środa, 3 czerwca 2015

INFO!!!!

Słuchajcie .... 1 komentarz .... masakra jednym słowem mówiąc ... zrobiłam wiec ankietę ... wypełnijcie ją szczerze ....  http://strawpoll.me/4533858 ... jeśli wyniki będą w miarę dobre niedługo pojawi sie może nowy rozdział :* jeśli będę chciała to zakończyć to znajdzie się to w następnym rozdziale ;* dzięki i pa :(

wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 14.


"- Dobranoc kotek - Powiedział i pocałował mnie w policzek. Zalałam się rumieńcem. Na oczach wszystkich?! Serio?! Ale w końcu mieliśmy udawać.
- Jasiek?! - Artur wstał z krzesła i podszedł. Usłyszałam głośny huk i zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle przestałam widzieć i słyszeć. Ostatnie słowo, które doszło mi do uszu to : "Jasiu!" To było okropne!"

Otworzyłam powoli oczy. Nade mną stała Gabryśka, gadająca z Olką.
- Ej dziewczyny co się stało? - Powoli usiadłam, łapiąc się jedną ręką fotela. Byłam strasznie osłabiona. Dziewczyny odkręciły głowy w moją stronę i uklęknęły.
- Artur znowu miał jakieś sapy do Jasia, ale tym razem szedł jak tyran. Jaś w ostatniej chwili cie odepchnął, ratując ci głowę przed lecącym krzesłem. - Olka była strasznie rozdrażniona. Mówiąc te zdania co kilka sekund załamywał jej się głos.
- Co?! - Krzyknęłam i gwałtownie wstałam na nogi. Kręciło mi się w głowie. Na szczęście Olka mnie złapała, bo straciłam równowagę.- Mam już dość tych humorków Artura! - Gabryśka słysząc te słowa wyprostowała się i nabrała powietrza w usta.
- Nie mów tak na Artiego! - Powiedziała cieniutkim głosikiem i odkręciła ode mnie głowę.
- To jak go tak kochasz to go stąd weź i wypad! - Wskazałam palcem na drzwi.
- Chętnie! Już mam cie dość. Od samego początku miałam. Przy Jasiu, Oli i moim chłopaku można się wyluzować i zaszaleć a ty tylko wszystko psujesz i ... przez ciebie jest taka nerwowa atmosfera! - Na te słowa już w ogóle straciłam nad sobą panowanie. Zacisnęłam pięści i cała się spięłam. Jak widziałam tą całą lalunie to miałam ochotę jej przywalić.
- Ej Dominika. Nie rób tego! - Olka już chyba wiedziała o co mi chodzi bo złapała mnie za ręce. Wzięłam głęboki wdech i czekałam na kolejne słowo Gabryśki. Znam już kilka takich jak ona więc wiedziałam, że długo nie będę musiała czekać.
- I jak ty się w ogóle wystroiłaś?! Jasiek to takich może mieć z 10 ! A ty pewnie z nim jesteś, bo duży tyłek masz i machasz nim mu przed oczami! - Głośno się zaśmiała a ja już nie wytrzymałam!. Postawiłam lewą nogę do przodu wyrywając się w tym czasie z uścisku Olki i prawą ręką uderzyłam ją w skroń. Ona szybko się za nią złapała i mnie popchnęła, na co ja poleciałam na szafkę. Na schodach pojawił się Jaś, ale ja nie miałam czasu na patrzenie się w tamtą stronę i odeszłam od szafki. Gabryśka cofnęła się.
- Chcesz poznać prawdziwy ból?! Ból, przy którym Arturek ci już nie pomoże?! - Chwyciłam za nóż leżący na stole.
- Dominika! - Krzyk Olki był przerażający, ale próbowałam nie zwracać na to uwagi. Podniosłam rękę z nożem do góry patrząc głęboko w oczy Gabryśki. Upuściłam go i pobiegłam na górę. Jasiek próbował mnie zatrzymać, ale wyrywałam się z jego każdego uścisku. Zamknęłam drzwi na klucz i rzuciłam się na łóżko. Z dołu było słychać krzyki dziewczyn. Miałam świadomość tego, że przeze mnie wszyscy tam przechodzą piekło a ja sobie leże na łóżku i próbuję o całej sprawie zapomnieć. Co jakiś czas przechodziła mi przez głowę myśl, że słowa tej debilki były prawdą. Ona ma rację, ja wszystko tylko psuje. Najlepiej by było gdybym zniknęła z ich życia. Wstałam i poszłam w stronę szafy. Wyciągnęłam z niej jakąś dużą torbę i po kolei przebierałam rzeczy. Na koniec przebrałam się w swoje ciuchy a Olki złożyłam i położyłam na łóżku. Nie mogłam pozbierać myśli.
- Bądź silna! wyjdź z ich życia! - Mówiłam sama do siebie. W końcu nie wytrzymałam i wybiegłam z pokoju. Jaś nadal stał na schodach i opierał się o barierkę z opuszczoną głową.
- Dominika.. Nie słuchaj jej.. Ona zaraz wychodzi razem ze swoim przyjacielem. Uspokój się. - Widać było, że miał łzy w oczach lecz próbowałam nie zwracać no to uwagi.
- Zostaw mnie! Puść moją rękę! To już postanowione! - Nie dałam mu powiedzieć następnego zdania, bo wybiegłam z domu. Nie wiedziałam gdzie mam iść więc szłam po prostu przed siebie. Po 20 minutach poczułam się jakbym przechodziła przez ten chodnik milion razy. Wszystko wydawało mi się takie znajome. Odkręciłam się w lewo i ujżałam mój stary dom.
- W sumie.. Czemu nie? I tak nie mam się gdzie podziać - Znów mówiłam sama do siebie. Coraz częściej mi się to niestety trafia.  Otworzyłam powoli bramkę i skierowałam się w stronę domu. Wyglądał on na prawdę strasznie. Byłam już tak zmęczona, że od razu po otworzeniu drzwi poszłam spać.

*PERSPEKTYWA JASIA:

Nie mogę uwierzyć, że przez mojego najlepszego kumpla i jego dziewczynę z domu wyniosła się moja ukochana.. Strasznie się o nią boję. Jutro do niej jadę ale nawet nie wiem gdzie ona jest. Usiadłem na kanapie koło Olki i włączyłem telewizor.
- Jasiek.. My takie jesteśmy. Zobaczysz przejdzie jej. - Przytuliła mnie mocno i przełączyła program.
-Mam taką nadzieję. Kocham ją i nie chcę jej znów stracić. Nawet nie wiem gdzie ona teraz jest! Jakaś totalna masakra!
- Ej głowa do góry! Weź już się nie dołuj! Jasiek! - Odkręciłem głowę w jej stronę. - Debilu! Ogar! - Obydwoje zaczęliśmy się śmiać. - A tak na zdrowy chłopski rozum.. Gdzie ona jest? A gdzie mogła pójść? Jaki dom jej pozostał?
- Jej matki! - Wpadłem właśnie na genialny pomysł ale wole go zrealizować za jakiś czas gdy Dominika już ochłonie.
- No wow ! Już nie jesteś smutny?
-Nie - Przysunąłem się do niej bliżej a ona mnie pocałowała! I znowu się bardziej pogrążyłem?! Mam dość mojego życia!

______________________________________________________________________________
Elo mordki! Przepraszam was, że przez miesiąc nic nie dodawałam! :'( Jest mi bardzo z tg powodu przykro!! Znowu teraz spróbuję dodawać rozdziały regularnie <3 Kocham Was! Pamiętajcie! Jeśli przeczytałeś/aś ---> zostaw coś po sobie!! :**

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 13.


 "- Ok, spróbuję - Poszłam na górę i położyłam się spać. Obudziło mnie mocne szturchnięcie za ramię. Nade mną stała Olka! Co ona chce o tej porze?! Za okne szalała wichura i błyskały pioruny.
- Mogę z tobą spać? Bardzo się boję burz... - Serio? Co ona sobie w ogóle wyobraża?!
- Ok, ale masz być cicho.
- Nawet mnie nie usłyszysz"



Odkręciłam się na drugi bok. Długo nie mogłam zasnąć. Ta Olka powoli zaczyna wydawać mi się fajna, ale wolałam się nie śpieszyć za szybko z takimi myślami, bo wszystko jeszcze może się odwrócić.

Otworzyłam oczy, bo coś strasznie raziło mnie w oczy. Już nie było chyba tak wcześnie, bo słonce padało przez szyby do "mojego" pokoju. Po cichu wstałam by nie zbudzić Olki. Przy stole siedział Artur i Jaś. Czemu tak wcześnie?
- O wstałaś już! 12:40 a ty dopiero otworzyłaś oczy! - Artur się głośno zaśmiał.
- Zostaw ją. Odpuść sobie. - Janek machnął ręką i poszedł do kuchni. Nie miał raczej za dobrego humoru, ale fajnie, że chociaż stawał w mojej obronie.
- Uważaj, bo ci żyłka pęknie! - Artur poszedł też do kuchni więc ja za nim.
- Nie odzywaj sie do mnie! Mam cie dosyć! - Jaś z hukiem odłożył miskę.
- No to dawaj taki cwaniaczek? Ty już dawno z wprawy wyszedłeś - Artur najwidoczniej chciał go sprowokować - Grzeczniutkie maleństwo nigdy mnie nie uderzy. - Zrobił słodką minę i puścił do Janka oczko. Niestety Jaś złożył palce w pięść i z dużym zamachem, uderzył Białego. Szybko się na siebie rzucili. To było straszne!
- Ej! Panowie! Już starczy! - Poszłam im na ratunek, bo pomyślałam , że jeśli im pozwolę dłużej się bić to któryś z nich znów trafi do szpitala. Nagle prysnęła krew! Teraz zaczęłam krzyczeć i ciągnęłam Jasia za bluzkę. Po schodach zbiegła Olka. Gdy zauważyła całą sytuację przybiegła mi pomóc. Szybko złapała Artura za ramie i popchnęła do przodu. Zwinnym ruchem weszło pomiędzy nimi i asekurowała Jaśka by się już nie rzucał.
- Artur do pokoju już! - Wydarłam się na cały dom. - Olka idź z nim i wytrzyj mu rany. Miał rozkwaszony nos i zdarte kostki, z resztą Jaś miał to samo. Obydwoje mieli podarte koszulki. Byłam wściekła! Wzięłam apteczkę i zwinnym ruchem owinęłam mu obolałe miejsca. Wszystkie rany obmyłam i w niektórych miejscach przylepiłam plastry.
- O co ci chodziło? O co w ogóle poszło? - Wolałam trochę się wyciszyć niż nadal się drzeć.
- Słuchaj... Wiesz, że nasz związek rozpadł się nie dawno więc rany jeszcze mam. - Po tych słowach przyspieszył mi oddech. - On chce się do ciebie tylko dobrać. No i poza tym mnie cholernie irytuje. - Przez długą chwile nie wiedziałam co powiedzieć ale musiałam kontynuować rozmowę.
- I dlatego się biliście?! Jasiek! Powoli zaczynacie przesadzać!
- No wiem przepraszam - Spuścił głowę a ja się do niego przysunęłam.
- Przyjmuję przeprosiny, ale jak będzie znów taka akcja to wywalam Artura na zbity pysk. - Jaś lekko się uśmiechnął i przytulił mnie bardzo mocno. Gdy już prawie mnie pocałował, do salonu wbiegła Ola z Arturem.
- Oni to też mają powody do kłótni. - Zaczęłyśmy się z nich śmiać.
- No nie? My kobiety jesteśmy lepsze. - Puściłam do niej oczko i zaczęłyśmy się śmiać.
- Przestańcie już się z nas nabijać co? Za godzinę przyjedzie Gabryśka więc ogarnijcie się jakoś. Wiecie  tak jakoś na imprezę. - Artur był jakoś zdołowany, czego w ogóle nie rozumiałam. Przyjeżdża jego dziewczyna! Hmm... Dziewczyna, która nie powinna wiedzieć wielu rzeczy o zachowaniu Artura. Będę musiała to przemilczeć.Ola wzięła mnie za rękę i biegiem zaciągnęła do pokoju.
- Bierz wszystkie swoje czarne ciuchy! Albo nie! Weź wszystkie ciuchy, jakieś dodatki i do kibla! Mamy tylko godzinę! - Szarpnęła za swoją walizkę, której jeszcze nie rozpakowała i wybiegła z pokoju. Coś czuję, będziemy mieszkać razem. Jednym ruchem wzięłam wszystkie ciuchy, torebki i buty. Na moich dłoniach była teraz ogromna góra... wszystkiego. Pobiegłam do Olki.
- Zamykaj drzwi. - Posłuchałam się jej. Widać było, że ma większe doświadczenie w tych sprawach.
- I co teraz?
- Pokaż mi te swoje ciuchy. Kilkoma się powymieniamy. Uwierz mi, nie jeden raz przez to przechodziłam - Była strasznie zabiegana. Po kolei wszystko sprawdzała. - Całe szczęście, że mamy ten sam rozmiar - Głośno się zaśmiała - Nawet butów - Parsknęłam śmiechem.
- To już wiem w jakich dziewczynach gustuje Jaś - Gdy trochę się uspokoiłyśmy Ola znów powróciła do przeglądania. Dobra ty zakładasz te rajstopy, tamtą czerwoną obcisłą sukienkę, czarną kamizelkę. Tam leży - Wskazała mi ją palcem - Ta co do brzucha sięga. - Zrobiłam już drugi raz to co kazała. Sama ubrała się w carne rajstopy, krótkie, jeansowe spodenki i czarną koszulę. - Teraz dodatki. Załóż tamten złoty naszyjnik i bransoletki do niego. Sama sobie założyła czerwoną bandankę na rękę.
- Makijaż - Głośno westchnęła i wyjęła z walizki dużą kosmetyczkę. - Chyba to wystarczy - Zerknęła na mnie kątem oka i się zaśmiała, zresztą ja też. Pomalowała mi rzęsy, zrobiła dużą kreskę, nałożyła tapetę, dała moim policzkom troszkę różu a oczom czarnego odcieniu. Usta pomalowała na średni czerwony. Oczywiście nie mogłam patrzeć w lustro. Musiałam siedzieć do niego tyłem. Później sama się umalowała. Pewnie wyglądała bardzo podobnie do mnie, ponieważ nakładała sobie podobne rzeczy. Śmieszne jest to, że stoi przede mną, mówi mi co i jak mi nakłada a ja kompletnie nie mam pojęcia jak wyglądam. Bardzo rzadko się maluję więc trochę sie boję jak to wszystko wyjdzie. - Dobra fryz - Wzięła szczotkę i rozczesała moje włosy a później je podtapirowała. Prostownicą zaczęła mi kręcić włosy. Na sam koniec wszystko przykryła małą warstwą lakieru do włosów. Gdy zrobiła z sobą coś podobnego Wzięła się za sprzątanie. Ja nadal nie mogłam się patrzeć. - Teraz małe poprawki i będzie git. Hmm... coś mi ty nadal nie pasuje - Wzięła nożyczki do ręki a ja lekko odeszłam - Spokojnie! - Zaśmiała się i ukucnęła. Pocięła mi rajstopy! - Dobra! Odkręć się! Boże dziewczyno! Jesteś śliczna! Powinnaś się tak częściej ubierać! Albo poczekaj! Chodź najpierw pokażemy się chłopakom. - Znów złapała mnie za rękę i pociągnęła za rękę. Mieli oni postawione włosy na żel. Gdy na nas spojrzeli otworzyli szeroko oczy. Artur wstał i powiedział:
- Boże! Dominika! Olka! - Nie spuszczał z nas wzroku. Trochę się skrępowałam, bo nawet nie wiedziałam jak wyglądam. A jak ona zrobiła ze mnie upiora? Jaś podszedł bliżej i złapał za biodra. Przysunął do siebie i prawie mnie pocałował! Na szczęście się ocknął w ostatniej chwili!
- Wyglądasz ślicznie - Puścił mnie i poszedł na górę. Ile ja mu zadaję przykrości! Byłam na siebie wściekła! Podeszłam do lustra i jak na siebie się spojrzałam, zakryłam twarz dłońmi. Ona zrobiła ze mnie bóstwo! Aż nie mogę uwierzyć! Odkręciłam się i rzuciłam się na nią. Mocno ją przytuliłam. Nie może mi się to wszystko ułożyć w głowie! Usłyszałam dzwonek do drzwi
- Jasiek! Chodź - Wydarłam się a on szybko zbiegł na dół. Biały podszedł do drzwi i otworzył je. Do środka weszła dziewczyna o rudych włosach i mocnym makijażu. Jaka tapeciara! Artur ją pocałował i weszliśmy do środka. Usiedliśmy na kanapie i wzięliśmy piwa do rąk. Gabrysia wbrew pozorom była bardzo miła. Film którego włączyli chłopcy był trochę nudny więc gadałam z Gabrysią Była bardzo sympatyczna. Po "komedii"  wpadła na pomysł :
- Ej gramy w 10 minutek? - Wszyscy kiwnęli głowami. Oczywiście oprócz mnie. - Miśka serio nie wiesz co to jest? - Gabryśka się głośno zaśmiała - Np ja kręcę butelką i wypadnie mi na Artura. Idę z nim do pokoju i przez 10 minut robię z nim to co chcę. Np gadam, wygłupiam, piję, palę trawkę, albo.. hahaha no co tylko chcesz. A pozostałe osoby dają sobie wyzwania. - Kiwnęłam głową i usiadłam na podłodze. Najpierw butelką zakręciła Gabrysia. Wypadło na Artiego. Tak go teraz nazywa Jaś. Poszli do pokoju. Dziwne było, że akurat na niego wypadło.
- No misia zaczynamy od ciebie. - zaśmiała się i podrapała po głowie.  - Pytanie czy wyzwanie? - Gabrysia mówiła tylko o wyzwaniach - tylko pamiętaj, że jak jednej osobie dasz pytanie to druga ci daje wyzwanie. - No trudno ... Lepiej dam Oli pytanie, bo nie wiem do jakich wyzwań ona jest zdolna.  - To ja pierwsza ! Pytanie czy wyzwanie?
- Hmm .. - Spojrzałam kątem oka na Jasia. - Pytanie. - Ola klasnęła i usiadła po turecku.
- Czy wybaczysz to wszystko Jasiowi? - Widać było, że nie był on za bardzo zadowolony tym pytaniem.
- Wybaczyłam mu już dawno - Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Jaśka. - Wyzwanie - puściłam do niego oczko.
- Pocałuj mnie - Otworzyłam szeroko oczy. Chociaż miałam 17 lat, nigdy tego nie robiłam. - W policzek oczywiście - Uśmiechnął się i przybliżył. Byłam zestresowana jak nigdy dotąd! Kiedyś tam go "pocałowałam" w policzek, ale nawet go nie dotknęłam. Artura niby w usta ale też nasze wargi się nawet nie zetknęły.Przybliżyłam moją twarz bliżej jego policzka.  Poczułam jego perfumy i zamknęłam oczy. Serce biło mi jak szalone! Jeszcze bliżej i jeszcze trochę.. W końcu usłyszałam nasze przyspieszone oddechy.. Poczułam jego skórę na moich wargach. Lekko pocałowałam jego policzek i odsunęłam się szybko od niego. Na mojej twarzy pojawił się pewnie ogromny rumieniec. Jaś miał szeroko otworzone oczy i złapał się za policzek. Olka zaśmiała się głośno i wskazała palcem na drzwi od pokoju. Wyszli stamtąd Gabryśka i Arti. Głośno się śmiali i chyba byli już na haju. Usiedli na swoje miejsca. Gabrysia przeczesała ręką włosy i głośno się zaśmiała.
- Komu zadawaliście? - Zapytała Olki a ona kiwnęła głową w moją stronę.  - No no no! Kręcisz Misia! - Wzięłam w rękę butelkę i złapałam głęboki oddech. Zamknęłam oczy i zakręciłam. Po kilku sekundach zwolniła. Minęła Gabryśkę,potem mnie, Olkę, Artura iii.. zatrzymała się oczywiście na Janku! Szlak! Wstałam i poszłam wściekła do pokoju. On oczywiście pobiegł za mną. Zamknął drzwi i usiadł na krześle.
- Dominika. Słuchaj mam pytanie.. - Wstał i podszedł bliżej. Spojrzałam na niego i chciałam coś powiedzieć, ale zesztywniałam, jakby coś mnie sparaliżowało. Wolno szedł w moją stronę. Złapał mnie za biodra i przybliżył do siebie. Spojrzałam mu prosto w oczy. - Mam u ciebie jeszcze jakieś szanse? - Wtedy mnie już totalnie zatkało, chociaż mogłam się tego spodziewać. W moich oczach pojawiły się łzy
- Jasiek... - Byłam bardzo zakłopotana. Chrząkałam coś pod nosem i przeleciałam oczami cały pokój. Wyglądało to jakbym szukała gdzieś jakieś pomocy.
- Czyli nie... Posłuchaj ja chcę cie w ten sposób chronić. Jeśli nie będziemy razem to Arti nie da ci żyć normalnie! Nie wkręcaj się w jego głupawe gry! Proszę.. Ja chcę cie chronić! -  Spuścił głowę i przeczesał włosy dłonią. Cały się trząsł.
- Dam sobie radę. Jestem silna. - Na te słowa Jaś parsknął śmiechem i rzucił się na podłogę. Strasznie głośno się śmiał. Właśnie w tym momencie się na niego wkurzyłam!
- To dawaj! Uderz mnie w ramię. - Wstał z podłogi i ustał do mnie bokiem. Był całkowicie wyluzowany.
- Nie mogę!
- Ale jesteś silna! On cię lekko popchnie a tobie już coś się stanie! Uderz!
- Nie! - Warknęłam w jego stronę. Trochę jego słowa mnie zraniły.
- Wal! Bo.. - Szybko urwał.
- No! Bo co?! - Wkurzyłam się. On szybko odwrócił się w moją stronę i przytulił. Próbowałam się wydostać z jego uścisku, ale gdy podniosłam do góry głowę, on zrobił coś niewiarygodnego! Zbliżył swoją twarz do mojej i szybko pocałował mnie w usta! Zamknęłam na chwilę oczy, rozkoszując się tym momentem. Naglę się ocknęłam i szybko go odepchnęłam. I proszę tak o to wyglądał mój pierwszy pocałunek! Marzyłam po prostu o nim! Zamachnęłam się i uderzyłam go pięścią w ramie, na co on znowu padł na podłogę ze śmiechem!
- Myślałem, że to cie rozwścieczy, ale widocznie nie - Jeszcze głośniej się zaśmiał. Zacisnęłam ręce w pięści. Wstał powoli i oparł się ścianę, łapiąc głębokie oddechy. - Więc moja propozycja jest taka... Będziemy tylko udawać - Spojrzał na mnie a ja usiadłam na łóżku
- Ale jak to udawać?! Parę?! Nie ma mowy!
- Przecież ty nie dasz sobie z nim rady! Zobaczysz, że będziesz przez niego cier.. - Nie dałam mu dokończyć zdania, bo szybko wstałam i krzyknęłam
- Okej! Dobra ! Możemy udawać! Pasuje?
- Dziękuje - Lekko się uśmiechnął. - Nawet nie wiesz jak bardzo jest ważne dla mnie twoje bezpieczeństwo. - Naszą rozmowę przerwał budzik stojący na szafce nocnej. Wyszliśmy z pokoju i usiedliśmy na swoich miejscach.
- Ej. Szczerze nie chce mi się już w to grać - Powiedziała Olka.
- No mi też właśnie - Zgodziłam się nią.
- Oki, ale jeśli dzisiaj do klubu już nie pojedziemy to ja tutaj nocuję i jutro jedziemy - Gabryśka klasnęła głośno w dłonie i wstała. Ja zrobiłam to samo. Przeciągnęłam się i poszłam z Olką się przebrać. Na koniec wszyscy poszliśmy do kuchni zjeść kanapki. Gdy odniosłam swój talerz i chciałam skierować się w stronę schodów coś złapało mnie za ramię i szybko odkręciło. Oczywiście był to Jaś.
- Dobranoc kotek - Powiedział i pocałował mnie w policzek. Zalałam się rumieńcem. Na oczach wszystkich?! Serio?! Ale w końcu mieliśmy udawać.
- Jasiek?! - Artur wstał z krzesła i podszedł. Usłyszałam głośny huk i zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle przestałam widzieć i słyszeć. Ostatnie słowo, które doszło mi do uszu to : "Jasiu!" To było okropne!
_______________________________________________________________________________
 Jednak po długim czasie napisałam ten rozdział! Dziękuje wszystkim za wsparcie przy INFORMACJI :* Na prawdę mnie przekonaliście, dlatego daje wam taki długi! <3 A i serdecznie Wam dziękuję za 3000 wyświetleń.. Jesteście kochaniii... Wszyscy bez wyjątków<# Piszcie co o tym rozdziale sądzicie i co wam się podobało a co nie ... Plusy i minusy :* Negatywne komentarze przyjmuję raczej jako pomoc.. Wiem wtedy czy coś trzeba poprawić czy nie <3 Więc się nie krępujcie <3 MI OSOBISCIE nie podoba się ten rozdzial .. a wam?

czwartek, 9 kwietnia 2015

INFORMACJA


Hej wszystkim!  Chcialam wam podziekowac za wszystko! ♡♥ Musze jednak ogłosić, że blog prawdopodobnie zostanie usunięty lub skończę pisać.. wyświetlenia coraz bardziej rosną a komentarze są tylko wtedy gdy o nie poproszę :( wydaje mi się ze tego nie czytacie .... nie myślcie sobie " e tam po co komentować ..m nie chce mi się ... pewnie kto inny skomentuje " to bardzo przykre .... bardzo ranią mnie też osoby które  skomentowały mi tylko jednego posta i dalej już nic ... to tak jakbyście na nim skończyli .... prosze.. będzie chociaż jeden dzień w którym nie będę musiała od was wymuszać a bedzie chociaz z 5 ? :( bardzo mnie   ranicie .   :( czytasz? Zisraw cos po sovie .... z góry wszystkim dziękuję ♥♥ PAPA!! ♡♡

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 12.


"Gy doszło do mnie, że to jeszcze nie pora odsunęłam się od niego.
- Poczekajmy jeszcze trochę .
- Ok dla ciebie wszystko kochanie papa! - Wstał, pocałował mnie w policzek i wyszedł. To było takie słodkie. Pogłaskałam to miejsce ręką i położyłam się na łóżku."


Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Dzwonił Jaś. Wolałam nie odbierać, bo nie miałam ochoty słuchać jakiś durnych wytłumaczeń. Położyłam się na łóżku i złapałam za głowę.Zamknęłam powoli oczy i zasnęłam. Obudził mnie dziwny ból w ramieniu. Nade mną stał Artur z walizką a koło drzwi Jasiek ze spuszczoną głową, grał w jakąś grę. Dziecinada... Wstałam i przetarłam oczy.
- Co wy tu robicie? O tej porze? Dopiero 5:30! - Jasiek się lekko uśmiechnął pod nosem, ale nie obchodziło mnie to za mocno.
- Pomyślałem, że jak wstaniemy wcześnie to zanim dojedziemy będzie 6:10, jeszcze musimy się rozpakować i zjeść... To o 7 będziemy gotowi! Więcej czasu dla nas! Pojedziemy na miasto, a wieczorem do klubu! - Gdy słuchałam propozycji Artura na udany dzień, przeszła mi po głowie myśl czy on nie oszalał. Tylko przytaknęłam i wstałam by się spakować. Chłopcy wyszli a ja przebrałam się w lekko różową bluzkę, czarne leginsy i szary sweterek. Czekali na mnie przed wyjściem ze szpitala.
- A co z tą Olką? - Dopiero wtedy mi się przypomniała. Jaś otworzył drzwi samochodu a ja weszłam do środka.
- Wychodzi dopiero o 12. - O jak się ucieszyłam, że nie będzie mi ona niszczyła od samego początku dnia humoru! Tak jak mówił Artur w domu byliśmy parę minut po szóstej. Pobiegłam na górę i rozpakowałam się. Gdy schodziłam po schodach podsłuchałam rozmowę Jasia i Białego :
- Oddaj mi Dominikę! Ja będę o nią dbał a ty ją zaraz zostawisz tak jak to zrobiłeś z innymi! - Jasiek powstrzymywał się od wybuchu. Pierwszy raz go widzę w takim stanie. Za to Artur był jak najbardziej spokojny.
- Luziiikk. Idź do Olki..  O mnie się nie martw
- Człowieku zrozum, że nie martwię się o ciebie tylko o nią! - Jasiek rzucił chyba czymś o ścianę, bo było słychać jakieś huknięcie. - Ty sobie dasz rade a ona nie! Straciła rodziców! Już nikogo nie ma oprócz mnie, a ty próbujesz mi ją zabrać by sobie z nią trochę pochodzić! Jesteś świnią! Zawsze trzymałem z tobą sztabę ale zaczynasz powoli przeginać!!! - Znowu czymś rzudził, ale tym razem było to coś cięższego.
- Mówiłem, że jej nic nie zrobię! Przez ciebie puszczają mi nerwy. Kiedyś byłeś chuliganem. Jeździłeś szybko, paliłeś, piłeś, ćpałeś na imprezach, znali cię we wszystkich klubach, laski wymieniałeś jak rękawiczki, nieźle zarabiałeś w naszych interesach! A teraz co? Grzeczniutki chłopczyk. Nie chcesz do tamtych czasów wrócić? Znowu rzucić na luuz?! - Po tych słowach zaczęło mi się kręcić w głowie. Tak ufałam Jaśkowi a teraz się dowiaduje takich rzeczy?!
- Nie zmieniaj tematu! Dobrze wiesz, że chcę się zmie...- Na tych słowach weszłam do kuchni i postanowiłam to wszystko przerwać.
- To co jemy? Co wy tak zmizernieliście? Dawajcie dziś taki dobry dzień! - Otworzyłam szafkę z płatkami i wyjęłam dużą paczkę czekoladowych chrupek.
- Wszystko ok, po prostu zmęczeni jesteśmy - W końcu od dłuższego czasu odezwał się do mnie Jaś.
- Wiedziałam, że to zły pomysł - Puściłam oczko do Artura, na co on się zaśmiał.
- Rób sobie te płatki lepiej - Uśmiechnął się i odszedł - Idę do pokoju, jak będziecie czegoś potrzebowali do mówcie! - Po tych słowach wbiegł na schody i zniknął za rogiem. Tym właśnie oto sposobem zostałam sam na sam z Jaśkiem. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i usiadłam do stołu. Janek zrobił tak samo. Siedzieliśmy tak w ciszy i patrzyliśmy się w talerze. Nie zręczną ciszę niestety chyba musiał przerwać.
- Słuchaj... Ja na prawdę mam tą całą Olkę gdzieś! - On serio znowu o tym?!
- Cicho. Jem. - Spuścił głowę i włożył łyżkę do buzi. Nagle się ocknęłam co mu przed chwilą powiedziałam.
- Przepraszam...
- Spoko.. chciałem tylko, żebyś wiedziała - Strasznie mi się go zrobiło szkoda. Gdy odchodziłam położyłam mu rękę na ramieniu, zatrzymałam się i spojrzałam mu prosto w oczy. Czemu ja to robię?!  Skierowałam się w stronę pokoju. Ledwo położyłam się na łóżku a do środka wszedł Artur z Jaśkiem.
- Misia idziemy na miasto jedziesz? - Artur był strasznie podekscytowany.
- Ok, ok tylko się ubiorę. - Wyszli a ja założyłam fioletową powiewną sukienkę z czarnym paskiem. Zeszłam na dół gdzie na mnie czekali. Przez całą drogę śpiewaliśmy piosenki z radia. 20 minut minęło jak 3 min. Po centrum handlowym chodziłam tylko koło Artura, bo Jasiek wolał szwendać się swoimi ścieżkami. Kupiłam sobie czarne bolerko, czerwoną spódniczkę, kilka bluzek i czarną bluzkę na długi rękaw. Jednym słowem zakupy były udane. Po 3 godzinach biegania po sklepach poszliśmy do kina na jakiś horror. Nie bałam się nawet trochę. Jakaś para siedząca przed nami darła się na całe kino aż w końcu dziewczyna wybiegła z sali, a za nią chłopak. Nie wytrzymywałam wtedy ze śmiechu! Po kinie była ogromna pizza. Dzień był wspaniały. Strasznie się wyluzowałam. Do domu przyjechaliśmy o 16:20 . Chłopcy poszli do salonu a ja do kuchni napić się wody. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Otwórz! - Z salonu było słychać głos Jaśka.
- Ok! - Zrobiłam tak jak kazał. W drzwiach ukazała się sylwetka jakieś kobiety. Było trochę ciemno przez burzę, ale dałam radę rozpoznać kto to.
- Jasiek do ciebie! - Byłam wściekła, ale nie chciałam tego ukazywać. Stałam przy drzwiach
- Co? Już idę! Olka? Co ty tu robisz?!
- Jasiu... Starzy mnie z chaty wygnali, bo powiedzieli, że jestem nienormalna - na te słowa parsknęłam śmiechem. Olka rzuciła mi tylko chłodne spojrzenie i mówiła dalej - że jestem nienormalna, bo wskakuje ludziom pod koła - Po tych słowach rozpłakała się.
- I co ja do tego mam? - Można było zauważyć, że zgrywał przede mną  twardziela.
- Mogę u ciebie przenocować jedną noc chociaż? - Jasiek spojrzał się na mnie, ale ja tylko uniosłam ręce przed twarzą w geście mówiącym "Ja nie mam nic do gadania, masz wolną rękę". Poszłam do salonu i usiadłam koło Artura. Byłam pewna, że nie pozwoli. Jeszcze rozmawiali kilka minut i usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Odkręciłam się a tam stał Jasiek i Olka! O nie! Byłam na niego wściekła!
- Kochani dzisiaj będzie u nas spała Olka. Będzie wam przeszkadzać? - Obydwoje zaprzeczyliśmy i odkręciliśmy się plecami do nich. Gdy Janek poszedł pokazać jej pokój razem z Arturem parsknęliśmy śmiechem.
- Muszę ci jutro kogoś przedstawić - W końcu Biały przerwał ciszę.
- Kogo?
- Moją dziewczynę, Gabrysię.
- To ty masz dziewczynę?! - Teraz miałam już totalnie rozwalony dzień.
- No. Polubisz ją, na 100%. - Puścił do mnie oczko. Ta wiadomość mnie zirytowała, ale cóż...
- Ok, spróbuję - Poszłam na górę i położyłam się spać. Obudziło mnie mocne szturchnięcie za ramię. Nade mną stała Olka! Co ona chce o tej porze?! Za okne szalała wichura i błyskały pioruny.
- Mogę z tobą spać? Bardzo się boję burz... - Serio? Co ona sobie w ogóle wyobraża?!
- Ok, ale masz być cicho.
- Nawet mnie nie usłyszysz

_________________________________________________________________________________
Hej to już 12 rozdział ;) Trochę się dzieje... Zapraszam do komentowania i na mojego aska ;) Pytajcie o bloga itd. Piszcie czy wam się podobał <3 -----> http://ask.fm/dominika090909 Gdy komentujecie motywujecie mnie do pisania więc starajcie sie ;) :*

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 11.


"- No w końcu zmądrzałeś... Zostaw to Dominikę i weś się za Olkę!
- No no no fajne tematu macie - W drzwiach właśnie stanęła Dominika
- Ty chyba zwariowałeś?! - Popchnąłem Białego, wstałem i poszedłem w stronę Miśki.
- Zostaw mnie! Nie zbliżaj się! Pożałujesz tego!
- Ale Misia!
- Dla ciebie żadna misia! - Popchnęła mnie i pobiegła do Artura i pocałowała go! To już był szczyt!"



Gdy go puściła wybiegła z sali. Byłem wściekły! Artur wyglądał na niezbyt zdziwionego, lecz bardziej na zadowolonego.
- I co?! Do śmiechu ci?! - Wrzeszczałem na całą salę i wymachiwałem rękami nad głową. Jak ona mogła mi to zrobić? Chociaż już nie byliśmy razem, strasznie mnie to zabolało.
- No no niezła - Artur puścił w moją stronę oczkiem - Jak już ją wypróbuję to będzie lepsza - Zaśmiał się i tarł o siebie obie ręce.
- Słuchaj masz tyle lasek dookoła! Czemu akurat ona?! A tylko ją tkniesz! - Coś się we mnie gotowało. On zawsze taki był, ale bez przesady!
- Ale może ja chcę ją, co? Spoko później ci ją oddam. A teraz wybacz, ale idę na pomoc mojej panience - Jeszcze raz puścił oczko i wybiegł z sali. I co ja teraz zrobię?! Muszę jej to powiedzieć, ale to oczywiste,że mi nie uwierzy! Wpadłem... Usiadłem na łóżku spuściłem głowę i podparłem ją dłońmi.

*PERSPEKTYWA DOMINIKI

Siedziałam na  łóżku i czytałam książkę. Nie żałowałam tego co przed kilkoma minutami zrobiłam. Gdybym tego nie chciała to bym tego nie robiła. Jaś mnie wkurzył i pocałowałam Białego, co było nawet mi na rękę. Teraz pewnie wszystko się zmieni. Do sali wszedł Artur.
- Dominika.. nie wiem co ci w ogóle do głowy wpadło, ale ok. - Usiadł koło mnie, a ja nawet nie spuściłam z książki oczu. - Ja to powiedziałem tylko po to by go sprawdzić. Proszę uwierz mi.
- Wiem to od początku waszej rozmowy, bo ci ufam. - Skłamałam mu. Tak naprawdę ulżyło mi gdy to powiedział i zaczynałam powoli mu wierzyć.
- Dziękuję. - Złapał mnie za rękę lecz ja ją powoi wyrwałam z jego ucisku. Uśmiechnął się lekko. - Mówię ci, że Jaś to okropna świnia. Gdy tam siedzieliśmy, on opowiadał mi, że ma taką dupę Olkę a ciebie musi wypróbować.. No wiesz o co chodzi,, Kumasz? - Wszystko było ok do momentu słowa "kumasz?". Te słowa jakoś do mnie szczególnie nie doszły ani mnie nie poruszyły.
- To już i tak nie ważne. Możemy już o tym nie gadać? Zmieńmy temat. Kiedy wychodzisz? - Musiałam jak najszybciej zmienić naszą rozmowę, ponieważ gdyby tak dalej poszło wzruszyłabym się zupełnie niepotrzebnie.
- Jutro.. Ty z resztą też. Jasiek i Olga z resztą też.
- Ehhh... Czemu tej Olce nie dostało się mocniej? - Moje kąciki warg lekko się podniosły. Biały głośno się zaśmiał.
- Nie denerwuj się... Misia..- Złapał mnie za policzek i przysunął całą twarz do siebie. Byłam w lekkim szoku ale z myślą, że już to przeszliśmy wszystko strasznie szybko minęło. Pocałowaliśmy się. Jego ręce przeniosły się na mój kręgosłup. Gy doszło do mnie, że to jeszcze nie pora odsunęłam się od niego.
- Poczekajmy jeszcze trochę .
- Ok dla ciebie wszystko kochanie papa! - Wstał, pocałował mnie w policzek i wyszedł. To było takie słodkie. Pogłaskałam to miejsce ręką i położyłam się na łóżku.

_________________________________________________________________________
ej to był już 11 rozdział na tym blugo ;) komentujcie śmiało ;D następny rozdział za 4 kom <3 zapraszam a mojego aska :*

środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 10.


"Wyszedłem i byłem taki zły, że uderzyłem w głowę z całej siły chłopaka, który właśnie przede mną stał. Upadł na podłogę! Dobrze, że przed tym zamknąłem drzwi, bo gdyby to zauważyła Misia to..... Uchyliłem się nad nieznajomym i okręciłem jego głowę. Gdy zobaczyłem twarz serce podskoczyło mi do gardła..."

To był Artur! Mój przyjaciel, z którym znałem się od piaskownicy! Spanikowałem, ale nie mogłem go tam samego zostawić. Pobiegłem po pielęgniarkę, która przechodziła akurat z jednego na drugi korytarz. Poprosiłem lekarzy aby przenieśli go na moją salę. Lekarz powiedział,że za dwie godziny będzie mógł przyjść. Boże! Jaki ja jestem głupi! Położyłem się na łóżku i spojrzałem w sufit. Nagle ktoś zapukał.
- Mogę wejść? - To był głos Olki. Tylko jej mi tu brakowało. Przetarłem twarz rękami, ale nagle szybko oderwałem je od twarzy, bo poczułem co mokrego. To były łzy! Nigdy jeszcze chyba tak nie miałem.
- Możesz. - W końcu odburknąłem. Olka weszła do środka i usiadła na łóżko stojące przy moim, na którym prawdopodobnie będzie siedział Artur.
- Przepraszam. Na prawdę. Jj-jja cc-ccię na prawdd-dę kocham. - Zaczęła głośno płakać. Czemu dzisiaj wszyscy płaczą?!
- Spoko - Odburknąłem chociaż było mi jej trochę szkoda.
- Jasiek! Chodziliśmy rok i co dziennie mówiłeś, że jestem śliczna, że mnie kochasz! I to nagle przez jeden dzień zmieniłeś zdanie?! Ja ci nie wierzę. - Wstała i usiadła koło mojego łóżka.
- Może po prostu to były puste słowa? To i tak teraz nieważne, bo już nikogo nie mam. Miśka mnie rzuciła... Wszystko skończone - Spuściłem głowę a po policzkach spłynęły mi łzy.
- Chodź. Proszę! - Wzięła mnie za ręce i pociągnęła, więc wstałem. Ona położyła telefon na moim łóżku i puściła jakąś wolną muzykę. Położyła moje ręce na swoich biodra a sama zarzuciła swoje na moją szyję. Przysunęła się do mnie i zaczęliśmy powoli tańczyć. Zacząłem zapominać o Dominice, bo bardziej skupiałem się na Olce. Tego mi było potrzeba. Jak ja się zmieniam! Gdy skończyła się muzyka, Ola mnie przytuliła. Jednak pomyślałem, że jeszcze nie pora na takie kroki. Gdy się puściliśmy usiadłem znowu na łóżku i patrzyłem się na Olę.
- Widzisz? Wiedziałam. Odpuść ją sobie i nie męcz się z nią - puściła do mnie oczko i wyszła. Nie czekałem długo, bo kilka minut po niej przyszedł Artur.
- No to się zachowałeś. - Usiadł na łóżku i wpatrywał się we mnie. Chyba czekał na przeprosiny.
- Przepraszam. Poniosło mnie. - Spóściłem głowę.
- Spoko. Lekarz mówił, że nie było mocno bo podobno sobie całą rękę zdarłeś i zbiłeś i, że nie dałbyś rady mi coś mocnego zrobić. - Zaśmiał się głośno - No opowiedz co się takiego wydarzyło, bo dawno się nie widzieliśmy - Oblizałem wargi i opowiedziałem mu wszystko od początku do końca. - No to żeś się wrobił.
- Pomóż proszę.
- OK. Jakoś tam coś wykombinuję. W której sali siedzi? A no tak mówiłeś - Zaśmiał się i wybiegł z pokoju a ja wziąłem jakąś książkę, która leżała na szafce.

*PERSPEKTYWA DOMINIKI

Ktoś zapukał do drzwi. Na wszelki wypadek gdyby to był Jasiek wzięłam poduszkę by nią w niego rzucić. Do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Miałam spuchnięte oczy więc za bardzo nie widziałam twarzy
- Elo mordo! Artur jestem koledzy na mnie Biały mówią. Przyjaźnie się z Jaśkiem.
- Poczekaj chwilę. - Wstałam i wzięłam krople do oczu, które dała mi pielęgniarka. Wytarłam twarz wacikiem i odkręciłam się do Artura. Gdy zobaczyłam go odjęło mi mowę. Był taki przystojny! Muszę się ogarnąć! Wzięłam dwa głębokie wdechy i usiadłam na łóżku. - Czego chcesz?
- Słuchaj.. Po pierwsze bądź dla mnie troszkę milsza, bo będziemy teraz razem mieszkać. Tak będę spał u Jaśka. A po drugie on ci nic nie zrobił.
- To sprawa zamknięta pomiędzy mną a nim.
- No ok ok przekaże mu. A tak w ogóle to co ty taka spięta? Rozluźnij się dziewczyno! - Uszczypnął mnie w rękę. Już zaczęłam zmieniać co do niego zdanie.
- Ał? Zostaw mnie! To moja sprawa!
- Dobra weź ja spadam! Taka spinka to nie dla mnie - puścił do mnie oczko i wyszedł. Po co on tu przychodził? Podobał mi się ale bałam się co się stanie gdy wrócimy do domu. Przez tego całego Artura pewnie Jaś ciągle będzie miał taki tryb życia : sen do 13 po południu, wypad na miasto, wieczorami kluby i laski. Jaś fajnie sobie dobrał przyjaciela

*PERSPEKTYWA JASIA

- Wróciłeś w końcu! I jak? - Byłem bardzo zniecierpliwiony.
- Ehh. Spinka totalna.. Taka nerwówka przy niej, że chyba szluga idę zapalić, bo zaraz zwariuje.
- Chyba idę z tobą..
- No w końcu zmądrzałeś... Zostaw to Dominikę i weś się za Olkę!
- No no no fajne tematu macie - W drzwiach właśnie stanęła Dominika
- Ty chyba zwariowałeś?! - Popchnąłem Białego, wstałem i poszłem w stronę Miśki.
- Zostaw mnie! Nie zbliżaj się! Pożałujesz tego!
- Ale Misia!
- Dla ciebie żadna misia! - Popchnęła mnie i pobiegła do Artura i pocałowała go! To już był szczyt!

__________________________________________________________________________________
Hej mam nadzieję, że rozdziła się podobał i zapraszam do komentowania! Dziekuję za wsparcie i ... za wszystko! <3 Między innymi Tobie Olciu <3 Następny rozdział za 3 komentarze! :*