To już wiem w jakich dziewczynach gustuje Jaś - Gdy trochę się uspokoiłyśmy Ola znów powróciła do przeglądania. Dobra ty zakładasz te rajstopy, tamtą czerwoną obcisłą sukienkę, czarną kamizelkę. Tam leży - Wskazała mi ją palcem - Ta co do brzucha sięga. - Zrobiłam już drugi raz to co kazała. Sama ubrała się w carne rajstopy, krótkie, jeansowe spodenki i czarną koszulę. - Teraz dodatki. Załóż tamten złoty naszyjnik i bransoletki do niego. Sama sobie założyła czerwoną bandankę na rękę.
- Makijaż - Głośno westchnęła i wyjęła z walizki dużą kosmetyczkę. - Chyba to wystarczy - Zerknęła na mnie kątem oka i się zaśmiała, zresztą ja też. Pomalowała mi rzęsy, zrobiła dużą kreskę, nałożyła tapetę, dała moim policzkom troszkę różu a oczom czarnego odcieniu. Usta pomalowała na średni czerwony. Oczywiście nie mogłam patrzeć w lustro. Musiałam siedzieć do niego tyłem. Później sama się umalowała. Pewnie wyglądała bardzo podobnie do mnie, ponieważ nakładała sobie podobne rzeczy. Śmieszne jest to, że stoi przede mną, mówi mi co i jak mi nakłada a ja kompletnie nie mam pojęcia jak wyglądam. Bardzo rzadko się maluję więc trochę sie boję jak to wszystko wyjdzie. - Dobra fryz - Wzięła szczotkę i rozczesała moje włosy a później je podtapirowała. Prostownicą zaczęła mi kręcić włosy. Na sam koniec wszystko przykryła małą warstwą lakieru do włosów. Gdy zrobiła z sobą coś podobnego Wzięła się za sprzątanie. Ja nadal nie mogłam się patrzeć. - Teraz małe poprawki i będzie git. Hmm... coś mi ty nadal nie pasuje - Wzięła nożyczki do ręki a ja lekko odeszłam - Spokojnie! - Zaśmiała się i ukucnęła. Pocięła mi rajstopy! - Dobra! Odkręć się! Boże dziewczyno! Jesteś śliczna! Powinnaś się tak częściej ubierać! Albo poczekaj! Chodź najpierw pokażemy się chłopakom. - Znów złapała mnie za rękę i pociągnęła za rękę. Mieli oni postawione włosy na żel. Gdy na nas spojrzeli otworzyli szeroko oczy. Artur wstał i powiedział:
- Boże! Dominika! Olka! - Nie spuszczał z nas wzroku. Trochę się skrępowałam, bo nawet nie wiedziałam jak wyglądam. A jak ona zrobiła ze mnie upiora? Jaś podszedł bliżej i złapał za biodra. Przysunął do siebie i prawie mnie pocałował! Na szczęście się ocknął w ostatniej chwili!
- Wyglądasz ślicznie - Puścił mnie i poszedł na górę. Ile ja mu zadaję przykrości! Byłam na siebie wściekła! Podeszłam do lustra i jak na siebie się spojrzałam, zakryłam twarz dłońmi. Ona zrobiła ze mnie bóstwo! Aż nie mogę uwierzyć! Odkręciłam się i rzuciłam się na nią. Mocno ją przytuliłam. Nie może mi się to wszystko ułożyć w głowie! Usłyszałam dzwonek do drzwi
- Jasiek! Chodź - Wydarłam się a on szybko zbiegł na dół. Biały podszedł do drzwi i otworzył je. Do środka weszła dziewczyna o rudych włosach i mocnym makijażu. Jaka tapeciara! Artur ją pocałował i weszliśmy do środka. Usiedliśmy na kanapie i wzięliśmy piwa do rąk. Gabrysia wbrew pozorom była bardzo miła. Film którego włączyli chłopcy był trochę nudny więc gadałam z Gabrysią Była bardzo sympatyczna. Po "komedii" wpadła na pomysł :
- Ej gramy w 10 minutek? - Wszyscy kiwnęli głowami. Oczywiście oprócz mnie. - Miśka serio nie wiesz co to jest? - Gabryśka się głośno zaśmiała - Np ja kręcę butelką i wypadnie mi na Artura. Idę z nim do pokoju i przez 10 minut robię z nim to co chcę. Np gadam, wygłupiam, piję, palę trawkę, albo.. hahaha no co tylko chcesz. A pozostałe osoby dają sobie wyzwania. - Kiwnęłam głową i usiadłam na podłodze. Najpierw butelką zakręciła Gabrysia. Wypadło na Artiego. Tak go teraz nazywa Jaś. Poszli do pokoju. Dziwne było, że akurat na niego wypadło.
- No misia zaczynamy od ciebie. - zaśmiała się i podrapała po głowie. - Pytanie czy wyzwanie? - Gabrysia mówiła tylko o wyzwaniach - tylko pamiętaj, że jak jednej osobie dasz pytanie to druga ci daje wyzwanie. - No trudno ... Lepiej dam Oli pytanie, bo nie wiem do jakich wyzwań ona jest zdolna. - To ja pierwsza ! Pytanie czy wyzwanie?
- Hmm .. - Spojrzałam kątem oka na Jasia. - Pytanie. - Ola klasnęła i usiadła po turecku.
- Czy wybaczysz to wszystko Jasiowi? - Widać było, że nie był on za bardzo zadowolony tym pytaniem.
- Wybaczyłam mu już dawno - Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Jaśka. - Wyzwanie - puściłam do niego oczko.
- Pocałuj mnie - Otworzyłam szeroko oczy. Chociaż miałam 17 lat, nigdy tego nie robiłam. - W policzek oczywiście - Uśmiechnął się i przybliżył. Byłam zestresowana jak nigdy dotąd! Kiedyś tam go "pocałowałam" w policzek, ale nawet go nie dotknęłam. Artura niby w usta ale też nasze wargi się nawet nie zetknęły.Przybliżyłam moją twarz bliżej jego policzka. Poczułam jego perfumy i zamknęłam oczy. Serce biło mi jak szalone! Jeszcze bliżej i jeszcze trochę.. W końcu usłyszałam nasze przyspieszone oddechy.. Poczułam jego skórę na moich wargach. Lekko pocałowałam jego policzek i odsunęłam się szybko od niego. Na mojej twarzy pojawił się pewnie ogromny rumieniec. Jaś miał szeroko otworzone oczy i złapał się za policzek. Olka zaśmiała się głośno i wskazała palcem na drzwi od pokoju. Wyszli stamtąd Gabryśka i Arti. Głośno się śmiali i chyba byli już na haju. Usiedli na swoje miejsca. Gabrysia przeczesała ręką włosy i głośno się zaśmiała.
- Komu zadawaliście? - Zapytała Olki a ona kiwnęła głową w moją stronę. - No no no! Kręcisz Misia! - Wzięłam w rękę butelkę i złapałam głęboki oddech. Zamknęłam oczy i zakręciłam. Po kilku sekundach zwolniła. Minęła Gabryśkę,potem mnie, Olkę, Artura iii.. zatrzymała się oczywiście na Janku! Szlak! Wstałam i poszłam wściekła do pokoju. On oczywiście pobiegł za mną. Zamknął drzwi i usiadł na krześle.
- Dominika. Słuchaj mam pytanie.. - Wstał i podszedł bliżej. Spojrzałam na niego i chciałam coś powiedzieć, ale zesztywniałam, jakby coś mnie sparaliżowało. Wolno szedł w moją stronę. Złapał mnie za biodra i przybliżył do siebie. Spojrzałam mu prosto w oczy. - Mam u ciebie jeszcze jakieś szanse? - Wtedy mnie już totalnie zatkało, chociaż mogłam się tego spodziewać. W moich oczach pojawiły się łzy
- Jasiek... - Byłam bardzo zakłopotana. Chrząkałam coś pod nosem i przeleciałam oczami cały pokój. Wyglądało to jakbym szukała gdzieś jakieś pomocy.
- Czyli nie... Posłuchaj ja chcę cie w ten sposób chronić. Jeśli nie będziemy razem to Arti nie da ci żyć normalnie! Nie wkręcaj się w jego głupawe gry! Proszę.. Ja chcę cie chronić! - Spuścił głowę i przeczesał włosy dłonią. Cały się trząsł.
- Dam sobie radę. Jestem silna. - Na te słowa Jaś parsknął śmiechem i rzucił się na podłogę. Strasznie głośno się śmiał. Właśnie w tym momencie się na niego wkurzyłam!
- To dawaj! Uderz mnie w ramię. - Wstał z podłogi i ustał do mnie bokiem. Był całkowicie wyluzowany.
- Nie mogę!
- Ale jesteś silna! On cię lekko popchnie a tobie już coś się stanie! Uderz!
- Nie! - Warknęłam w jego stronę. Trochę jego słowa mnie zraniły.
- Wal! Bo.. - Szybko urwał.
- No! Bo co?! - Wkurzyłam się. On szybko odwrócił się w moją stronę i przytulił. Próbowałam się wydostać z jego uścisku, ale gdy podniosłam do góry głowę, on zrobił coś niewiarygodnego! Zbliżył swoją twarz do mojej i szybko pocałował mnie w usta! Zamknęłam na chwilę oczy, rozkoszując się tym momentem. Naglę się ocknęłam i szybko go odepchnęłam. I proszę tak o to wyglądał mój pierwszy pocałunek! Marzyłam po prostu o nim! Zamachnęłam się i uderzyłam go pięścią w ramie, na co on znowu padł na podłogę ze śmiechem!
- Myślałem, że to cie rozwścieczy, ale widocznie nie - Jeszcze głośniej się zaśmiał. Zacisnęłam ręce w pięści. Wstał powoli i oparł się ścianę, łapiąc głębokie oddechy. - Więc moja propozycja jest taka... Będziemy tylko udawać - Spojrzał na mnie a ja usiadłam na łóżku
- Ale jak to udawać?! Parę?! Nie ma mowy!
- Przecież ty nie dasz sobie z nim rady! Zobaczysz, że będziesz przez niego cier.. - Nie dałam mu dokończyć zdania, bo szybko wstałam i krzyknęłam
- Okej! Dobra ! Możemy udawać! Pasuje?
- Dziękuje - Lekko się uśmiechnął. - Nawet nie wiesz jak bardzo jest ważne dla mnie twoje bezpieczeństwo. - Naszą rozmowę przerwał budzik stojący na szafce nocnej. Wyszliśmy z pokoju i usiedliśmy na swoich miejscach.
- Ej. Szczerze nie chce mi się już w to grać - Powiedziała Olka.
- No mi też właśnie - Zgodziłam się nią.
- Oki, ale jeśli dzisiaj do klubu już nie pojedziemy to ja tutaj nocuję i jutro jedziemy - Gabryśka klasnęła głośno w dłonie i wstała. Ja zrobiłam to samo. Przeciągnęłam się i poszłam z Olką się przebrać. Na koniec wszyscy poszliśmy do kuchni zjeść kanapki. Gdy odniosłam swój talerz i chciałam skierować się w stronę schodów coś złapało mnie za ramię i szybko odkręciło. Oczywiście był to Jaś.
- Dobranoc kotek - Powiedział i pocałował mnie w policzek. Zalałam się rumieńcem. Na oczach wszystkich?! Serio?! Ale w końcu mieliśmy udawać.
- Jasiek?! - Artur wstał z krzesła i podszedł. Usłyszałam głośny huk i zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle przestałam widzieć i słyszeć. Ostatnie słowo, które doszło mi do uszu to : "Jasiu!" To było okropne!
_______________________________________________________________________________
Jednak po długim czasie napisałam ten rozdział! Dziękuje wszystkim za wsparcie przy INFORMACJI :* Na prawdę mnie przekonaliście, dlatego daje wam taki długi! <3 A i serdecznie Wam dziękuję za 3000 wyświetleń.. Jesteście kochaniii... Wszyscy bez wyjątków<# Piszcie co o tym rozdziale sądzicie i co wam się podobało a co nie ... Plusy i minusy :* Negatywne komentarze przyjmuję raczej jako pomoc.. Wiem wtedy czy coś trzeba poprawić czy nie <3 Więc się nie krępujcie <3 MI OSOBISCIE nie podoba się ten rozdzial .. a wam?
czwartek, 9 kwietnia 2015
INFORMACJA
Hej wszystkim! Chcialam wam podziekowac za wszystko! ♡♥ Musze jednak ogłosić, że blog prawdopodobnie zostanie usunięty lub skończę pisać.. wyświetlenia coraz bardziej rosną a komentarze są tylko wtedy gdy o nie poproszę :( wydaje mi się ze tego nie czytacie .... nie myślcie sobie " e tam po co komentować ..m nie chce mi się ... pewnie kto inny skomentuje " to bardzo przykre .... bardzo ranią mnie też osoby które skomentowały mi tylko jednego posta i dalej już nic ... to tak jakbyście na nim skończyli .... prosze.. będzie chociaż jeden dzień w którym nie będę musiała od was wymuszać a bedzie chociaz z 5 ? :( bardzo mnie ranicie . :( czytasz? Zisraw cos po sovie .... z góry wszystkim dziękuję ♥♥ PAPA!! ♡♡
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 12.
"Gy doszło do mnie, że to jeszcze nie pora odsunęłam się od niego.
- Poczekajmy jeszcze trochę .
- Ok dla ciebie wszystko kochanie papa! - Wstał, pocałował mnie w policzek i wyszedł. To było takie słodkie. Pogłaskałam to miejsce ręką i położyłam się na łóżku."
Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Dzwonił Jaś. Wolałam nie odbierać, bo nie miałam ochoty słuchać jakiś durnych wytłumaczeń. Położyłam się na łóżku i złapałam za głowę.Zamknęłam powoli oczy i zasnęłam. Obudził mnie dziwny ból w ramieniu. Nade mną stał Artur z walizką a koło drzwi Jasiek ze spuszczoną głową, grał w jakąś grę. Dziecinada... Wstałam i przetarłam oczy.
- Co wy tu robicie? O tej porze? Dopiero 5:30! - Jasiek się lekko uśmiechnął pod nosem, ale nie obchodziło mnie to za mocno.
- Pomyślałem, że jak wstaniemy wcześnie to zanim dojedziemy będzie 6:10, jeszcze musimy się rozpakować i zjeść... To o 7 będziemy gotowi! Więcej czasu dla nas! Pojedziemy na miasto, a wieczorem do klubu! - Gdy słuchałam propozycji Artura na udany dzień, przeszła mi po głowie myśl czy on nie oszalał. Tylko przytaknęłam i wstałam by się spakować. Chłopcy wyszli a ja przebrałam się w lekko różową bluzkę, czarne leginsy i szary sweterek. Czekali na mnie przed wyjściem ze szpitala.
- A co z tą Olką? - Dopiero wtedy mi się przypomniała. Jaś otworzył drzwi samochodu a ja weszłam do środka.
- Wychodzi dopiero o 12. - O jak się ucieszyłam, że nie będzie mi ona niszczyła od samego początku dnia humoru! Tak jak mówił Artur w domu byliśmy parę minut po szóstej. Pobiegłam na górę i rozpakowałam się. Gdy schodziłam po schodach podsłuchałam rozmowę Jasia i Białego :
- Oddaj mi Dominikę! Ja będę o nią dbał a ty ją zaraz zostawisz tak jak to zrobiłeś z innymi! - Jasiek powstrzymywał się od wybuchu. Pierwszy raz go widzę w takim stanie. Za to Artur był jak najbardziej spokojny.
- Luziiikk. Idź do Olki.. O mnie się nie martw
- Człowieku zrozum, że nie martwię się o ciebie tylko o nią! - Jasiek rzucił chyba czymś o ścianę, bo było słychać jakieś huknięcie. - Ty sobie dasz rade a ona nie! Straciła rodziców! Już nikogo nie ma oprócz mnie, a ty próbujesz mi ją zabrać by sobie z nią trochę pochodzić! Jesteś świnią! Zawsze trzymałem z tobą sztabę ale zaczynasz powoli przeginać!!! - Znowu czymś rzudził, ale tym razem było to coś cięższego.
- Mówiłem, że jej nic nie zrobię! Przez ciebie puszczają mi nerwy. Kiedyś byłeś chuliganem. Jeździłeś szybko, paliłeś, piłeś, ćpałeś na imprezach, znali cię we wszystkich klubach, laski wymieniałeś jak rękawiczki, nieźle zarabiałeś w naszych interesach! A teraz co? Grzeczniutki chłopczyk. Nie chcesz do tamtych czasów wrócić? Znowu rzucić na luuz?! - Po tych słowach zaczęło mi się kręcić w głowie. Tak ufałam Jaśkowi a teraz się dowiaduje takich rzeczy?!
- Nie zmieniaj tematu! Dobrze wiesz, że chcę się zmie...- Na tych słowach weszłam do kuchni i postanowiłam to wszystko przerwać.
- To co jemy? Co wy tak zmizernieliście? Dawajcie dziś taki dobry dzień! - Otworzyłam szafkę z płatkami i wyjęłam dużą paczkę czekoladowych chrupek.
- Wszystko ok, po prostu zmęczeni jesteśmy - W końcu od dłuższego czasu odezwał się do mnie Jaś.
- Wiedziałam, że to zły pomysł - Puściłam oczko do Artura, na co on się zaśmiał.
- Rób sobie te płatki lepiej - Uśmiechnął się i odszedł - Idę do pokoju, jak będziecie czegoś potrzebowali do mówcie! - Po tych słowach wbiegł na schody i zniknął za rogiem. Tym właśnie oto sposobem zostałam sam na sam z Jaśkiem. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i usiadłam do stołu. Janek zrobił tak samo. Siedzieliśmy tak w ciszy i patrzyliśmy się w talerze. Nie zręczną ciszę niestety chyba musiał przerwać.
- Słuchaj... Ja na prawdę mam tą całą Olkę gdzieś! - On serio znowu o tym?!
- Cicho. Jem. - Spuścił głowę i włożył łyżkę do buzi. Nagle się ocknęłam co mu przed chwilą powiedziałam.
- Przepraszam...
- Spoko.. chciałem tylko, żebyś wiedziała - Strasznie mi się go zrobiło szkoda. Gdy odchodziłam położyłam mu rękę na ramieniu, zatrzymałam się i spojrzałam mu prosto w oczy. Czemu ja to robię?! Skierowałam się w stronę pokoju. Ledwo położyłam się na łóżku a do środka wszedł Artur z Jaśkiem.
- Misia idziemy na miasto jedziesz? - Artur był strasznie podekscytowany.
- Ok, ok tylko się ubiorę. - Wyszli a ja założyłam fioletową powiewną sukienkę z czarnym paskiem. Zeszłam na dół gdzie na mnie czekali. Przez całą drogę śpiewaliśmy piosenki z radia. 20 minut minęło jak 3 min. Po centrum handlowym chodziłam tylko koło Artura, bo Jasiek wolał szwendać się swoimi ścieżkami. Kupiłam sobie czarne bolerko, czerwoną spódniczkę, kilka bluzek i czarną bluzkę na długi rękaw. Jednym słowem zakupy były udane. Po 3 godzinach biegania po sklepach poszliśmy do kina na jakiś horror. Nie bałam się nawet trochę. Jakaś para siedząca przed nami darła się na całe kino aż w końcu dziewczyna wybiegła z sali, a za nią chłopak. Nie wytrzymywałam wtedy ze śmiechu! Po kinie była ogromna pizza. Dzień był wspaniały. Strasznie się wyluzowałam. Do domu przyjechaliśmy o 16:20 . Chłopcy poszli do salonu a ja do kuchni napić się wody. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Otwórz! - Z salonu było słychać głos Jaśka.
- Ok! - Zrobiłam tak jak kazał. W drzwiach ukazała się sylwetka jakieś kobiety. Było trochę ciemno przez burzę, ale dałam radę rozpoznać kto to.
- Jasiek do ciebie! - Byłam wściekła, ale nie chciałam tego ukazywać. Stałam przy drzwiach
- Co? Już idę! Olka? Co ty tu robisz?!
- Jasiu... Starzy mnie z chaty wygnali, bo powiedzieli, że jestem nienormalna - na te słowa parsknęłam śmiechem. Olka rzuciła mi tylko chłodne spojrzenie i mówiła dalej - że jestem nienormalna, bo wskakuje ludziom pod koła - Po tych słowach rozpłakała się.
- I co ja do tego mam? - Można było zauważyć, że zgrywał przede mną twardziela.
- Mogę u ciebie przenocować jedną noc chociaż? - Jasiek spojrzał się na mnie, ale ja tylko uniosłam ręce przed twarzą w geście mówiącym "Ja nie mam nic do gadania, masz wolną rękę". Poszłam do salonu i usiadłam koło Artura. Byłam pewna, że nie pozwoli. Jeszcze rozmawiali kilka minut i usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Odkręciłam się a tam stał Jasiek i Olka! O nie! Byłam na niego wściekła!
- Kochani dzisiaj będzie u nas spała Olka. Będzie wam przeszkadzać? - Obydwoje zaprzeczyliśmy i odkręciliśmy się plecami do nich. Gdy Janek poszedł pokazać jej pokój razem z Arturem parsknęliśmy śmiechem.
- Muszę ci jutro kogoś przedstawić - W końcu Biały przerwał ciszę.
- Kogo?
- Moją dziewczynę, Gabrysię.
- To ty masz dziewczynę?! - Teraz miałam już totalnie rozwalony dzień.
- No. Polubisz ją, na 100%. - Puścił do mnie oczko. Ta wiadomość mnie zirytowała, ale cóż...
- Ok, spróbuję - Poszłam na górę i położyłam się spać. Obudziło mnie mocne szturchnięcie za ramię. Nade mną stała Olka! Co ona chce o tej porze?! Za okne szalała wichura i błyskały pioruny.
- Mogę z tobą spać? Bardzo się boję burz... - Serio? Co ona sobie w ogóle wyobraża?!
- Ok, ale masz być cicho.
- Nawet mnie nie usłyszysz
_________________________________________________________________________________
Hej to już 12 rozdział ;) Trochę się dzieje... Zapraszam do komentowania i na mojego aska ;) Pytajcie o bloga itd. Piszcie czy wam się podobał <3 -----> http://ask.fm/dominika090909 Gdy komentujecie motywujecie mnie do pisania więc starajcie sie ;) :*
niedziela, 5 kwietnia 2015
Rozdział 11.
"- No w końcu zmądrzałeś... Zostaw to Dominikę i weś się za Olkę!
- No no no fajne tematu macie - W drzwiach właśnie stanęła Dominika
- Ty chyba zwariowałeś?! - Popchnąłem Białego, wstałem i poszedłem w stronę Miśki.
- Zostaw mnie! Nie zbliżaj się! Pożałujesz tego!
- Ale Misia!
- Dla ciebie żadna misia! - Popchnęła mnie i pobiegła do Artura i pocałowała go! To już był szczyt!"
Gdy go puściła wybiegła z sali. Byłem wściekły! Artur wyglądał na niezbyt zdziwionego, lecz bardziej na zadowolonego.
- I co?! Do śmiechu ci?! - Wrzeszczałem na całą salę i wymachiwałem rękami nad głową. Jak ona mogła mi to zrobić? Chociaż już nie byliśmy razem, strasznie mnie to zabolało.
- No no niezła - Artur puścił w moją stronę oczkiem - Jak już ją wypróbuję to będzie lepsza - Zaśmiał się i tarł o siebie obie ręce.
- Słuchaj masz tyle lasek dookoła! Czemu akurat ona?! A tylko ją tkniesz! - Coś się we mnie gotowało. On zawsze taki był, ale bez przesady!
- Ale może ja chcę ją, co? Spoko później ci ją oddam. A teraz wybacz, ale idę na pomoc mojej panience - Jeszcze raz puścił oczko i wybiegł z sali. I co ja teraz zrobię?! Muszę jej to powiedzieć, ale to oczywiste,że mi nie uwierzy! Wpadłem... Usiadłem na łóżku spuściłem głowę i podparłem ją dłońmi.
*PERSPEKTYWA DOMINIKI
Siedziałam na łóżku i czytałam książkę. Nie żałowałam tego co przed kilkoma minutami zrobiłam. Gdybym tego nie chciała to bym tego nie robiła. Jaś mnie wkurzył i pocałowałam Białego, co było nawet mi na rękę. Teraz pewnie wszystko się zmieni. Do sali wszedł Artur.
- Dominika.. nie wiem co ci w ogóle do głowy wpadło, ale ok. - Usiadł koło mnie, a ja nawet nie spuściłam z książki oczu. - Ja to powiedziałem tylko po to by go sprawdzić. Proszę uwierz mi.
- Wiem to od początku waszej rozmowy, bo ci ufam. - Skłamałam mu. Tak naprawdę ulżyło mi gdy to powiedział i zaczynałam powoli mu wierzyć.
- Dziękuję. - Złapał mnie za rękę lecz ja ją powoi wyrwałam z jego ucisku. Uśmiechnął się lekko. - Mówię ci, że Jaś to okropna świnia. Gdy tam siedzieliśmy, on opowiadał mi, że ma taką dupę Olkę a ciebie musi wypróbować.. No wiesz o co chodzi,, Kumasz? - Wszystko było ok do momentu słowa "kumasz?". Te słowa jakoś do mnie szczególnie nie doszły ani mnie nie poruszyły.
- To już i tak nie ważne. Możemy już o tym nie gadać? Zmieńmy temat. Kiedy wychodzisz? - Musiałam jak najszybciej zmienić naszą rozmowę, ponieważ gdyby tak dalej poszło wzruszyłabym się zupełnie niepotrzebnie.
- Jutro.. Ty z resztą też. Jasiek i Olga z resztą też.
- Ehhh... Czemu tej Olce nie dostało się mocniej? - Moje kąciki warg lekko się podniosły. Biały głośno się zaśmiał.
- Nie denerwuj się... Misia..- Złapał mnie za policzek i przysunął całą twarz do siebie. Byłam w lekkim szoku ale z myślą, że już to przeszliśmy wszystko strasznie szybko minęło. Pocałowaliśmy się. Jego ręce przeniosły się na mój kręgosłup. Gy doszło do mnie, że to jeszcze nie pora odsunęłam się od niego.
- Poczekajmy jeszcze trochę .
- Ok dla ciebie wszystko kochanie papa! - Wstał, pocałował mnie w policzek i wyszedł. To było takie słodkie. Pogłaskałam to miejsce ręką i położyłam się na łóżku.
_________________________________________________________________________
ej to był już 11 rozdział na tym blugo ;) komentujcie śmiało ;D następny rozdział za 4 kom <3 zapraszam a mojego aska :*
środa, 1 kwietnia 2015
Rozdział 10.
"Wyszedłem i byłem taki zły, że uderzyłem w głowę z całej siły chłopaka, który właśnie przede mną stał. Upadł na podłogę! Dobrze, że przed tym zamknąłem drzwi, bo gdyby to zauważyła Misia to..... Uchyliłem się nad nieznajomym i okręciłem jego głowę. Gdy zobaczyłem twarz serce podskoczyło mi do gardła..."
To był Artur! Mój przyjaciel, z którym znałem się od piaskownicy! Spanikowałem, ale nie mogłem go tam samego zostawić. Pobiegłem po pielęgniarkę, która przechodziła akurat z jednego na drugi korytarz. Poprosiłem lekarzy aby przenieśli go na moją salę. Lekarz powiedział,że za dwie godziny będzie mógł przyjść. Boże! Jaki ja jestem głupi! Położyłem się na łóżku i spojrzałem w sufit. Nagle ktoś zapukał.
- Mogę wejść? - To był głos Olki. Tylko jej mi tu brakowało. Przetarłem twarz rękami, ale nagle szybko oderwałem je od twarzy, bo poczułem co mokrego. To były łzy! Nigdy jeszcze chyba tak nie miałem.
- Możesz. - W końcu odburknąłem. Olka weszła do środka i usiadła na łóżko stojące przy moim, na którym prawdopodobnie będzie siedział Artur.
- Przepraszam. Na prawdę. Jj-jja cc-ccię na prawdd-dę kocham. - Zaczęła głośno płakać. Czemu dzisiaj wszyscy płaczą?!
- Spoko - Odburknąłem chociaż było mi jej trochę szkoda.
- Jasiek! Chodziliśmy rok i co dziennie mówiłeś, że jestem śliczna, że mnie kochasz! I to nagle przez jeden dzień zmieniłeś zdanie?! Ja ci nie wierzę. - Wstała i usiadła koło mojego łóżka.
- Może po prostu to były puste słowa? To i tak teraz nieważne, bo już nikogo nie mam. Miśka mnie rzuciła... Wszystko skończone - Spuściłem głowę a po policzkach spłynęły mi łzy.
- Chodź. Proszę! - Wzięła mnie za ręce i pociągnęła, więc wstałem. Ona położyła telefon na moim łóżku i puściła jakąś wolną muzykę. Położyła moje ręce na swoich biodra a sama zarzuciła swoje na moją szyję. Przysunęła się do mnie i zaczęliśmy powoli tańczyć. Zacząłem zapominać o Dominice, bo bardziej skupiałem się na Olce. Tego mi było potrzeba. Jak ja się zmieniam! Gdy skończyła się muzyka, Ola mnie przytuliła. Jednak pomyślałem, że jeszcze nie pora na takie kroki. Gdy się puściliśmy usiadłem znowu na łóżku i patrzyłem się na Olę.
- Widzisz? Wiedziałam. Odpuść ją sobie i nie męcz się z nią - puściła do mnie oczko i wyszła. Nie czekałem długo, bo kilka minut po niej przyszedł Artur.
- No to się zachowałeś. - Usiadł na łóżku i wpatrywał się we mnie. Chyba czekał na przeprosiny.
- Przepraszam. Poniosło mnie. - Spóściłem głowę.
- Spoko. Lekarz mówił, że nie było mocno bo podobno sobie całą rękę zdarłeś i zbiłeś i, że nie dałbyś rady mi coś mocnego zrobić. - Zaśmiał się głośno - No opowiedz co się takiego wydarzyło, bo dawno się nie widzieliśmy - Oblizałem wargi i opowiedziałem mu wszystko od początku do końca. - No to żeś się wrobił.
- Pomóż proszę.
- OK. Jakoś tam coś wykombinuję. W której sali siedzi? A no tak mówiłeś - Zaśmiał się i wybiegł z pokoju a ja wziąłem jakąś książkę, która leżała na szafce.
*PERSPEKTYWA DOMINIKI
Ktoś zapukał do drzwi. Na wszelki wypadek gdyby to był Jasiek wzięłam poduszkę by nią w niego rzucić. Do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Miałam spuchnięte oczy więc za bardzo nie widziałam twarzy
- Elo mordo! Artur jestem koledzy na mnie Biały mówią. Przyjaźnie się z Jaśkiem.
- Poczekaj chwilę. - Wstałam i wzięłam krople do oczu, które dała mi pielęgniarka. Wytarłam twarz wacikiem i odkręciłam się do Artura. Gdy zobaczyłam go odjęło mi mowę. Był taki przystojny! Muszę się ogarnąć! Wzięłam dwa głębokie wdechy i usiadłam na łóżku. - Czego chcesz?
- Słuchaj.. Po pierwsze bądź dla mnie troszkę milsza, bo będziemy teraz razem mieszkać. Tak będę spał u Jaśka. A po drugie on ci nic nie zrobił.
- To sprawa zamknięta pomiędzy mną a nim.
- No ok ok przekaże mu. A tak w ogóle to co ty taka spięta? Rozluźnij się dziewczyno! - Uszczypnął mnie w rękę. Już zaczęłam zmieniać co do niego zdanie.
- Ał? Zostaw mnie! To moja sprawa!
- Dobra weź ja spadam! Taka spinka to nie dla mnie - puścił do mnie oczko i wyszedł. Po co on tu przychodził? Podobał mi się ale bałam się co się stanie gdy wrócimy do domu. Przez tego całego Artura pewnie Jaś ciągle będzie miał taki tryb życia : sen do 13 po południu, wypad na miasto, wieczorami kluby i laski. Jaś fajnie sobie dobrał przyjaciela
*PERSPEKTYWA JASIA
- Wróciłeś w końcu! I jak? - Byłem bardzo zniecierpliwiony.
- Ehh. Spinka totalna.. Taka nerwówka przy niej, że chyba szluga idę zapalić, bo zaraz zwariuje.
- Chyba idę z tobą..
- No w końcu zmądrzałeś... Zostaw to Dominikę i weś się za Olkę!
- No no no fajne tematu macie - W drzwiach właśnie stanęła Dominika
- Ty chyba zwariowałeś?! - Popchnąłem Białego, wstałem i poszłem w stronę Miśki.
- Zostaw mnie! Nie zbliżaj się! Pożałujesz tego!
- Ale Misia!
- Dla ciebie żadna misia! - Popchnęła mnie i pobiegła do Artura i pocałowała go! To już był szczyt!
__________________________________________________________________________________
Hej mam nadzieję, że rozdziła się podobał i zapraszam do komentowania! Dziekuję za wsparcie i ... za wszystko! <3 Między innymi Tobie Olciu <3 Następny rozdział za 3 komentarze! :*
sobota, 28 marca 2015
Rozdział 9.
"- A ile jeszcze mam u ciebie mieszkać? - Spojrzałam na niego i usłyszałam głośny pisk zakręciło mi się w głowię a na szybie samochodu prysnęła krew! Czemu to cholernie tak szybko się dzieje?! Jak jakaś klątwa! Poczułam ogromny ból w głowie i przeszywający ból w nodze. Czyjaś ciepła ręka położona była na mojej. Zrobiło mi się duszno a przed moimi oczami zrobiło się ciemno! Na koniec usłyszałam tylko przerażający krzyk kobiety."
Otworzyłam powoli oczy i jak za mgłą zobaczyłam nieznajome sylwetki 3 osób w białych fartuchach. Przetarłam powieki i usiadłam na łóżku. Zupełnie nie wiedziałam co się dzieje. Po chwili doszło do mnie, że to lekarze. Zaczęłam nerwowo kręcić się na łóżku. Co tu się dzieje?!
- Co ja tu robię? Idę do domu. - Odkryłam z nóg kołdrę i gdy chciałam wstać pielęgniarka powstrzymała mnie i znów przykryła.
- Dominika... miałaś wypadek i teraz jesteś w szpitalu
- Ile ja tu już jestem? Jaki wypadek?!
- No już 3 dni spałaś. Samochodowy. Jan Dąbrowski prowadził samochód i przez wypadek potrącił pewną Aleksandrę. Jest ona w bardzo ciężkim stanie ale prawdopodobnie przeżyje. Jan jest w szoku ale rozmawia właśnie z psychologiem i dochodzi do siebie. Bardzo się o ciebie martwi. - Zaczęłam płakać. Bardzo się o niego martwiłam.
- Mogę do niego iść?
- Dobrze. Pani Agnieszka cię zaprowadzi. - Przejrzał jakieś dokumenty i wyszedł z sali. Ja wpatrywałam się w rudą wysoką kobietę i czekałam aż w końcu coś powie.
- Chodź za mną. - Lekko się uśmiechnęła w moją stronę. Wstałam z łóżka i poszłam za nią, tak jak zresztą prosiła. Weszłyśmy po schodach i skręciłyśmy w lewo. Zatrzymałyśmy się przy białych drzwiach z numerem 27.
- Wejdź - Mrugnęła do mnie okiem i poszła. Powoli nacisnęłam na klamkę i otworzyłam drzwi. W środku stało małe łóżko i siedziało na nim dwóch mężczyzn. Jeden był chyba psychologiem a w drugim od razu rozpoznałam Jaśka. Weszłam do środka i usiadłam.
- Może pan nas zostawić na chwilkę samych? Pozwolił mi tu przyjść Doktor ... yyyy.. - Nawet mi się nie przedstawił. Lekko westchnęłam.
- Właśnie kończyliśmy - Zamknął swoją czarną teczkę, założył okulary i wyszedł.
- Misia ... Przepraszam. W ostatniej chwili zdążyłam wyhamować. - Nigdy go nie widziałam takiego zdołowanego. Spóściłam tylko głowę.
- To ja cię zagadałam - Zaczęło mi się wszystko przypominać.
- Ale to i tak wszystko prze ze mnie.
- Nie obwiniajmy się. Zapomnijmy.
- Spróbuję ale nie obiecuję. - Spróbowałam się do niego lekko uśmiechnąć. Jak zawsze schrzaniłam to, bo wyczułam, że bardziej to wyglądało jak mina zirytowania.
- Idę do mojej sali. Jak będziesz chciał przyjść do wpadnij do sali 17. Właśnie jak u tej Olki?
- jeszcze u niej niej nie byłem ale pójdę za chwilkę.
- Ok. - Wyszłam i poszłam w stronę mojego "pokoju". Położyłam się na łóżku i spojrzałam w telefon. Była dopiero 8:40. Jak tutaj wszystko dzieje się tak wcześnie. Poczułam głód więc wyszłam z pokoju i poszłam szukać kuchni. Poszłam prawym korytarzem i później skręciłam w lewo. Snułam się tak po korytarzach przemyśliwując wiele spraw i przy tym szukając kuchni. Przechodziłam przy drzwiach nr 38 i usłyszałam już znajomy skądś głos. Przyłożyłam ucho do drzwi i nasłuchiwałam rozmowie. Za bardzo nie słyszałam więc otworzyłam powoli jeszcze bardziej drzwi i włożyłam tam głowę. Na łóżku siedział Jaś przy leżącej Olce. Miała ona nogę w gipsie, obandażowaną głowę, rękę i drugą nogę. W niektórych miejscach przyklejone były plastry. Wyglądała okropnie.
- Olaaa.... Ja cie tak przepraszam..
- Ale Jasiu ... Ja ... NO.. Ja ci sama wsczyłam pod koła... - Spuściła głowę i wytarła oczy od łez.
- Co?! Oszalałaś?! - Byłam w dokładnie takim samym szoku jak Jaś
-Bo... Myślałam, że ... - Usiadła tak, że ich twarze były teraz na prawdę bardzo blisko. Byłam wściekła ale wierzyłam, że Jaś się jej nie da. - No kurde... Myślałam, że będziesz mnie przepraszał i znowu będziemy gadali.... Zbliżymy się do siebie. - po jej policzkach zaczęły cieknąć łzy.
- Oj Olaaa...
- Ciii... Ja wiem, że nadal coś tu iskrzy - złapała go za szyję i przyciągnęła jego twarz do siebie. Ich usta już prawie się stykały. Byłam wściekła! Pobiegłam w stronę mojego pokoju. To był koszmar. Traciłam równowagę i uderzałam o ściany, potykałam się. Jak w filmach! :( Poczułam, że w jednej chwili cały mój świat się zawala! Tylko on mi został a teraz odchodzi!! Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na łóżko.
*PERSPEKTYWA JASIA :
Olka prawie mnie pocałowała! Ciągnęło mnie do niej ale ja mam Dominikę!. W ostatniej chwili odsunąłem się do niej i zrzuciłem ze swojego karku jej dłonie.
- Ola... Ja nie mogę ... Przepraszam. - Usłyszałem jakieś huknięcie w korytarzu i głośne tupanie. Od razu wiedziałem, że to Misia.
- No bravo! i Zowy wszystko zchrzaniłem!!!
- Co?! - Ola chyba myślała, że to było do niej.
- Nic .. Głośno myślałem.. Jj-jja już muszę iść... Paaa! - Odkręciłem się i pobiegłem korytarzem w stronę pokoju Dominiki. Otworzyłem oczu i zobaczyłem ją, zalaną łzami i z strasznie podpuchniętymi oczami! Wstała z łóżka i spojrzała na mnie tak jakby właśnie kogoś zabił. Chciałem ją przytulić ale mnie odepchnęła.
- Kochanie tam do niczego nie doszło.. Proszę uwierz mi... Kocham cię i nie płacz już! - To był okropny obraz i już nigdy nie chciałbym takiego ujrzeć.
- Wiesz co? Znowu ci uległam! Znów się poddałam i dałam ci się mnie oczarować!!! Ja już mam tego dość rozumiesz?! - Wydzierała się na cały pokój aż chrypy dostała! - Z nami koniec. Chcę być z tobą tylko przyjaciółmi! W normalnej sytuacji bym za to postanowienie przeprosiła ale dziś nie mam za co!
- I znowu wszystko schrzaniłem! Ja jej nie całowałem!
- To i tak już nie ważne. Przyjaciele... - Spuściła głowę i zacisnęła pięści. Odwróciłem się i też je zacisnąłem. Uderzyłam c całej siły w ścianę, na której pojawiło się trochę krwi.. Miałem zdarte całe kostki i poczułem ogromny ból w małym palcu ale nic nie sprawia takiego bólu jak to, że właśnie straciłem moją ukochaną! Wyszedłem i byłem taki zły, że uderzyłem w głowę z całej siły chłopaka, który właśnie przede mną stał. Upadł na podłogę! Dobrze, że przed tym zamknąłem drzwi, bo gdyby to zauważyła Misia to..... Uchyliłem się nad nieznajomym i okręciłem jego głowę. Gdy zobaczyłem twarz serce podskoczyło mi do gardła...
_________________________________________________________________________________
Hejo!! <3 To już 9 baaaardzo długi rozdział pomimo to że nie komentowaliście :p hahahha dziękuję za wsparcie <3
czwartek, 26 marca 2015
Rozdział 8.
"Jaś już czekał na mnie przed domem. Pojechaliśmy do niego i pokazał mi
mój nowy pokój. Był cudowny. Chyba jego siostry. Po całym dniu nie
chciało nam się już nic zrobić więc włączyliśmy jakiś film. Zadzwonił do
mnie telefon. Gdy usłyszałam co się właśnie stało upuściłam go."
Siedziałam na kanapie i wpatrywałam się na ścianę, która była na przeciwko mnie. Strumienie łez spływały mi po policzkach.
- Ej?! Co się stało?! - Nie miałam ochoty patrzeć się na Jasia, ale on i tak szybko złapał mnie za rękę.
- Mój brat... Nie żyje.. Umarł podczas operacji, a mama przez to skoczyła z mostu! - Próbowałam nie krzyczeć ale to samo mnie przewyższało.
- Ej... Nie płacz. Nie wiem jak mam cię wesprzeć. Co teraz postanowisz zrobić? - Był bardzo zaskoczony tą całą sytuacją. W jego oczach pojawiły się łzy.
- Nie wiem. Teraz zostałeś mi już tylko ty - Wstałam i poszłam w stronę pokoju. To wszystko działo się tak szybko. Jeszcze kilka dni temu nabiłam sobie guza by napisać do Jaśka, a teraz umarła moja rodzina. Nie wpadałam aż w taką rozpacz, ponieważ mamy i Szymonka praktycznie nie było w domu. Byli dla mnie jak zupełnie obce osoby, ale i tak ich kochałam. Najgorsze jest to, że nie będzie pogrzebu, bo spalono ich ciała i to całkiem przez przypadek. Wstałam z łóżka i poszłam w stronę półki na książki. Gdy patrzyłam na tytuły książek oparłam się rękoma o najwyższą półkę. Nie mogłam uwierzyć, że już nigdy ich nie zobaczę. Po moich ustach spływały słone łzy. Wzięłam pierwszą z brzega książkę, bo i tak tytułu rozczytać nie mogłam. Wszystko było jak za mgłą. Położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać.
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Siedem dni mijało jak kilka długich lat. Wszystko się tak okropnie dłużyło. Już próbowałam zapomnieć o całej sprawie. Udawało mi się to z pomocą Jasia. Nie wiem co by się stało gdyby nie jego wsparcie. Rano gdy przyszłam na śniadanie Jaś był jakoś dziwnie zakłopotany
- Eee! Mordo co jest? Już chyba wystarczy, że ja się dołuje. Twoich smutków nie potrzeba! - Usiadłam koło niego i złapałam go za rękę.
- Nie jestem smuty... Tylko mam prośbę. Znaczy to jest pytanie i boje się, że cię zasmucę tym. - Zaczęłam się niepokoić. Jeśli to znowu chodzi o tą Olkę t nie chciałam nawet tego słyszeć.
- Chcesz pojechać dzisiaj do twojego domu i wziąć kilka twoich rzeczy? - Mówił te słowa z jakimś zakłopotaniem ale nie rozumiałam tego.
- No kiedyś w końcu musimy jechać. - Chciałam iść w stronę lodówki ale widocznie nie było to możliwe.
- Przebieraj się. Chce już mieć to za sobą. - wziął kluczyki do auta i założył płaszcz by nie zmoknąć. Gdy zerknęłam przez okno zdziwiłam się, że nie zwróciłam wcześniej uwagi n to, że leje jak z cebra.
- Okej, tylko poczekaj pięć minut - Jezu co on się tak denerwuje? To chyba ja tak powinnam się zachowywać. Poszłam do łazienki i założyłam czarne leginsy, czarną bluzkę i szarą bluzę z kapturem. Wyszłam i założyłam nowe buty, które kupił mi Jaś. Czekał on już na mnie w samochodzie. Droga nie była zbyt długa, ale przez całą drogę nie zamieniłam z Jaśkiem ani słowa.
- Mam iść z tobą? - Było mi to obojętne, ale dobrze by było gdyby tak zrobił. Nie wiedziałam jak to będzie ze mną jak mi się wszystko przypomni. Gdy zbliżyłam się do drzwi zrozumiałam czemu Jaś był taki zestresowany. Wiedział jakie to będzie dla mnie ciężkie. Przecież on też już to przeżywał. Dotknęłam klamkę ale jakoś szybko zabrałam z niej rękę. Mój chłopak zrobił to za mnie, widząc jaki mi sprawia to ból. Weszłam i pobiegłam szybko na swoją górę. Chwyciłam jakieś ciuchy, szczotkę, bieliznę i płyny do kąpieli i szybko z niego wybiegłam. Schodząc ze schodów znów prawie się przewróciłam, bo za oczami już miałam mgłę przez łzy. Gdy ujrzałam Jaśka szybko rzuciłam się na niego. On mocno mnie przytulił i wyszliśmy w stronę auta. Przez drogę powrotną postanowiłam, że zacznę rozmowę.
- Dziękuję, że tak o mnie dbasz
- Kocham cię więc zależy mi na twoim dobru. - Spojrzał na mnie i oblizał wargi.
- To było dla mnie bardzo ciężkie.
- Wiem to i dlatego masz ode mnie wsparcie zawsze i wszędzie
- A ile jeszcze mam u ciebie mieszkać? - Spojrzałam na niego i usłyszałam głośny pisk zakręciło mi się w głowię a na szybie samochodu prysnęła krew! Czemu to cholernie tak szybko się dzieje?! Jak jakaś klątwa! Poczułam ogromny ból w głowie i przeszywający ból w nodze. Czyjaś ciepła ręka położona była na mojej. Zrobiło mi się duszno a przed moimi oczami zrobiło się ciemno! Na koniec usłyszałam tylko przerażajacy krzyk kobiety.
_________________________________________________________________________________
To już 8 rozdział i chyba najdłuższy z moich wszystkich które napisałam! <3 Dziękuję za wsparcie !! Teraz muszą byż 4 komentarze! Zobaczmy ile was jest! Daj głos bo to moż edziki niemu powstanie 9 Dłuuuugi rozdział <3 i dziękuje za 1500 wyświetleń :*
Siedziałam na kanapie i wpatrywałam się na ścianę, która była na przeciwko mnie. Strumienie łez spływały mi po policzkach.
- Ej?! Co się stało?! - Nie miałam ochoty patrzeć się na Jasia, ale on i tak szybko złapał mnie za rękę.
- Mój brat... Nie żyje.. Umarł podczas operacji, a mama przez to skoczyła z mostu! - Próbowałam nie krzyczeć ale to samo mnie przewyższało.
- Ej... Nie płacz. Nie wiem jak mam cię wesprzeć. Co teraz postanowisz zrobić? - Był bardzo zaskoczony tą całą sytuacją. W jego oczach pojawiły się łzy.
- Nie wiem. Teraz zostałeś mi już tylko ty - Wstałam i poszłam w stronę pokoju. To wszystko działo się tak szybko. Jeszcze kilka dni temu nabiłam sobie guza by napisać do Jaśka, a teraz umarła moja rodzina. Nie wpadałam aż w taką rozpacz, ponieważ mamy i Szymonka praktycznie nie było w domu. Byli dla mnie jak zupełnie obce osoby, ale i tak ich kochałam. Najgorsze jest to, że nie będzie pogrzebu, bo spalono ich ciała i to całkiem przez przypadek. Wstałam z łóżka i poszłam w stronę półki na książki. Gdy patrzyłam na tytuły książek oparłam się rękoma o najwyższą półkę. Nie mogłam uwierzyć, że już nigdy ich nie zobaczę. Po moich ustach spływały słone łzy. Wzięłam pierwszą z brzega książkę, bo i tak tytułu rozczytać nie mogłam. Wszystko było jak za mgłą. Położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać.
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Siedem dni mijało jak kilka długich lat. Wszystko się tak okropnie dłużyło. Już próbowałam zapomnieć o całej sprawie. Udawało mi się to z pomocą Jasia. Nie wiem co by się stało gdyby nie jego wsparcie. Rano gdy przyszłam na śniadanie Jaś był jakoś dziwnie zakłopotany
- Eee! Mordo co jest? Już chyba wystarczy, że ja się dołuje. Twoich smutków nie potrzeba! - Usiadłam koło niego i złapałam go za rękę.
- Nie jestem smuty... Tylko mam prośbę. Znaczy to jest pytanie i boje się, że cię zasmucę tym. - Zaczęłam się niepokoić. Jeśli to znowu chodzi o tą Olkę t nie chciałam nawet tego słyszeć.
- Chcesz pojechać dzisiaj do twojego domu i wziąć kilka twoich rzeczy? - Mówił te słowa z jakimś zakłopotaniem ale nie rozumiałam tego.
- No kiedyś w końcu musimy jechać. - Chciałam iść w stronę lodówki ale widocznie nie było to możliwe.
- Przebieraj się. Chce już mieć to za sobą. - wziął kluczyki do auta i założył płaszcz by nie zmoknąć. Gdy zerknęłam przez okno zdziwiłam się, że nie zwróciłam wcześniej uwagi n to, że leje jak z cebra.
- Okej, tylko poczekaj pięć minut - Jezu co on się tak denerwuje? To chyba ja tak powinnam się zachowywać. Poszłam do łazienki i założyłam czarne leginsy, czarną bluzkę i szarą bluzę z kapturem. Wyszłam i założyłam nowe buty, które kupił mi Jaś. Czekał on już na mnie w samochodzie. Droga nie była zbyt długa, ale przez całą drogę nie zamieniłam z Jaśkiem ani słowa.
- Mam iść z tobą? - Było mi to obojętne, ale dobrze by było gdyby tak zrobił. Nie wiedziałam jak to będzie ze mną jak mi się wszystko przypomni. Gdy zbliżyłam się do drzwi zrozumiałam czemu Jaś był taki zestresowany. Wiedział jakie to będzie dla mnie ciężkie. Przecież on też już to przeżywał. Dotknęłam klamkę ale jakoś szybko zabrałam z niej rękę. Mój chłopak zrobił to za mnie, widząc jaki mi sprawia to ból. Weszłam i pobiegłam szybko na swoją górę. Chwyciłam jakieś ciuchy, szczotkę, bieliznę i płyny do kąpieli i szybko z niego wybiegłam. Schodząc ze schodów znów prawie się przewróciłam, bo za oczami już miałam mgłę przez łzy. Gdy ujrzałam Jaśka szybko rzuciłam się na niego. On mocno mnie przytulił i wyszliśmy w stronę auta. Przez drogę powrotną postanowiłam, że zacznę rozmowę.
- Dziękuję, że tak o mnie dbasz
- Kocham cię więc zależy mi na twoim dobru. - Spojrzał na mnie i oblizał wargi.
- To było dla mnie bardzo ciężkie.
- Wiem to i dlatego masz ode mnie wsparcie zawsze i wszędzie
- A ile jeszcze mam u ciebie mieszkać? - Spojrzałam na niego i usłyszałam głośny pisk zakręciło mi się w głowię a na szybie samochodu prysnęła krew! Czemu to cholernie tak szybko się dzieje?! Jak jakaś klątwa! Poczułam ogromny ból w głowie i przeszywający ból w nodze. Czyjaś ciepła ręka położona była na mojej. Zrobiło mi się duszno a przed moimi oczami zrobiło się ciemno! Na koniec usłyszałam tylko przerażajacy krzyk kobiety.
_________________________________________________________________________________
To już 8 rozdział i chyba najdłuższy z moich wszystkich które napisałam! <3 Dziękuję za wsparcie !! Teraz muszą byż 4 komentarze! Zobaczmy ile was jest! Daj głos bo to moż edziki niemu powstanie 9 Dłuuuugi rozdział <3 i dziękuje za 1500 wyświetleń :*
środa, 25 marca 2015
Rozdział 7.
"- Dobrze tylko najpierw usiądźmy i pogadajmy proszę. - Złapała go za
rękę i pocałowała! Byłam taka wściekła, że wyskoczyłam z ukrycia i
zaczęłam się drzeć, ale gdy otworzyłam oczy nie mogłam uwierzyć własnym
oczom!"
To była kelnerka z restauracji Ta co ją Jaś tak podrywał! Oczy zapełniły mi się łzami. Przez głowę przechodziło mi tyle myśli i wspomnień! Ujrzałam w głowie Jaśka gdy zamawiał jedzenie, kelnerkę w lesie, pomyślałam, że to wszystko to jeden, dłuuugi sen.
- Możesz mi do jasnej cholery powiedzieć kto to jest?! To miałeś robić o 16:30?! Myślałam, że jesteśmy razem?! - Zaczęłam płakać.
- To Olka. Ale miśka... Ja chciałem się z nią spotkać by z nią zerwać, bo teraz tylko ty się dla mnie liczysz! Źle zrozumiałaś. - Jaś wyrwał się z objęć tej całej Olki i ruszył w moją stronę. Zaczęłam się wycofywać. Patrzyłam na niego jak na ogromnego pająka.
- Co?! To ty mi obiecywałeś, że razem wyjedziemy, że będzie tak romantycznie a teraz poznałeś nową i mnie zostawiłeś?! - Kelnerka tak samo jak ja wybuchła płaczem. Co by było gdyby tu teraz była na dodatek moja mama? Wszystkie trzy byśmy ryczały. Nie chciałam się wtrącać ale też nie chciałam pójść. Musiałam, po prostu musiałam tam zostać i wszystkiego słuchać.
- Widzisz ilu kobietom już zrobiłeś krzywdę? Dobra rozumiem, że z mamą to po ty by sie do mnie zbliżyć, ale po oc do mnie przylazłeś skoro masz ją?! - Mimo tego co właśnie zrobił nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, bo to ona zabrała mi chłopaka. Po mimo tej całej sprawy chciałam mieć Jasia tylko dla siebie.
- Ola... Przepraszam, ale ja wolę Dominikę. - Tak się ucieszyłam, że po prostu wskoczyłam mu w ramiona i mocno się w niego wtuliłam. Nie ukrywam, że szkoda mi było tej Olki ale nie wyobrażam co by było teraz gdyby Jaś wybrał ją. Dziewczyna wytarła łzy, mruknęła coś pod nosem i odbiegła. Puściłam Jasia i patrzyłam mu prosto w oczy.
- Dziękuję, że mi wybaczyłaś i mnie posłuchałaś. - Po tych słowach przeżyłam następny szok, ponieważ po jego policzku spłynęła łza. Dobrze wiedziałam, że to było z radości ale i tak bardzo się wzruszyłam. On był taki miły i czuły.
- Ehhh. Każdy musi mieć jakąś szansę na wytłumaczenie się. Pomyśl sobie co by było gdybym odbiegła. Już nigdy byśmy nie rozmawiali pewnie, bo bym się zabiła. Jego kąciki warg lekko podniosły się do góry. Złapał mnie za rękę i poszliśmy ścieżką, prowadzącą do mojego domu.
- Wiem, że to nie najlepszy moment, ale .... Zamieszkasz ze mną? - Zatrzymał się i złapał za obie ręce.
-Ja? - Otworzyłam szeroko oczy - Ale przecież twoi rodzice, szkoła, rodzeństwo.
- Nikt mi nie został. Rodzice umarli, a siostra z Stanach. - Nagle trochę posmutniał, ale wiedziałam co mu poprawi humor.
- Jeśli tak jest na prawdę to oczywiście, że tak! - Przytuliłam go i poszłam w stronę domu. Mamie zostawiłam kartkę i o 18:20 Jaś już czekał na mnie przed domem. Pojechaliśmy do niego i pokazał mi mój nowy pokój. Był cudowny. Chyba jego siostry. Po całym dniu nie chciało nam się już nic zrobić więc włączyliśmy jakiś film. Zadzwonił do mnie telefon. Gdy usłyszałam co się właśnie stało upuściłam go.
________________________________________________________________________________
To już 7 rozdział :D Ale jest 1300 wyświetleń a komentarze tylko od jednej osoby :'( teraz następny rozdział będzie za 3 komentarz :D Ciekawe ile was jest <3 dziękuje wam i przepraszam za te wszystkie zaległości :'(
To była kelnerka z restauracji Ta co ją Jaś tak podrywał! Oczy zapełniły mi się łzami. Przez głowę przechodziło mi tyle myśli i wspomnień! Ujrzałam w głowie Jaśka gdy zamawiał jedzenie, kelnerkę w lesie, pomyślałam, że to wszystko to jeden, dłuuugi sen.
- Możesz mi do jasnej cholery powiedzieć kto to jest?! To miałeś robić o 16:30?! Myślałam, że jesteśmy razem?! - Zaczęłam płakać.
- To Olka. Ale miśka... Ja chciałem się z nią spotkać by z nią zerwać, bo teraz tylko ty się dla mnie liczysz! Źle zrozumiałaś. - Jaś wyrwał się z objęć tej całej Olki i ruszył w moją stronę. Zaczęłam się wycofywać. Patrzyłam na niego jak na ogromnego pająka.
- Co?! To ty mi obiecywałeś, że razem wyjedziemy, że będzie tak romantycznie a teraz poznałeś nową i mnie zostawiłeś?! - Kelnerka tak samo jak ja wybuchła płaczem. Co by było gdyby tu teraz była na dodatek moja mama? Wszystkie trzy byśmy ryczały. Nie chciałam się wtrącać ale też nie chciałam pójść. Musiałam, po prostu musiałam tam zostać i wszystkiego słuchać.
- Widzisz ilu kobietom już zrobiłeś krzywdę? Dobra rozumiem, że z mamą to po ty by sie do mnie zbliżyć, ale po oc do mnie przylazłeś skoro masz ją?! - Mimo tego co właśnie zrobił nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, bo to ona zabrała mi chłopaka. Po mimo tej całej sprawy chciałam mieć Jasia tylko dla siebie.
- Ola... Przepraszam, ale ja wolę Dominikę. - Tak się ucieszyłam, że po prostu wskoczyłam mu w ramiona i mocno się w niego wtuliłam. Nie ukrywam, że szkoda mi było tej Olki ale nie wyobrażam co by było teraz gdyby Jaś wybrał ją. Dziewczyna wytarła łzy, mruknęła coś pod nosem i odbiegła. Puściłam Jasia i patrzyłam mu prosto w oczy.
- Dziękuję, że mi wybaczyłaś i mnie posłuchałaś. - Po tych słowach przeżyłam następny szok, ponieważ po jego policzku spłynęła łza. Dobrze wiedziałam, że to było z radości ale i tak bardzo się wzruszyłam. On był taki miły i czuły.
- Ehhh. Każdy musi mieć jakąś szansę na wytłumaczenie się. Pomyśl sobie co by było gdybym odbiegła. Już nigdy byśmy nie rozmawiali pewnie, bo bym się zabiła. Jego kąciki warg lekko podniosły się do góry. Złapał mnie za rękę i poszliśmy ścieżką, prowadzącą do mojego domu.
- Wiem, że to nie najlepszy moment, ale .... Zamieszkasz ze mną? - Zatrzymał się i złapał za obie ręce.
-Ja? - Otworzyłam szeroko oczy - Ale przecież twoi rodzice, szkoła, rodzeństwo.
- Nikt mi nie został. Rodzice umarli, a siostra z Stanach. - Nagle trochę posmutniał, ale wiedziałam co mu poprawi humor.
- Jeśli tak jest na prawdę to oczywiście, że tak! - Przytuliłam go i poszłam w stronę domu. Mamie zostawiłam kartkę i o 18:20 Jaś już czekał na mnie przed domem. Pojechaliśmy do niego i pokazał mi mój nowy pokój. Był cudowny. Chyba jego siostry. Po całym dniu nie chciało nam się już nic zrobić więc włączyliśmy jakiś film. Zadzwonił do mnie telefon. Gdy usłyszałam co się właśnie stało upuściłam go.
________________________________________________________________________________
To już 7 rozdział :D Ale jest 1300 wyświetleń a komentarze tylko od jednej osoby :'( teraz następny rozdział będzie za 3 komentarz :D Ciekawe ile was jest <3 dziękuje wam i przepraszam za te wszystkie zaległości :'(
poniedziałek, 23 marca 2015
Rozdział 6.
"Szybko zasunęłam szybę i usiadłam na moim miejscu.
Masz mi coś do powiedzenia?! Może pójdziesz gdzieś ze mną jutro o 16?! Po co ci wybaczałam?! Zawieź już mnie do domu i wypchaj się tymi kwiatami!!! "
Przez całą drogę wolałam siedzieć cicho. Powoli zdawałam sobie sprawę, że jest on taki sam jak inni chłopcy. Zamknęłam oczy, by łzy nie wydobyły się na zewnątrz. Mój oddech stawał się coraz lżejszy i lżejszy. Nagle szybko machnęłam głową i stało się coś dziwnego. Normalnie uderzyłabym w szybę samochodu, a zamiast tego poczułam, że na czymś leżałam. Byłam w swoim domu i na kanapie z salonu! Koło mnie leżała kartka. Była ona żółta i strasznie wygnieciona. Pisma nie znałam, ale można było zauważyć, że ktoś musiał bardzo się śpieszyć. Wzięłam się za czytanie na głos :
KOCHAM..JAŚ"
Nie rozumiałam jednego. Jakim cudem on sobie zwiedził mój dom?! Miałam tylko, nadzieję że nic z niego nie wyniósł. Ogarnęłam się i założyłam czarne rajstopy, krótkie, jeansowe spodenki, czerwoną bluzkę i czarną kamizelkę. Gdy otworzyłam okno poczułam gorący powiew wiatru z podwórka. Zbliża się lato! Na zegarze była już 14! Nigdy aż tak długo nie spałam. Zmówiłam pizze i czekając na nią włączyłam sobie jakiś smutny film. Skończył się on o 16:00. Przypomniał mi się Jaś i cała wczorajsza sprawa. Obmyśliłam plan i wyszłam z domu. By się nie spóźnić zaczęłam biec w stronę domu Jaśka. Skryłam się za jakimś starym świerkiem i czekałam na jakiś znak. Z domy wyszedł człowiek, którego wczoraj tak znienawidziłam. Zmierzył on w stronę ogromnego parku. Założyłam okularu słoneczne i poszłam za nim. Zatrzymał się przy budce z kebabami i kupił jednego. Usiadł na ławce i wziął się za posiłek. Patrząc na niego ledwo co powstrzymałam się od śmiechu. Jadł go z takim przejęciem! Jakby to był jedyny posiłek, który zjadł w ciągu swojego życia! Nagle pomachał do kogoś ręką. Wstał i ustał akurat zasłaniając mi tajemniczą osobę. Jeszcze nie było 16:30 więc to nie mogła być ona!
- Hej kotuś! - Zaczął rozmowę.
- No hej, hej! Wczoraj wydawało mi się jakby ktoś koło ciebie był!
- Nie no co ty! Mała wyluzuj! Nie wiem. Zjedz sobie kebaba albo coś. Tam niedaleko jest budka z niesamowitymi kebabami!
- Dobrze tylko najpierw usiądźmy i pogadajmy proszę. - Złapała go za rękę i pocałowała! Byłam taka wściekła, że wyskoczyłam z ukrycia i zaczęłam się drzeć, ale gdy otworzyłam oczy nie mogłam uwierzyć własnym oczom!
_________________________________________________________________________________
Hej hejaszki! i to był już 6 rozdział! <3 Macie mojego aska mordy ------> http://ask.fm/dominika090909 Pozdrawiam serdecznie wszystkie firanki i kornisze! :) I przepraszam, że tyle musieliście czekać! Jeśli chcesz by było więcej rozdziałó i szybcie były dodawane .... KOMENTUJ I DAJ LINKA DO TEGO BLOGA ZNAJOMYM!!!! z góry dzięki<3
Masz mi coś do powiedzenia?! Może pójdziesz gdzieś ze mną jutro o 16?! Po co ci wybaczałam?! Zawieź już mnie do domu i wypchaj się tymi kwiatami!!! "
Przez całą drogę wolałam siedzieć cicho. Powoli zdawałam sobie sprawę, że jest on taki sam jak inni chłopcy. Zamknęłam oczy, by łzy nie wydobyły się na zewnątrz. Mój oddech stawał się coraz lżejszy i lżejszy. Nagle szybko machnęłam głową i stało się coś dziwnego. Normalnie uderzyłabym w szybę samochodu, a zamiast tego poczułam, że na czymś leżałam. Byłam w swoim domu i na kanapie z salonu! Koło mnie leżała kartka. Była ona żółta i strasznie wygnieciona. Pisma nie znałam, ale można było zauważyć, że ktoś musiał bardzo się śpieszyć. Wzięłam się za czytanie na głos :
"Dominiko! Wczoraj zasnęłaś w moim aucie i musiałem cię przenieść. Nigdy tutaj jeszcze nie byłem więc położyłem cię na kanapę. Pozwoliłam sobie zwiedzić twój dom. Chyba się nie obrazisz :D
KOCHAM..JAŚ"
Nie rozumiałam jednego. Jakim cudem on sobie zwiedził mój dom?! Miałam tylko, nadzieję że nic z niego nie wyniósł. Ogarnęłam się i założyłam czarne rajstopy, krótkie, jeansowe spodenki, czerwoną bluzkę i czarną kamizelkę. Gdy otworzyłam okno poczułam gorący powiew wiatru z podwórka. Zbliża się lato! Na zegarze była już 14! Nigdy aż tak długo nie spałam. Zmówiłam pizze i czekając na nią włączyłam sobie jakiś smutny film. Skończył się on o 16:00. Przypomniał mi się Jaś i cała wczorajsza sprawa. Obmyśliłam plan i wyszłam z domu. By się nie spóźnić zaczęłam biec w stronę domu Jaśka. Skryłam się za jakimś starym świerkiem i czekałam na jakiś znak. Z domy wyszedł człowiek, którego wczoraj tak znienawidziłam. Zmierzył on w stronę ogromnego parku. Założyłam okularu słoneczne i poszłam za nim. Zatrzymał się przy budce z kebabami i kupił jednego. Usiadł na ławce i wziął się za posiłek. Patrząc na niego ledwo co powstrzymałam się od śmiechu. Jadł go z takim przejęciem! Jakby to był jedyny posiłek, który zjadł w ciągu swojego życia! Nagle pomachał do kogoś ręką. Wstał i ustał akurat zasłaniając mi tajemniczą osobę. Jeszcze nie było 16:30 więc to nie mogła być ona!
- Hej kotuś! - Zaczął rozmowę.
- No hej, hej! Wczoraj wydawało mi się jakby ktoś koło ciebie był!
- Nie no co ty! Mała wyluzuj! Nie wiem. Zjedz sobie kebaba albo coś. Tam niedaleko jest budka z niesamowitymi kebabami!
- Dobrze tylko najpierw usiądźmy i pogadajmy proszę. - Złapała go za rękę i pocałowała! Byłam taka wściekła, że wyskoczyłam z ukrycia i zaczęłam się drzeć, ale gdy otworzyłam oczy nie mogłam uwierzyć własnym oczom!
_________________________________________________________________________________
Hej hejaszki! i to był już 6 rozdział! <3 Macie mojego aska mordy ------> http://ask.fm/dominika090909 Pozdrawiam serdecznie wszystkie firanki i kornisze! :) I przepraszam, że tyle musieliście czekać! Jeśli chcesz by było więcej rozdziałó i szybcie były dodawane .... KOMENTUJ I DAJ LINKA DO TEGO BLOGA ZNAJOMYM!!!! z góry dzięki<3
sobota, 14 marca 2015
Rozdział 5.
" - Halo?
- Pamiętaj, że masz mi dać kasę!
- skąd masz mój numer? Dam ci jutro, ale o 15! Inaczej dzwonie po gliny!
- Hahahahah to nie twoja sprawa! 15:30 kasa u mnie!
- Dobra nara! "
Byłam tak przestraszona! I skąd miałam wytrzasnąć tą forsę?! Mam tylko 200 zł! Muszę jutro pójść do Julki i pożyczyć od niej kasę! Myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej! "Czemu akurat ja?! "
Przez bardzo długi czas nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o nieznajomym i o jutrzejszym spotkaniu z Jaśkiem. Wstałam z łóżka i wyjęłam z szafy czarne podziurawione rajstopy, czerwoną spódnicę, czerwoną bluzkę i dżinsową kamizelkę. Zbiegłam na dół, zwalniając przy schodku, przez którego wcześniej nabiłam sobie guza. Z łazienki wyjęłam czerwoną wstążkę do włosów i czarny lakier do paznokci. Pomalowałam je i poszłam coś zjeść. Myślałam czy Jasiek to już mój chłopak czy jeszcze nie. Pobiegłam na górę i patrzyłam się w sufit. Poczułam jakbym miała na powiekach kamienie, zamknęłam powoli oczy i zasnęłam. Obudziłam się o 9:48. Zrobiłam to co wczoraj i poszłam biegać. Tym razem jednak skierowałam się w stronę domu Julki. Po długiej i poważnej rozmowie dała mi ona 100 zł. Gdy wracałam do domu zobaczyłam kelnerkę z restauracji, w której wczoraj byłam z Jasiem. Tym razem jednak ubrana była w niebieskie leginsy i szarą bluzę. Teraz dopiero mogłam dostrzec, że była ona bardzo ładną, szczupłą dziewczyną. Można było dostrzec, że jesteśmy tego samego wieku. Nie dziwię się teraz czemu Jaś do niej zarywał. Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam w stronę domu. Wzięłam się za szukanie jakieś starej koperty. Po 30 minutach szukania, włożyłam do jakieś starej i zżółkłej 300 zł. Spojrzałam na zegar. Była godzina 13:03. Postanowiłam zadzwonić do Jasia:
" - Halo? Jaś?
- Tak. I co? Namyśliłaś się już?
- Tak. O 16:30 podjedź pod mój dom. - Uśmiechnęłam się lekko do telefonu - A gdzie jedziemy?
- Już ci mówiłem, że na dyskotekę.
- Dobra, dobra. Kończę pa!
- Pa złotko! "
Na te słowa zaczęłam skakać z radości. Nigdy jeszcze tak nie robiłam. Przypomniało mi się co jeszcze mam do zrobienia. Ubrałam się w czarne rurki i żółtą koszulę. Poszłam w stronę miasta. Pod latarnią zauważyłam wysokiego, umięśnionego mężczyznę. Spojrzałam na telefonie, która godzina. Była już 15:13. Dopiero teraz skapnęłam się, że szłam dookoła, najdłuższą drogą jaką mogłam.
- Mam kasę i zostaw mnie w spokoju! - Wyciągnęłam rękę z kopertą w stronę mężczyzny.
- I dobrze. A już myślałem, że będę musiał użyć noża - Mrugnął do mnie i sprawdził zawartość koperty.
- Masz mi dać spokój! - Zacisnęłam mocno pięści.
- Hahaha spokojnie! Nigdy nie biorę kasy od ludzi 2 razy! - Na te słowa odkręciłam się i wypuściłam powietrze z ust. Poszłam w stronę domu. Umyłam się i przebrałam. Fryzurę miałam podobną do wczorajszej tylko, że teraz miałam we włosach czerwoną kokardę. Wzięłam gumę do żucia i wyszłam z domu. Gdy wsiadłam do samochody ujrzałam tą samą reakcję Jasia jak zwykle. Pojechaliśmy w stronę klubu. Po woli zaczynam poznawać tego prawdziwego Jasia. Zarywanie do dziewczyn, kluby, wypasione auta. Ten chłopak co raz bardziej mnie zaskakiwał. Poszliśmy w stronę baru. Zamówiliśmy po drinku i zaczęliśmy śmiać się i śpiewać fragmenty niektórych piosenek.
*PERSPEKTYWA JASIA:
Ta dziewczyna coraz bardziej mi się podobała. Nie mogłem się jej napatrzeć.
"-Wiggle, wiggle, wiggle
Just a little bittle (Swinngg)
Patty cake patty cake
With no hands" - Ona tak pięknie śpiewała. Nie mogłem się nasłuchać. W pewnym momencie złapałem ją za rękę i poprosiłem do tańca. Akurat włączyli wolną muzykę. Dominika złapała mnie za szyję a ja ją za biodra. Wolno tańczyliśmy w rytmie muzyki. Nigdy nie czułem czegoś takiego do innych dziewczyn. Pomyślałem, że za żadne skarby nie mogę jej stracić. Gdy DJ włączył jakiś set Miśka puściła mnie i zaczęła tańczyć. Nie spodziewałem się tego po niej, ale jeśli lubi tańczyć sama, dałem jej do zrozumienia, że mi to nie przeszkadza. Gdy się obracała póściła do mnie oczko. Zadawałem sobie pytanie czy tak na nią działają drinki, czy to ja? Po 4 piosenkach poszliśmy odpocząć przy barze. Zamówiłem jej jeszcze jednego shake'a. Gdy wypiliśmy powiedziałem jej, że idę do łazienki, wstałem z krzesła i odszedłem.
*PERSPEKTYWA DOMINIKI :
Jaś zostawił telefon. Tak mnie kręciło, by tam zajrzeć.szybko go odblokowałam i rozejrzałam się po klubie. Nikt nie mógł mnie przyłapać. Miał 2 nie przeczytane wiadomości od jakieś " Olcia <3 ". Spisałam sobie numer i przeczytałam na głos:
" - Hej! Sprawiłeś mi wielką przykrość wczoraj! Myślałam, że ze sobą chodzimy?! " - Na te słowa zarumieniłam się lekko i zacisnęłam pięść. Druga wiadomość była jeszcze gorsza : "Koteg! Nie mogę bez cb żyć! Dajesz mi wsparcie i miłość! Kochamm! Nmg się doczekać naszej randki! <3 " - Odłożyłam telefon i zamówiłam kieliszek wódki. Przyszedł Janek i powiedział :
- Ej nie pij tyle! zostaw to! - Wyrwał mi z ręki kieliszek i zaprosił mnie do tańca. Teraz robiłam to z niechęcią, bo myślałam, że on też coś do mnie czuje. Gdy chyba to zauważył powiedział :
-Chodźmy do samochodu lepiej. - Złapał mnie za rękę i wyszedł na zewnątrz. Kazał mi wejść do środka, a sam na chwilę poszedł trochę dalej. Po 2 minutach zjawił się z bukietem białych róż i powiedział :
- Misiu... Kocham Cię i chcę z tobą być. Nic mi cię cie zastąpi. Jesteś tą jedyną! I chcę żyć dla Ciebie! Chcesz być moją dziewczyną? - Te słowa mnie bardzo zszokowały, bo już nic do tej całej Olci nie czuł? Coś mi tu śmierdziało.
- Dobrze. Ja też cie kocham - mrugnęłam do niego okiem. Przecież jutro się spotkam z tą całą Olą i sobie z nią porozmawiam, że to brzydko komuś chłopaka zabierać. W przemyśleniach przeszkodziło mi coś dziwnego, co poczułam na moich ustach. To był mój pierwszy POCAŁUNEK!!! Gdy skończył na mojej twarzy pojawił się lekki rumieniec. Nagle mojemu chłopakowi zadzwonił telefon. Spojrzał w ekran i szybko wyszedł z samochodu. Przyłożyłam ucho do szyby, po czym otworzyłam ją. Usłyszałam okropne słowa Jasia. Po policzku popłynęły mi łzy :
- No hej! Nie no sponio. Tak.... tak..... No jutro o 16 :30 ok? ..... Mmmm kochana jesteś.... Tak nie zapomniałem kotku..... oki... yhymmm.... dobra kończę.... nie no co ty...... z nikim, po prostu film sobie oglądam.... hahahah tak .... dobra papa kocham!!! ...... - Szybko zasunęłam szybę i usiadłam na moim miejscu.
Masz mi coś do powiedzenia?! Może pójdziesz gdzieś ze mną jutro o 16?! Po co ci wybaczałam?! Zawieź już mnie do domu i wypchaj się tymi kwiatami!!!
____________________________________________________________________________
To jest takie nadrobienie zaległości... Jaki widzicie doszła nowa osoba.... Jest nią Ola, twórczyni wspaniałego bloga!! <3 pisałam o nie w 3 rozdziale chyba. Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i za to, że mnie wspieracie .. Jesteście kochani <33
- Pamiętaj, że masz mi dać kasę!
- skąd masz mój numer? Dam ci jutro, ale o 15! Inaczej dzwonie po gliny!
- Hahahahah to nie twoja sprawa! 15:30 kasa u mnie!
- Dobra nara! "
Byłam tak przestraszona! I skąd miałam wytrzasnąć tą forsę?! Mam tylko 200 zł! Muszę jutro pójść do Julki i pożyczyć od niej kasę! Myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej! "Czemu akurat ja?! "
Przez bardzo długi czas nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o nieznajomym i o jutrzejszym spotkaniu z Jaśkiem. Wstałam z łóżka i wyjęłam z szafy czarne podziurawione rajstopy, czerwoną spódnicę, czerwoną bluzkę i dżinsową kamizelkę. Zbiegłam na dół, zwalniając przy schodku, przez którego wcześniej nabiłam sobie guza. Z łazienki wyjęłam czerwoną wstążkę do włosów i czarny lakier do paznokci. Pomalowałam je i poszłam coś zjeść. Myślałam czy Jasiek to już mój chłopak czy jeszcze nie. Pobiegłam na górę i patrzyłam się w sufit. Poczułam jakbym miała na powiekach kamienie, zamknęłam powoli oczy i zasnęłam. Obudziłam się o 9:48. Zrobiłam to co wczoraj i poszłam biegać. Tym razem jednak skierowałam się w stronę domu Julki. Po długiej i poważnej rozmowie dała mi ona 100 zł. Gdy wracałam do domu zobaczyłam kelnerkę z restauracji, w której wczoraj byłam z Jasiem. Tym razem jednak ubrana była w niebieskie leginsy i szarą bluzę. Teraz dopiero mogłam dostrzec, że była ona bardzo ładną, szczupłą dziewczyną. Można było dostrzec, że jesteśmy tego samego wieku. Nie dziwię się teraz czemu Jaś do niej zarywał. Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam w stronę domu. Wzięłam się za szukanie jakieś starej koperty. Po 30 minutach szukania, włożyłam do jakieś starej i zżółkłej 300 zł. Spojrzałam na zegar. Była godzina 13:03. Postanowiłam zadzwonić do Jasia:
" - Halo? Jaś?
- Tak. I co? Namyśliłaś się już?
- Tak. O 16:30 podjedź pod mój dom. - Uśmiechnęłam się lekko do telefonu - A gdzie jedziemy?
- Już ci mówiłem, że na dyskotekę.
- Dobra, dobra. Kończę pa!
- Pa złotko! "
Na te słowa zaczęłam skakać z radości. Nigdy jeszcze tak nie robiłam. Przypomniało mi się co jeszcze mam do zrobienia. Ubrałam się w czarne rurki i żółtą koszulę. Poszłam w stronę miasta. Pod latarnią zauważyłam wysokiego, umięśnionego mężczyznę. Spojrzałam na telefonie, która godzina. Była już 15:13. Dopiero teraz skapnęłam się, że szłam dookoła, najdłuższą drogą jaką mogłam.
- Mam kasę i zostaw mnie w spokoju! - Wyciągnęłam rękę z kopertą w stronę mężczyzny.
- I dobrze. A już myślałem, że będę musiał użyć noża - Mrugnął do mnie i sprawdził zawartość koperty.
- Masz mi dać spokój! - Zacisnęłam mocno pięści.
- Hahaha spokojnie! Nigdy nie biorę kasy od ludzi 2 razy! - Na te słowa odkręciłam się i wypuściłam powietrze z ust. Poszłam w stronę domu. Umyłam się i przebrałam. Fryzurę miałam podobną do wczorajszej tylko, że teraz miałam we włosach czerwoną kokardę. Wzięłam gumę do żucia i wyszłam z domu. Gdy wsiadłam do samochody ujrzałam tą samą reakcję Jasia jak zwykle. Pojechaliśmy w stronę klubu. Po woli zaczynam poznawać tego prawdziwego Jasia. Zarywanie do dziewczyn, kluby, wypasione auta. Ten chłopak co raz bardziej mnie zaskakiwał. Poszliśmy w stronę baru. Zamówiliśmy po drinku i zaczęliśmy śmiać się i śpiewać fragmenty niektórych piosenek.
*PERSPEKTYWA JASIA:
Ta dziewczyna coraz bardziej mi się podobała. Nie mogłem się jej napatrzeć.
"-Wiggle, wiggle, wiggle
Just a little bittle (Swinngg)
Patty cake patty cake
With no hands" - Ona tak pięknie śpiewała. Nie mogłem się nasłuchać. W pewnym momencie złapałem ją za rękę i poprosiłem do tańca. Akurat włączyli wolną muzykę. Dominika złapała mnie za szyję a ja ją za biodra. Wolno tańczyliśmy w rytmie muzyki. Nigdy nie czułem czegoś takiego do innych dziewczyn. Pomyślałem, że za żadne skarby nie mogę jej stracić. Gdy DJ włączył jakiś set Miśka puściła mnie i zaczęła tańczyć. Nie spodziewałem się tego po niej, ale jeśli lubi tańczyć sama, dałem jej do zrozumienia, że mi to nie przeszkadza. Gdy się obracała póściła do mnie oczko. Zadawałem sobie pytanie czy tak na nią działają drinki, czy to ja? Po 4 piosenkach poszliśmy odpocząć przy barze. Zamówiłem jej jeszcze jednego shake'a. Gdy wypiliśmy powiedziałem jej, że idę do łazienki, wstałem z krzesła i odszedłem.
*PERSPEKTYWA DOMINIKI :
Jaś zostawił telefon. Tak mnie kręciło, by tam zajrzeć.szybko go odblokowałam i rozejrzałam się po klubie. Nikt nie mógł mnie przyłapać. Miał 2 nie przeczytane wiadomości od jakieś " Olcia <3 ". Spisałam sobie numer i przeczytałam na głos:
" - Hej! Sprawiłeś mi wielką przykrość wczoraj! Myślałam, że ze sobą chodzimy?! " - Na te słowa zarumieniłam się lekko i zacisnęłam pięść. Druga wiadomość była jeszcze gorsza : "Koteg! Nie mogę bez cb żyć! Dajesz mi wsparcie i miłość! Kochamm! Nmg się doczekać naszej randki! <3 " - Odłożyłam telefon i zamówiłam kieliszek wódki. Przyszedł Janek i powiedział :
- Ej nie pij tyle! zostaw to! - Wyrwał mi z ręki kieliszek i zaprosił mnie do tańca. Teraz robiłam to z niechęcią, bo myślałam, że on też coś do mnie czuje. Gdy chyba to zauważył powiedział :
-Chodźmy do samochodu lepiej. - Złapał mnie za rękę i wyszedł na zewnątrz. Kazał mi wejść do środka, a sam na chwilę poszedł trochę dalej. Po 2 minutach zjawił się z bukietem białych róż i powiedział :
- Misiu... Kocham Cię i chcę z tobą być. Nic mi cię cie zastąpi. Jesteś tą jedyną! I chcę żyć dla Ciebie! Chcesz być moją dziewczyną? - Te słowa mnie bardzo zszokowały, bo już nic do tej całej Olci nie czuł? Coś mi tu śmierdziało.
- Dobrze. Ja też cie kocham - mrugnęłam do niego okiem. Przecież jutro się spotkam z tą całą Olą i sobie z nią porozmawiam, że to brzydko komuś chłopaka zabierać. W przemyśleniach przeszkodziło mi coś dziwnego, co poczułam na moich ustach. To był mój pierwszy POCAŁUNEK!!! Gdy skończył na mojej twarzy pojawił się lekki rumieniec. Nagle mojemu chłopakowi zadzwonił telefon. Spojrzał w ekran i szybko wyszedł z samochodu. Przyłożyłam ucho do szyby, po czym otworzyłam ją. Usłyszałam okropne słowa Jasia. Po policzku popłynęły mi łzy :
- No hej! Nie no sponio. Tak.... tak..... No jutro o 16 :30 ok? ..... Mmmm kochana jesteś.... Tak nie zapomniałem kotku..... oki... yhymmm.... dobra kończę.... nie no co ty...... z nikim, po prostu film sobie oglądam.... hahahah tak .... dobra papa kocham!!! ...... - Szybko zasunęłam szybę i usiadłam na moim miejscu.
Masz mi coś do powiedzenia?! Może pójdziesz gdzieś ze mną jutro o 16?! Po co ci wybaczałam?! Zawieź już mnie do domu i wypchaj się tymi kwiatami!!!
____________________________________________________________________________
To jest takie nadrobienie zaległości... Jaki widzicie doszła nowa osoba.... Jest nią Ola, twórczyni wspaniałego bloga!! <3 pisałam o nie w 3 rozdziale chyba. Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i za to, że mnie wspieracie .. Jesteście kochani <33
Rozdział 4.
" Już prawie wsiadałam do auta gdy coś mnie mocno pociągnęło do tyłu.
- Przepraszam! - Krzyknął. W jego oczach można było dostrzec łzy. Nie wiem dlaczego pocałowałam go w policzek i powiedziałam :
- Nie pisz do mnie i nienawidzę cie! - Odkręciłam się na pięcie i wsiadłam do auta "
- Jezu! Dominika! Co się stało? - Jula była tak zszokowana, że przez przypadek puściła kierownicę - Przepraszam! Lepiej się zatrzymam. - Oczy miała pełne łez.
- Uspokój się! Zarywał do kelnerki na moich oczach, ale kupił mi nową komórkę! Ja chyba coś do niego czuję, ale niech się postara jak mu zależy.
- Jak możesz go tak wykorzystywać?! Przyznam ci jednak rację, że nieźle w trafiłaś. Powinnaś się cieszyć, że to nie ty musisz do niego zarywać tylko odwrotnie! Masz szczęście! - Nie odzywałam się do niej przez te słowa przez całą drogę. Gdy wychodziłam burknęłam tylko "Dzięki" , ale i tak chyba tego nie usłyszała. By zrobić jej na złość nie zamknęłam drzwi. Wiedziałam, że i tak jutro już między nami będzie ok. Chciałam jej tylko pokazać wyższość, podrażnić ją. Byłam taka zazdrosna gdy ona to mówiła, ale nie mogę karać jej, za to, że wyrażała swoją opinię. Wróciłam do domu o godzinie 18:40. Zjadłam zupkę chińską i poszłam się umyć. Wszystko skończyłam o 19:15. Poszłam na górę i przełożyłam kartę z wcześniejszego do nowego telefonu. W pomieszczeniu było bardzo duszno więc otworzyłam okno. Na twarzy poczułam zimny powiew wiatru. Postanowiłam, że wejdę na fb. Jaś był aktywny więc szybko się wylogowałam. Gdy położyłam się na łóżku przez bardzo długo czas nie mogłam zasnąć. "Co on mi takiego zrobił? Przecież mi nic?!" - Wzięłam do ręki telefon i napisałam do niego wiadomość z przeprosinami. Zaczęłam z nim pisać. po raz drugi się z nim umówiłam. " Jeśli tym razem to rozwali to ju z nigdy się do niego nie odezwę". Obudziłam się o godzinie 10:40. Poszłam do łazienki, upięłam włosy w luźny kok, przebrałam się i zeszłam do kuchni. Zjadłam płatki zbożowe i poszłam biegać. Kochałam to robić w deszczowe dni. Nagle coś mocno szarpnęło mną do tyłu. Był to dorosły mężczyzna o czarnych króciutkich włosach i potężnym ciele.
- Na jutro masz mi dać 300 zł. Inaczej umrzesz. Masz tu przyjść o godzinie 14. - nieznajomy ściskał mnie mocno za ramię.
- Wypchaj się! Nie będę ci nic przynosiła! Spierda*aj! Nie mów do mnie i idź stąd! - Byłam tak przerażona, że nawet nie wiedziałam co mówię. Poczułam przeszywający ból w policzku. chyba mężczyzna uderzył mnie w twarz. Złapałam się za bolące miejsce i otworzyłam szeroko oczy.
- Czyś ty oszalał?! Dam ci tą kasę! Zostaw mnie w spokoju! - Nie zdążył już nic powiedzieć bo uderzyłam go w nadgarstek, uniemożliwiający mi ucieczkę i pobiegłam w drugą stronę. Na szczęście padało, bo nikt nie mógł teraz rozpoznać czy na mojej twarzy są łzy, czy kropelki deszczu. Humor mi się poprawił gdy pomyślałam o Jasiu. " Skąd ja wezmę tyle kasy?!" - Przypomniały mi się słowa mężczyzny i znowu posmutniałam. Postanowiłam wrócić do domu, ale tym razem inną drogą. Bałam się, że znowu napotkam tego człowieka. Gdy weszłam do domu zadzwoniłam do Julki i wszystko jej opowiedziałam. Później przez 30 min musiałam ją uspokajać, bo chciała dzwonić na policję. Dobrze, że się nie rozłączyła. " Za godzinę mam spotkanie z Jasiem! Już 15:30!" Szybko założyłam białą koszulę i wkasałam ją w blado różową, powiewną spódniczkę. Bardzo lubiłam ten strój. Włosy uczesałam w luźny kok, z którego od czasu do czasu zwisały cienkie pasemka włosów. Dołożyłam do tego spinkę tego samego koloru co spódnica. Gdy spojrzałam w lustro nie mogłam się sobie napatrzeć. Wyszłam na zewnątrz i zamknęłam drzwi. Na parkingu stał samochód Jasia. Weszłam do środka i uśmiechnęłam się do niego. Gdy na mnie spojrzał otworzył szeroko usta i puścił kierownicę.
- No to jedziemy? - Chciałam to przerwać.
- Tt-tak jj-już jedziemy. Pięknie wyglądasz.
- Dzięki - Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i zapięłam pasy. Pojechaliśmy do tej samej restauracji co wcześniej. Gdy przyszła kelnerka Jaś nawet na nią nie spojrzał, ale dla bezpieczeństwa wolałam sama podyktować jej zamówienie. Była ona tak wściekła, że chciała ustać Jasiowi na nogę, ale głośno kaszlnęłam. Ona się na mnie spojrzała i przymrużyła oczy.Jedzenie przyniosła nam już inna kobieta. Jasiowi się chyba podobało jak o niego wszyscy się kłócą.
- Powiedz mi coś o sobie. - Zaczęłam skończyć ciszę, która mnie bardzo denerwowała.
- A co mam powiedzieć? Moi rodzice wyjechali. Mieszkam sam. Chodzę do szkoły. Chociaż teraz nie, bo się spaliła.
- No to podobnie jak u mnie, Tak samo nie mam bliskich rodziców, takich, którzy kochają. - Randka trwała do 20:30. Trochę potańczyliśmy, trochę pogadaliśmy i się pośmieliśmy. Gdy położyłam się do łóżka zadzwonił do mnie telefon :
" - Halo?
- Pamiętaj, że masz mi dać kasę!
- skąd masz mój numer? Dam ci jutro, ale o 15! Inaczej dzwonie po gliny!
- Hahahahah to nie twoja sprawa! 15:30 kasa u mnie!
- Dobra nara! "
Byłam tak przestraszona! I skąd miałam wytrzasnąć tą forsę?! Mam tylko 200 zł! Muszę jutro pójść do Julki i pożyczyć od niej kasę! Myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej! "Czemu akurat ja?! "
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że nic nowego nie dodawałam przez tydzień, ale miałam bardzo dużo spraw na głowie :D Dziękuje Wam za ponad 400 wyświetleń! Postanowiłam, że za to ile musieliście czekać napiszę trochę dłuższy rozdział niż zawszę!! <3 Zapraszam do komentowania pod postem! :*
- Na jutro masz mi dać 300 zł. Inaczej umrzesz. Masz tu przyjść o godzinie 14. - nieznajomy ściskał mnie mocno za ramię.
- Wypchaj się! Nie będę ci nic przynosiła! Spierda*aj! Nie mów do mnie i idź stąd! - Byłam tak przerażona, że nawet nie wiedziałam co mówię. Poczułam przeszywający ból w policzku. chyba mężczyzna uderzył mnie w twarz. Złapałam się za bolące miejsce i otworzyłam szeroko oczy.
- Czyś ty oszalał?! Dam ci tą kasę! Zostaw mnie w spokoju! - Nie zdążył już nic powiedzieć bo uderzyłam go w nadgarstek, uniemożliwiający mi ucieczkę i pobiegłam w drugą stronę. Na szczęście padało, bo nikt nie mógł teraz rozpoznać czy na mojej twarzy są łzy, czy kropelki deszczu. Humor mi się poprawił gdy pomyślałam o Jasiu. " Skąd ja wezmę tyle kasy?!" - Przypomniały mi się słowa mężczyzny i znowu posmutniałam. Postanowiłam wrócić do domu, ale tym razem inną drogą. Bałam się, że znowu napotkam tego człowieka. Gdy weszłam do domu zadzwoniłam do Julki i wszystko jej opowiedziałam. Później przez 30 min musiałam ją uspokajać, bo chciała dzwonić na policję. Dobrze, że się nie rozłączyła. " Za godzinę mam spotkanie z Jasiem! Już 15:30!" Szybko założyłam białą koszulę i wkasałam ją w blado różową, powiewną spódniczkę. Bardzo lubiłam ten strój. Włosy uczesałam w luźny kok, z którego od czasu do czasu zwisały cienkie pasemka włosów. Dołożyłam do tego spinkę tego samego koloru co spódnica. Gdy spojrzałam w lustro nie mogłam się sobie napatrzeć. Wyszłam na zewnątrz i zamknęłam drzwi. Na parkingu stał samochód Jasia. Weszłam do środka i uśmiechnęłam się do niego. Gdy na mnie spojrzał otworzył szeroko usta i puścił kierownicę.
- No to jedziemy? - Chciałam to przerwać.
- Tt-tak jj-już jedziemy. Pięknie wyglądasz.
- Dzięki - Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i zapięłam pasy. Pojechaliśmy do tej samej restauracji co wcześniej. Gdy przyszła kelnerka Jaś nawet na nią nie spojrzał, ale dla bezpieczeństwa wolałam sama podyktować jej zamówienie. Była ona tak wściekła, że chciała ustać Jasiowi na nogę, ale głośno kaszlnęłam. Ona się na mnie spojrzała i przymrużyła oczy.Jedzenie przyniosła nam już inna kobieta. Jasiowi się chyba podobało jak o niego wszyscy się kłócą.
- Powiedz mi coś o sobie. - Zaczęłam skończyć ciszę, która mnie bardzo denerwowała.
- A co mam powiedzieć? Moi rodzice wyjechali. Mieszkam sam. Chodzę do szkoły. Chociaż teraz nie, bo się spaliła.
- No to podobnie jak u mnie, Tak samo nie mam bliskich rodziców, takich, którzy kochają. - Randka trwała do 20:30. Trochę potańczyliśmy, trochę pogadaliśmy i się pośmieliśmy. Gdy położyłam się do łóżka zadzwonił do mnie telefon :
" - Halo?
- Pamiętaj, że masz mi dać kasę!
- skąd masz mój numer? Dam ci jutro, ale o 15! Inaczej dzwonie po gliny!
- Hahahahah to nie twoja sprawa! 15:30 kasa u mnie!
- Dobra nara! "
Byłam tak przestraszona! I skąd miałam wytrzasnąć tą forsę?! Mam tylko 200 zł! Muszę jutro pójść do Julki i pożyczyć od niej kasę! Myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej! "Czemu akurat ja?! "
_______________________________________________________________________________
Przepraszam, że nic nowego nie dodawałam przez tydzień, ale miałam bardzo dużo spraw na głowie :D Dziękuje Wam za ponad 400 wyświetleń! Postanowiłam, że za to ile musieliście czekać napiszę trochę dłuższy rozdział niż zawszę!! <3 Zapraszam do komentowania pod postem! :*
sobota, 7 marca 2015
Rozdział 3.
" - Ale z ciebie świnia! Choć nie ukrywam, że jesteś cwany.
- No widzisz dzisiaj już zrywam z twoją matką. Spokojnie możemy być razem. - Uderzyłam go w twarz
-
Nie denerwuj się! - dał mi swój numer na kartce i uśmiechnął się tak
ciepło, że coś zaczęło mną trząść w środku. Wzięłam kartkę uderzyłam go
jeszcze raz w twarz i wybiegłam z pizzerii. Nie wiem co we mnie
wstąpiło. Z dala było słyszeć krzyki Jasia : "Miśka! Miśka! " Nawet nie
zdążyłam mu powiedzieć, że nie będę miała od kogo zadzwonić! "
Biegłam jak opętana! Totalnie nie wiedziałam, w którą stronę mam skręcić. Zleżało mi tylko na tym żeby złapać jakieś TAXI. Coś mocno szarpnęło mnie za ramię, aż prawie się przewróciłam.
- Uważaj debilu bo ci normalnie!.. - Nagle przerwałam, bo tym kimś był Jaś.
- Boshe nie denerwuj się bo zmarszczek dostaniesz! - Jaś zaczął się śmiać a ja go totalnie nie rozumiałam. Czy jest coś śmiesznego w tym, że ktoś kogoś przestraszył?!
- Nie rozumiesz, że chcę iść do domu? Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Jesteś zwykłym cwaniakiem. - Mruknęłam i rozglądałam się za jakąś TAXI.
- No dobra przepraszam, ale twoja mama chyba zrozumie, że ja mam 18 lat? Przecież ma męża, twojego tatę. Powinna z nim być a nie go zdradzać. To jest nie fair, ale wy kobiety takie jesteście. - Spojżałam na niego z taką złością, że ciężko mi było normalnie oddychać. "Czemu ten chłopak ma coś w sobie, że tak bardzo mi się podoba? Muszę z tym skończyć. - Pomyślałam i powiedziałam :
- Rozwalił mi się telefon więc nie będę mogła napisać - Uśmiechnęłam się cwaniacko i mrugnęłam do niego okiem.
- Ale fb chyba masz? Możemy popisać?
- Dobra, ale pod warunkiem, że mnie odwieziesz do domu. - Ten pomysł nie podobał mi się wcale, ale na piechotę nie chciało mi się iść. Już zaczęło się ściemniać a wiatr zrobił się chłodniejszy i mocniejszy.
- Dobra, ale jeszcze dziś do mnie napisz. Jan Dąbrowski jestem - jeszcze raz się zaśmiał, odkręcił się na pięcie i wyjął z tylnej kieszeni spodni kluczyki do samochodu. Dziwne było to, że wcale się ie pytał gdzie mieszkam tylko po prostu mnie zawiózł pod dom. Gdy wychodziłam złapał mnie za rękę, przyciągną do siebie i pocałował w policzek. Byłam zdziwiona a na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec.
- Dzięki i pa.
- Pa Kochanie! - Jezu..... chciałam stamtąd jak najszybciej wyjść. Drzwi od domu były otwarte. "Zapomniałam zamknąć drzwi.GRATULACJE!!! ". Poszłam wsiąść szybki prysznic i skierowałam się w stronę lodówki. Zjadłam jogurt wiśniowy z kawałkiem słodkiej bułki. " Jutro szkoła" - ta myśl chodziła mi ciągle po głowie. "Mamy nie ma więc do szkoły nie trzeba chodzić" - zaśmiałam się i włączyłam telewizję. W wiadomościach była informacja, która mną wstrząsnęła i bardzo mnie ucieszyła. Szkoła się spaliła! Podobno dyrektorka w komputerze sprawdzała egzaminy i w komputerze zrobiło się zwarcie. Cały budynek stanął w płomieniach! W ostatniej chwili udało się uratować nauczycielkę! To był na prawdę przedziwny dzień. Wzięłam laptopa i poszłam na górę. Zaprosiłam Jasia do znajomych i zaczęliśmy pisać. A raczej on zaczął :
Biegłam jak opętana! Totalnie nie wiedziałam, w którą stronę mam skręcić. Zleżało mi tylko na tym żeby złapać jakieś TAXI. Coś mocno szarpnęło mnie za ramię, aż prawie się przewróciłam.
- Uważaj debilu bo ci normalnie!.. - Nagle przerwałam, bo tym kimś był Jaś.
- Boshe nie denerwuj się bo zmarszczek dostaniesz! - Jaś zaczął się śmiać a ja go totalnie nie rozumiałam. Czy jest coś śmiesznego w tym, że ktoś kogoś przestraszył?!
- Nie rozumiesz, że chcę iść do domu? Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Jesteś zwykłym cwaniakiem. - Mruknęłam i rozglądałam się za jakąś TAXI.
- No dobra przepraszam, ale twoja mama chyba zrozumie, że ja mam 18 lat? Przecież ma męża, twojego tatę. Powinna z nim być a nie go zdradzać. To jest nie fair, ale wy kobiety takie jesteście. - Spojżałam na niego z taką złością, że ciężko mi było normalnie oddychać. "Czemu ten chłopak ma coś w sobie, że tak bardzo mi się podoba? Muszę z tym skończyć. - Pomyślałam i powiedziałam :
- Rozwalił mi się telefon więc nie będę mogła napisać - Uśmiechnęłam się cwaniacko i mrugnęłam do niego okiem.
- Ale fb chyba masz? Możemy popisać?
- Dobra, ale pod warunkiem, że mnie odwieziesz do domu. - Ten pomysł nie podobał mi się wcale, ale na piechotę nie chciało mi się iść. Już zaczęło się ściemniać a wiatr zrobił się chłodniejszy i mocniejszy.
- Dobra, ale jeszcze dziś do mnie napisz. Jan Dąbrowski jestem - jeszcze raz się zaśmiał, odkręcił się na pięcie i wyjął z tylnej kieszeni spodni kluczyki do samochodu. Dziwne było to, że wcale się ie pytał gdzie mieszkam tylko po prostu mnie zawiózł pod dom. Gdy wychodziłam złapał mnie za rękę, przyciągną do siebie i pocałował w policzek. Byłam zdziwiona a na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec.
- Dzięki i pa.
- Pa Kochanie! - Jezu..... chciałam stamtąd jak najszybciej wyjść. Drzwi od domu były otwarte. "Zapomniałam zamknąć drzwi.GRATULACJE!!! ". Poszłam wsiąść szybki prysznic i skierowałam się w stronę lodówki. Zjadłam jogurt wiśniowy z kawałkiem słodkiej bułki. " Jutro szkoła" - ta myśl chodziła mi ciągle po głowie. "Mamy nie ma więc do szkoły nie trzeba chodzić" - zaśmiałam się i włączyłam telewizję. W wiadomościach była informacja, która mną wstrząsnęła i bardzo mnie ucieszyła. Szkoła się spaliła! Podobno dyrektorka w komputerze sprawdzała egzaminy i w komputerze zrobiło się zwarcie. Cały budynek stanął w płomieniach! W ostatniej chwili udało się uratować nauczycielkę! To był na prawdę przedziwny dzień. Wzięłam laptopa i poszłam na górę. Zaprosiłam Jasia do znajomych i zaczęliśmy pisać. A raczej on zaczął :
"-Hej Misia!
-Hej! a tak mówią na mnie tylko przyjaciele!
-No dobra dobra :D :*
- Co chciałeś ?
- Oglądałaś wiadomości? Spotkasz się ze mną jutro? nalegam ;) Do tw mamy napisałem o tw sql a ona pow, że trudno ;)
-aha... no co mi szkodzi a o której?
- 15/16?
-15 może być
-oksik to do jutra piękna <3 <3 <3
-pa "
Gdy spojrzałam na godzinę otworzyłam szeroko oczy, była już 00:50 ! Co ja przez ten czas robiłam? W historii okazało się, że z Jaśkiem pisałam 2 godziny temu! "Zasnęłam przy komputerze?! Cholera!" - Znowu byłam na siebie wściekła. Wysłałam Julce na fb jeszcze wiadomość, w której opisałam całe spotkanie. Julka się z tego tylko śmiała.Postanowiłam iść do łóżka.
Obudziłam się o 13:20. Za prawie półtorej godziny mam randkę! Szybko pobiegłam do łazienki umyłam zęby, włosy dokładnie rozczesałam zjadłam płatki i poszłam do szafy. Wyjęłam z niej białą bluzkę i fioletową spódniczkę. do tego fioletowe bolerko. Wyglądało to cudownie, ponieważ fiolet pasował do moich niebieskich oczu i długich brązowych włosów. Sama się sobie dziwiłam. Pomalowałam rzęsy i zrobiłam sobie na powiekach delikatną kreskę. Jeszcze tylko użyłam kilka perfum i wzięłam gumę do żucia. O 14 byłam gotowa. Weszłam szybciutko jeszcze na fb a tam była wiadomość od Jasia :
- Hej! o 14 : 20 po ciebie będę! <3 Kocham
Poszłam do łazienki i z wczorajszych spodni wyjęłam 200 zł. Pod mój dom przyjechało czarne bmw.
Poszłam w jego stronę i weszłam do środka. Jaś jak zawsze wyglądał suuuper. Czarne włosy były rozczochrane i genialnie pasowały do jego lawendowego garnituru. Gdy zamknęłam za sobą drzwi Janek patrzył się na mnie jak na jakiś obraz. Chciałam to przerwać więc powiedziałam :
- Możemy już jechać? - By nie wyszło to zbyt dziwnie próbowałam lekko się uśmiechnąć.
- Już, już. Wyglądasz pięknie. - Na jego twarzy widniał okropny szok
- Cieszę się, że ci się podoba -Spuściłam lekko głowę, by zakryć rumieniec jaki teraz wszedł na moją twarz. Jaś zawiózł mnie do restauracji. Kelner przyszedł od razu z tacą na której był jakiś prezent. Dał go mi. Gdy go przyjęłam wziął od nas zamówienia i poszedł.
- Otwórz śmiało - Jaś mrugnął do mnie okiem. Trochę się bałam, ale rozwiązałam wstążkę i podniosłam pokrywkę. Tam był Nowy telefon! Gdy go ujrzałam wstałam i prawie się na niego rzuciłam. Nagle się powstrzymałam i zdałam sobie sprawę, że to musiało wyglądać śmiesznie więc tylko się wychyliłam i go przytuliłam. Przyszła kelnerka w czarnej mini. Jaś ją tylko pożerał wzrokiem. Byłam taka zazdrosna (choć nawet nie chciałam). Dała "nam" zamówienie (bo obydwa talerze polożyła przed Jaśkiem).
- Może jakiś deser? - uśmiechnęła się do Jasia.
- Hmmm na deser? - uśmiechnął się do niej cwaniacko i obszedł ją całą wzrokiem
- Dziękuję!!! - kopnęłam go pod stołem i wybiegłam z restauracji. Nie mogłam powstrzymać łez. Szybko zadzwoniłam do Julki i powiedziałam jej żeby przyjechała po mnie na przystanek 1 kilometr oddalony z miejsca, w którym byłam. Zaczęłam biec. Wiedziałam, że Jaś mnie teraz woła, ale nie dałam mu się, nie odkręcałam się. Gdy zauważyłam swój cel przyspieszyłam. Na szczęście miałam dobrą kondycję. Już prawie wsiadałam do auta gdy coś mnie mocno pociągnęło do tyłu.
- Przepraszam! - Krzyknął. W jego oczach można było dostrzec łzy. Nie wiem dlaczego pocałowałam go w policzek i powiedziałam :
- Nie pisz do mnie i nienawidzę cie! - Odkręciłam się na pięcie i wsiadłam do auta
__________________________________________________________________________________
Następny rozdział z dzisiejszego dnia! dziękuję za wszystkie wyświetlenia! (około 100) jestem wam bardzo wdzięczna! Najwięcej jednak zawdzięczam wspaniałej firance! <3 Oli!!! :* Jest ona twórczynią tego wspaniałego bloga : http://jdabrowskyff.blogspot.com/ wiele jej zawdzięczam i to ona zainspirowała mnie do napisania mojego bloga! <3 piszcie w komach czy mam wprowadzić takie coś jak "perspektywa jasia" i perspektywa miśki/Dominiki" <3
Rozdział 2.
"- Nie płacz, Misia ułoży się wszystko, obiecuję. A jeśli tak bardzo
chcesz możesz zadzwonić z mojego telefonu - nie znałam nikogo innego,
kto byłby tak ciepły i kochający jak moja przyjaciółka. Wyjęła telefon z
kieszeni i podała go mi.
- Dziękuję ślicznie - wzięłam od niej smartfona i wybrałam numer. - Halo? Mówi Dominika, córka Asi, tej, z którą wczoraj pisałeś. Możemy się spotkać? - Przez długi czas nnikt nie odpowiadał. Słychać było tylko czyjś oddech. Halo?
- Cześć. Jutro w pizzerii "Callibro" w centrum miasta o 17:30
- Dobrze a kto w ogóle mówi? - Usłyszałam gdy ktoś nabiera oddech do płuc. Serce waliło mi tak jakby miało mi zaraz wyskoczyć. "
- Dowiesz się na miejscu - Usłyszałam jak "tajemniczy" zaśmiał się i próbował uciszyć jakiś innych mężczyzn. Nagle i niespodziewanie się rozłączył. Nic nie mogło określić mojego zirytowania.
- Niczego się nie dowiedziałam - spuściłam oczy i pomasowałam nadal bolące czoło. Gdy spojrzałam na Julkę zrobiło mi się jej żal, bo widziałam jak bardzo chciała mi pomóc.
- Chcesz żebym poszła tam z tobą? - W jej oczach zakręciły się łzy. Ona była taka czuła, miła i pomocna. Jak ja się cieszę, że trafiłam na kogoś takiego jak Jula. Jednak musiałam odmówić, bo to była sprawa moja i mojej mamy :
- Nie, dzięki. To tylko spotkanie między mną a nim.
- Oki, ale pamiętaj, że w każdej nagłej sytuacji dzwoń po mnie z byle jakiego pożyczonego telefonu!- -W jej oczach można było dostrzec strach. Nie umiałam jej uspokoić. Jak zawsze trzeba będzie posiedzieć koło niej i się nie odzywać by ona mogła to przemyśleć. Po kilku minutach uznałam, że to jest bez sensu i zapytałam, przecierając czoło :
- Może jakiś film? Nie możemy ciągle o tym myśleć.
- No dobra. - jej wargi lekko drgnęły. Wiedziałam, że to ją rozweseli. - Zobaczę co leci, tylko pilot jest w kuchni. Zaraz wracam. - Odkręciłam się, a jej już nie było. W kuchni coś kuknęło a po domu rozległ się głośny śmiech. Od razu wiedziałam, że zbiła dzbanek. U niej to się dosyć często zdarza.
- Zaraz będę tylko dzbanek muszę do kosza wywalić! Ok! Dobra jestem - Julka szła w moją stronę z białym pilotem od telewizora. Przy samej kanapie zatrzymała się i otworzyła buzię. Nagle krzyknęła na cały dom:
- Co ci się do cholery stało w głowę?! - Upuściła pilot i pobiegła do kuchni. Po 20 sekundach przybiegła z plastrem. Oczywiście nie obeszło się bez zbicia talerza. - Co ty zrobiłaś?! Mów!
- Spadłam ze schodów - Zaśmiałam się i pomasowałam ranę.
- Ty zawsze musisz coś odwalić! - Po policzku płynęła jej łza. Przemyła mi ranę wodą utlenioną i wytarła wacik.- Po co tak biegłaś?! - wzięła do ręki plaster i nalepiła mi na czoło. - Chociaż troszkę w tym pochodź
- Dobra, dobra, ale nie krzycz już. Musiałam spisać numer. - Jeszcze raz się zaśmiałam i wstałam by podnieść pilot, lecz ona mnie odepchnęła a ja spadłam na kanapę. Sama po niego poszła. Włączyła jakąś komedię romantyczną i usiadła koło mnie. Zawsze w trudnych sytuacjach sobie radzimy. Po dwóch godzinach pomyślałam, że pójdę do domu i odrobię lekcję. Przeczesałam moje długie brązowe włosy palcami i poprawiłam sobie grzywkę.
- Jula ja lecę. Papa! - Przytuliłam ją i wstałam.
- Oki. Uważaj na siebie misia! - Lekko się uśmiechnęła i poszła w stronę roztłuczonego talerza. Postanowiłam, że trochę sobie pobiegam. Po 10 minutach byłam już w domu. Od razu skręciłam do łazienki by przeczesać sobie włosy. Gdy wyszłam zauważyłam, że na lodówce wisiała jakaś karteczka. Poszłam tam i przeczytałam :
- Dziękuję ślicznie - wzięłam od niej smartfona i wybrałam numer. - Halo? Mówi Dominika, córka Asi, tej, z którą wczoraj pisałeś. Możemy się spotkać? - Przez długi czas nnikt nie odpowiadał. Słychać było tylko czyjś oddech. Halo?
- Cześć. Jutro w pizzerii "Callibro" w centrum miasta o 17:30
- Dobrze a kto w ogóle mówi? - Usłyszałam gdy ktoś nabiera oddech do płuc. Serce waliło mi tak jakby miało mi zaraz wyskoczyć. "
- Dowiesz się na miejscu - Usłyszałam jak "tajemniczy" zaśmiał się i próbował uciszyć jakiś innych mężczyzn. Nagle i niespodziewanie się rozłączył. Nic nie mogło określić mojego zirytowania.
- Niczego się nie dowiedziałam - spuściłam oczy i pomasowałam nadal bolące czoło. Gdy spojrzałam na Julkę zrobiło mi się jej żal, bo widziałam jak bardzo chciała mi pomóc.
- Chcesz żebym poszła tam z tobą? - W jej oczach zakręciły się łzy. Ona była taka czuła, miła i pomocna. Jak ja się cieszę, że trafiłam na kogoś takiego jak Jula. Jednak musiałam odmówić, bo to była sprawa moja i mojej mamy :
- Nie, dzięki. To tylko spotkanie między mną a nim.
- Oki, ale pamiętaj, że w każdej nagłej sytuacji dzwoń po mnie z byle jakiego pożyczonego telefonu!- -W jej oczach można było dostrzec strach. Nie umiałam jej uspokoić. Jak zawsze trzeba będzie posiedzieć koło niej i się nie odzywać by ona mogła to przemyśleć. Po kilku minutach uznałam, że to jest bez sensu i zapytałam, przecierając czoło :
- Może jakiś film? Nie możemy ciągle o tym myśleć.
- No dobra. - jej wargi lekko drgnęły. Wiedziałam, że to ją rozweseli. - Zobaczę co leci, tylko pilot jest w kuchni. Zaraz wracam. - Odkręciłam się, a jej już nie było. W kuchni coś kuknęło a po domu rozległ się głośny śmiech. Od razu wiedziałam, że zbiła dzbanek. U niej to się dosyć często zdarza.
- Zaraz będę tylko dzbanek muszę do kosza wywalić! Ok! Dobra jestem - Julka szła w moją stronę z białym pilotem od telewizora. Przy samej kanapie zatrzymała się i otworzyła buzię. Nagle krzyknęła na cały dom:
- Co ci się do cholery stało w głowę?! - Upuściła pilot i pobiegła do kuchni. Po 20 sekundach przybiegła z plastrem. Oczywiście nie obeszło się bez zbicia talerza. - Co ty zrobiłaś?! Mów!
- Spadłam ze schodów - Zaśmiałam się i pomasowałam ranę.
- Ty zawsze musisz coś odwalić! - Po policzku płynęła jej łza. Przemyła mi ranę wodą utlenioną i wytarła wacik.- Po co tak biegłaś?! - wzięła do ręki plaster i nalepiła mi na czoło. - Chociaż troszkę w tym pochodź
- Dobra, dobra, ale nie krzycz już. Musiałam spisać numer. - Jeszcze raz się zaśmiałam i wstałam by podnieść pilot, lecz ona mnie odepchnęła a ja spadłam na kanapę. Sama po niego poszła. Włączyła jakąś komedię romantyczną i usiadła koło mnie. Zawsze w trudnych sytuacjach sobie radzimy. Po dwóch godzinach pomyślałam, że pójdę do domu i odrobię lekcję. Przeczesałam moje długie brązowe włosy palcami i poprawiłam sobie grzywkę.
- Jula ja lecę. Papa! - Przytuliłam ją i wstałam.
- Oki. Uważaj na siebie misia! - Lekko się uśmiechnęła i poszła w stronę roztłuczonego talerza. Postanowiłam, że trochę sobie pobiegam. Po 10 minutach byłam już w domu. Od razu skręciłam do łazienki by przeczesać sobie włosy. Gdy wyszłam zauważyłam, że na lodówce wisiała jakaś karteczka. Poszłam tam i przeczytałam :
Jadę z Szymonkiem do Warszawy.
Wrócimy za tydzień, bo twój braciszek miał wstrząs i jesteśmy w szpitalu!
W karteczce są pieniądze na jedzenie!
Uważaj na siebie!.....
MAMA
Przez cały dzień myślałam o spotkaniu z nieznajomym. " Po co ja w ogóle w to się wpychałam? Muszę się pogodzić z tym, że to tata zdradził mamę i wzięli rozwód" - Po moim policzku spłynęły łzy. Poszłam do pokoju i przyszykowałam sobie ubrania na jutrzejsze spotkanie. Nie wiem dlaczego, ale chciałam wyjść jak najlepiej. Gdy wzięłam się za lekcję pomyślałam, że muszę to zrobić szybko, bo jutro pewnie będę miała dziwny dzień. Wszystko zajęło mi czas do 23:30. Po kąpieli położyłam się do łóżka. Powoli zamykałam oczy aż w końcu zasnęłam.
Obudziłam się o 13:20. W weekendy lubię sobie dłużej pospać. Pogoda była bardzo przyjemna. Promienie słoneczne padały do mojego pokoju przez okno. Przypomniało mi się, że dziś jest dzień decydujący o mojej przyszłości. Wstałam ubrałam się, umyłam zęby, uczesałam, zjadłam kanapkę i nauczyłam się tematów na poniedziałek. Chciałam mieć to wszystko już za sobą. Spojrzałam na mój ubiór " hmm... niebieskie jeansy, czarny T-Shirt i niebieska rozsuwana bluza to chyba dobre dopasowanie" Zeszłam na dół i podeszłam do lodówki. Kartka, która na niej wisiała była lekko zgięta. Wzięłam ją do ręki i odkręciłam. W zagięciu leżało 200 zł. Włożyłam je do kieszeni. Wybiła godzina 16:30 więc założyłam buty i poszłam w stronę pizzerii. O 17 byłam już w środku. Usiadłam przy wolnym stoliku. Do środka wchodzili kolejno ludzie. Nagle drzwi otworzył mężczyzna miej więcej wieku mojej mamy więc postanowiłam, że podejdę:
- Dzień dobry! Pan czeka na kogoś? - Zapytałam, próbując skryć moje zmieszanie
- Spadaj dziewczynko! - Odepchnął mnie jedną ręką i poszedł w drugą stronę. Tak samo zrobiło jeszcze trzech innych. W końcu usiadłam tracąc nadzieję. Do środka wszedł wysoki brunet, miej więcej w moim wieku. Miał długie włosy, które co jakiś czas poprawiał sobie dłonią. Na zębach miał aparat. Usiadł przy najmniejszym stoliku. Co jakiś czas patrzył na zegarek. Wybiła godzina 18. Ciągle patrzyłam się na przystojnego chłopaka. "Trudno co mi szkodzi, pójdę do niego". Jak pomyślałam tak zrobiłam.
- Hej - Przywitałam się. Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Miał dwa kły jak wampir! To sprawiło, że jeszcze mocniej mi się spodobał.
- Hej. Siadaj. Przepraszam, że się spóźniłem. Dominika tak?
- Yyyyy tak? - ciężko było ukryć moje zdziwienie. Chciałam wyjść jak najbardziej naturalnie, ale mi się nie udało. Usiadłam i patrzyłam mu prosto w oczy. - A ty? Jak się nazywasz?
- Janek. Jesteś córką Asi a przyjaciele mówią na ciebie miśka? - lekko uśmiechnął się.
- Tak. Skąd ty tyle o mnie wiesz? - poprawiłam sobie grzywkę i poczułam, że guz już mi zniknął.
- Twoja mama się we mnie zakochała, ale ja jej nie chce - Janek zaczął się śmiać. Wytrzeszczyłam na niego oczy. - Mów mi Jaś. A i masz piękne oczy. Tak jak już mówiłem nie chcę twojej mamy tylko ciebie. Śledzę cię już od kilku tygodni i nie ukrywam, że strasznie mi się podobasz. Zbliżyłem się do twojej mamy by cię poznać - Mrugnął do mnie okiem
- Ale z ciebie świnia! Choć nie ukrywam, że jesteś cwany.
- No widzisz dzisiaj już zrywam z twoją matką. Spokojnie możemy być razem. - Uderzyłam go w twarz
- Nie denerwuj się! - dał mi swój numer na kartce i uśmiechnął się tak ciepło, że coś zaczęło mną trząść w środku. Wzięłam kartkę uderzyłam go jeszcze raz w twarz i wybiegłam z pizzerii. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Z dala było słyszeć krzyki Jasia : "Miśka! Miśka! " Nawet nie zdążyłam mu powiedzieć, że nie będę miała od kogo zadzwonić!
_________________________________________________________________________________
To był taki długi rozdział rozpoczynający sprawy związane z Jasiem. dziękuje za wszystkie wyświetlenia! Wiele osób mnie na prawdę motywuje i myślą, że następne rozdziały będą coraz lepsze!!! <3
piątek, 6 marca 2015
Rozdział 1.
Obudziłam się i spojrzałam w okno. Znowu padał deszcz. Od dziecka lubiłam patrzeć jak drobniutkie kropelki rysują małe ścieżki na szybie. Przetarłam oczy i odkręciłam się na drugi bok, przykrywając się kołdrą tak, że było mi widać same oczy. Wsunęłam rękę pod poduszkę, chcąc wyjąć z tamtąd telefon. Otworzyłam szeroko oczy i pisnęłam, ponieważ nigdzie nie było mojej komórki. Zerwałam się z łóżka żeby jej poszukać. Poczułam jakiś dziwny ból w stopie. Gdy ją podniosłam zauważyłam moją komórkę, która była przełamana na pół. "Cholera" - pomyślałam - "Znowu będę musiała zarobić sobie na nowy telefon". Rzuciłam nim ze złości w ścianę i zeszłam na dół. Mama siedziała przy stole śmiejąc się do telefonu.
- Co robisz? - zapytałam się jej, ponieważ takie zachowanie 40-letniej kobiety jest ... po prostu dziwne - Co na śniadanie?
- Nic. Idź do sklepu i coś kup, bo Szymon niedługo wstanie i będzie chciał jeść. - Burknęła mama i odłożyła telefon - pieniądze leżą na szafce w korytarzu.
- A sama nie możesz iść? Czemu nawet głupiej herbaty nie zrobiłaś?! - Ledwo powstrzymywałam się od wybuchnięcia. Spojżałam na zegar. Akurat wybiła godzina 6:00.
- Dobrze to ja pójdę, ale masz ogarnąć w kuchni i jak Szymon wstanie masz mu powiedzieć, że się kompie.
-Dobra, dobra, ale leć już i uważaj na siebie - Przytuliłam mamę i poszłam do kuchni
- Pamiętaj, że Szymon to twój młodszy, chory brat uważaj na niego! - Krzyknęła mama i trzasnęła drzwiami. Obejrzałam się dookoła i zauważyłam, że ona coś wydziwiła, bo w całym domu był porządek. Na stole leżał jej telefon, więc pomyślałam, że zobaczę z kim ona tak pisała. Gdy go odblokowałam zobaczyłam, że mama przez całą noc pisała esy. Numer był nieznany, więc pomyślałam, że zadzwonię. Niestety kieszenie miałam puste. Pobiegłam do swojego pokoju, zwalniając przy drzwiach Szymonka. Weszłam do środka i zaczęłam szukać telefonu. W szafce go nie było, pod łóżkiem też nie, obszukałam wszystkie moje ubrania. Gdy szłam w kierunku komody nadepnęłam na coś dziwnego.
- Kurna! Znowu? Moja logika - złapałam oddech by się nie zdenerwować i kopnęłam grata pod łóżko. Postanowiłam, że zapiszę sobie numer na karteczce i zadzwonię jak będę miała z czego. Chwyciłam długopis i wyrwałam kartkę z zeszytu. Ciągle myślałam o tajemniczym numerze i na prawdę nie mogłam pomieścić tego w głowie, że mama zdradzałaby tatę. Kartkę włożyłam do tylnej kieszeni spodni. Postanowiłam, że zaparzę wodę na herbatę. Zbiegałam ze schodów i poczułam, że lecę do przodu. Uderzyłam głową w podłogę, ale nie poddawałam się,wstałam, złapałam się za głowę i poszłam w stronę czajnika. Usłyszałam,że ktoś wchodzi do domu. Obmyłam szybko ranę i pobiegłam do mamy. Nic nie mogło określić mojego przerażenie gdy spojrzałam na jej minę. Otworzyła szeroko oczy i buzię, upuściła torby z zakupami i szybko przysunęła mnie do siebie.
- Dziecko co ty wyprawiasz?! - Krzyknęła, lecz tym razem nie myślała o Szymoku.
- Spadłam ze schodów - Mówiłam spokojnie i udawałam, że jestem odważna. Musiało to naprawde śmiesznie wyglądać, bo wyprostowałam się i naprężyłam swoje "muskuły". Wogule nie wiedziałam co mam robić.
- Przecież ty masz 17 lat! Po co się tak śpieszysz?! W poniedziałek nie idziesz do szkoły, bo nie wiem czy to ci tak szybko zniknie. - mama zawsze taka była. Robiła panikę z nie wiadomo czego.
- Dobra ja idę spać, zaparzyłam ci wodę na herbatę. Masz dużo roboty więc nie bierz się za telefon! - Gdy wchodziłam po schodach spojrzałam, że na zegarze była godzina 6:35 "Cholera! Mamy nie było pół godziny a ja przez ten czas napisałam 9 cyferek na karteczce!" - byłam na siebie wściekła. Gdy weszłam do pokoju od razu poszłam w stronę łóżka. Długo nie mogłam zasnąć bo ciągle miałam w głowie SMS mamy z tym nieznajomym.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
Obudziłam się już po raz drugi i przetarłam oczy. Jak mi się nie chciało wstać! Nagle przyszła mi do głowy pewna myśl. "Pójdę do Julki i zadzwonię z jej telefonu" - Wkurzyłam się, że wcześniej na to nie wpadłam. Zerwałam się z łóżka i skierowałam w stronę szafy. Wyjęłam biały T-Shirt, czarne dżinsy, szarą bluzę z kapturem (by schronić się przed deszczem) i czystą bieliznę. Była wiosna, więc pozwoliłam sobie na taki strój. Gdy wychodziłam z domu powiedziałam mamie, że wrócę o 14. Miałam dużo czasu, więc założyłam na uszy słuchawki, na głowę założyłam kaptur i śpiewałam. Taki miałam patent na nudny spacer. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Julka przywitała mnie wyjątkowo bardzo ciepło (może dlatego, że nie widziałyśmy się już 2 tygodnie?)
-Jula mam prośbę, ale wejdźmy do środka zjedzmy coś i wszystko na spokojnie - Wiem, że ją wystraszyłam, ale na prawdę nie chciałam.
- Oki, ja ci zaraz zrobię jakieś kanapki czy cóś a ty sobię usiądź, bo zmarzłaś - Julka uśmiechnęła się do mnie i poszła coś przygotowywać. Jesteśmy prawie jak siostry. Nigdy nie było między nami kłótni i wiemy o sobie wszystko.
- Dobra gotowe zajadaj - uśmiechnęła się do mnie ciepło i usiadła koło mnie. - Zaraz ci herbatę dam tylko woda musi się zagotowąc.
- Oki nie ma pośpiechu - Wyszczerzyłam do niej zęby (wiem, że ona to lubi i zawsze to ją rozśmiesza) - więc tak... - Gwałtownie przerwałam i ściszyłam głos
- Spokojnie nikogo w domu nie ma - Julka się roześmiała i mnie przytuliła bo cała się trzęsłam - zaraz koc ci przyniosę - wstała pobiegła do pokoju a po 5 minutach coś mnie cieplutko owinęło. - dobra opowiadaj kochana
- Ja sobie telefon rozwaliłam, mama z kimś pisała przez całą noc i nie mam od kogo zadzwonić i pogadać z tą osobą. - Po policzkach zaczęły cieknąć mi łzy, ponieważ nie mogę znieść myśli, że mama zdradza naszego tatę.
- Nie płacz, Misia ułoży się wszystko, obiecuję. A jeśli tak bardzo chcesz możesz zadzwonić z mojego telefonu - nie znałam nikogo innego, kto byłby tak ciepły i kochający jak moja przyjaciółka. Wyjęła telefon z kieszeni i podała go mi.
- Dziękuję ślicznie - wzięłam od niej smartfona i wybrałam numer. - Halo? Mówi Dominika, córka Asi, tej, z którą wczoraj pisałeś. Możemy się spotkać? - Przez długi czas nnikt nie odpowiadał. Słychać było tylko czyjś oddech. Halo?
- Cześć. Jutro w pizzerii "Callibro" w centrum miasta o 17:30
- Dobrze a kto w ogóle mówi? - Usłyszałam gdy ktoś nabiera oddech do płuc. Serce waliło mi tak jakby miało mi zaraz wyskoczyć.
__________________________________________________________________________________
To jest rozdział 1. Mam nadzieję, że się spodobał! :D W następnym dowiemy się kim jest tajemniczy gość, z którym rozmawia bohaterka. Może już niektórzy się domyślają. Z góry dziękuje za czytanie :3
- Co robisz? - zapytałam się jej, ponieważ takie zachowanie 40-letniej kobiety jest ... po prostu dziwne - Co na śniadanie?
- Nic. Idź do sklepu i coś kup, bo Szymon niedługo wstanie i będzie chciał jeść. - Burknęła mama i odłożyła telefon - pieniądze leżą na szafce w korytarzu.
- A sama nie możesz iść? Czemu nawet głupiej herbaty nie zrobiłaś?! - Ledwo powstrzymywałam się od wybuchnięcia. Spojżałam na zegar. Akurat wybiła godzina 6:00.
- Dobrze to ja pójdę, ale masz ogarnąć w kuchni i jak Szymon wstanie masz mu powiedzieć, że się kompie.
-Dobra, dobra, ale leć już i uważaj na siebie - Przytuliłam mamę i poszłam do kuchni
- Pamiętaj, że Szymon to twój młodszy, chory brat uważaj na niego! - Krzyknęła mama i trzasnęła drzwiami. Obejrzałam się dookoła i zauważyłam, że ona coś wydziwiła, bo w całym domu był porządek. Na stole leżał jej telefon, więc pomyślałam, że zobaczę z kim ona tak pisała. Gdy go odblokowałam zobaczyłam, że mama przez całą noc pisała esy. Numer był nieznany, więc pomyślałam, że zadzwonię. Niestety kieszenie miałam puste. Pobiegłam do swojego pokoju, zwalniając przy drzwiach Szymonka. Weszłam do środka i zaczęłam szukać telefonu. W szafce go nie było, pod łóżkiem też nie, obszukałam wszystkie moje ubrania. Gdy szłam w kierunku komody nadepnęłam na coś dziwnego.
- Kurna! Znowu? Moja logika - złapałam oddech by się nie zdenerwować i kopnęłam grata pod łóżko. Postanowiłam, że zapiszę sobie numer na karteczce i zadzwonię jak będę miała z czego. Chwyciłam długopis i wyrwałam kartkę z zeszytu. Ciągle myślałam o tajemniczym numerze i na prawdę nie mogłam pomieścić tego w głowie, że mama zdradzałaby tatę. Kartkę włożyłam do tylnej kieszeni spodni. Postanowiłam, że zaparzę wodę na herbatę. Zbiegałam ze schodów i poczułam, że lecę do przodu. Uderzyłam głową w podłogę, ale nie poddawałam się,wstałam, złapałam się za głowę i poszłam w stronę czajnika. Usłyszałam,że ktoś wchodzi do domu. Obmyłam szybko ranę i pobiegłam do mamy. Nic nie mogło określić mojego przerażenie gdy spojrzałam na jej minę. Otworzyła szeroko oczy i buzię, upuściła torby z zakupami i szybko przysunęła mnie do siebie.
- Dziecko co ty wyprawiasz?! - Krzyknęła, lecz tym razem nie myślała o Szymoku.
- Spadłam ze schodów - Mówiłam spokojnie i udawałam, że jestem odważna. Musiało to naprawde śmiesznie wyglądać, bo wyprostowałam się i naprężyłam swoje "muskuły". Wogule nie wiedziałam co mam robić.
- Przecież ty masz 17 lat! Po co się tak śpieszysz?! W poniedziałek nie idziesz do szkoły, bo nie wiem czy to ci tak szybko zniknie. - mama zawsze taka była. Robiła panikę z nie wiadomo czego.
- Dobra ja idę spać, zaparzyłam ci wodę na herbatę. Masz dużo roboty więc nie bierz się za telefon! - Gdy wchodziłam po schodach spojrzałam, że na zegarze była godzina 6:35 "Cholera! Mamy nie było pół godziny a ja przez ten czas napisałam 9 cyferek na karteczce!" - byłam na siebie wściekła. Gdy weszłam do pokoju od razu poszłam w stronę łóżka. Długo nie mogłam zasnąć bo ciągle miałam w głowie SMS mamy z tym nieznajomym.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
Obudziłam się już po raz drugi i przetarłam oczy. Jak mi się nie chciało wstać! Nagle przyszła mi do głowy pewna myśl. "Pójdę do Julki i zadzwonię z jej telefonu" - Wkurzyłam się, że wcześniej na to nie wpadłam. Zerwałam się z łóżka i skierowałam w stronę szafy. Wyjęłam biały T-Shirt, czarne dżinsy, szarą bluzę z kapturem (by schronić się przed deszczem) i czystą bieliznę. Była wiosna, więc pozwoliłam sobie na taki strój. Gdy wychodziłam z domu powiedziałam mamie, że wrócę o 14. Miałam dużo czasu, więc założyłam na uszy słuchawki, na głowę założyłam kaptur i śpiewałam. Taki miałam patent na nudny spacer. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Julka przywitała mnie wyjątkowo bardzo ciepło (może dlatego, że nie widziałyśmy się już 2 tygodnie?)
-Jula mam prośbę, ale wejdźmy do środka zjedzmy coś i wszystko na spokojnie - Wiem, że ją wystraszyłam, ale na prawdę nie chciałam.
- Oki, ja ci zaraz zrobię jakieś kanapki czy cóś a ty sobię usiądź, bo zmarzłaś - Julka uśmiechnęła się do mnie i poszła coś przygotowywać. Jesteśmy prawie jak siostry. Nigdy nie było między nami kłótni i wiemy o sobie wszystko.
- Dobra gotowe zajadaj - uśmiechnęła się do mnie ciepło i usiadła koło mnie. - Zaraz ci herbatę dam tylko woda musi się zagotowąc.
- Oki nie ma pośpiechu - Wyszczerzyłam do niej zęby (wiem, że ona to lubi i zawsze to ją rozśmiesza) - więc tak... - Gwałtownie przerwałam i ściszyłam głos
- Spokojnie nikogo w domu nie ma - Julka się roześmiała i mnie przytuliła bo cała się trzęsłam - zaraz koc ci przyniosę - wstała pobiegła do pokoju a po 5 minutach coś mnie cieplutko owinęło. - dobra opowiadaj kochana
- Ja sobie telefon rozwaliłam, mama z kimś pisała przez całą noc i nie mam od kogo zadzwonić i pogadać z tą osobą. - Po policzkach zaczęły cieknąć mi łzy, ponieważ nie mogę znieść myśli, że mama zdradza naszego tatę.
- Nie płacz, Misia ułoży się wszystko, obiecuję. A jeśli tak bardzo chcesz możesz zadzwonić z mojego telefonu - nie znałam nikogo innego, kto byłby tak ciepły i kochający jak moja przyjaciółka. Wyjęła telefon z kieszeni i podała go mi.
- Dziękuję ślicznie - wzięłam od niej smartfona i wybrałam numer. - Halo? Mówi Dominika, córka Asi, tej, z którą wczoraj pisałeś. Możemy się spotkać? - Przez długi czas nnikt nie odpowiadał. Słychać było tylko czyjś oddech. Halo?
- Cześć. Jutro w pizzerii "Callibro" w centrum miasta o 17:30
- Dobrze a kto w ogóle mówi? - Usłyszałam gdy ktoś nabiera oddech do płuc. Serce waliło mi tak jakby miało mi zaraz wyskoczyć.
__________________________________________________________________________________
To jest rozdział 1. Mam nadzieję, że się spodobał! :D W następnym dowiemy się kim jest tajemniczy gość, z którym rozmawia bohaterka. Może już niektórzy się domyślają. Z góry dziękuje za czytanie :3
Prolog
Hej!
Mam na imię Dominika i mam 17 lat. Jestem brunetką z niebieskimi oczami. Moje życie jest do bani. Gdy coś chcę muszę sama sobie na to zarobić. Moja mama opiekuje się tylko młodszym, chorym braciszkiem Szymonem. Taty praktycznie nie mam, bo zdradzał on mamę gdy byłam mała i wzięli rozwód. Z całej szkoły rozmawiam tylko z Julką - moją przyjaciółką. Mam ciężkie życie,ale jakoś sobie radzę. Gdy będę miała 18 lat wyprowadzę się stąd i usamodzielnię się. Zazdroszczę innym dziewczynom normalnych rodzin, ale pociesza mnie myśl, że mogło być już tylko gorzej.
__________________________________________________________________________________
Z góry dziękuje za przeczytanie. Postaram się pisać rozdziały co najwyżej 3 - 4 dni. Za literówki serdecznie przepraszam! W podstawówce miałam same 2 z dyktand więc trochę wyrozumiałości? :D Nie wiem czy mam talent do pisania, ale liczę na to, że Was uszczęśliwię! :3
Mam na imię Dominika i mam 17 lat. Jestem brunetką z niebieskimi oczami. Moje życie jest do bani. Gdy coś chcę muszę sama sobie na to zarobić. Moja mama opiekuje się tylko młodszym, chorym braciszkiem Szymonem. Taty praktycznie nie mam, bo zdradzał on mamę gdy byłam mała i wzięli rozwód. Z całej szkoły rozmawiam tylko z Julką - moją przyjaciółką. Mam ciężkie życie,ale jakoś sobie radzę. Gdy będę miała 18 lat wyprowadzę się stąd i usamodzielnię się. Zazdroszczę innym dziewczynom normalnych rodzin, ale pociesza mnie myśl, że mogło być już tylko gorzej.
__________________________________________________________________________________
Z góry dziękuje za przeczytanie. Postaram się pisać rozdziały co najwyżej 3 - 4 dni. Za literówki serdecznie przepraszam! W podstawówce miałam same 2 z dyktand więc trochę wyrozumiałości? :D Nie wiem czy mam talent do pisania, ale liczę na to, że Was uszczęśliwię! :3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)