wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 13.


 "- Ok, spróbuję - Poszłam na górę i położyłam się spać. Obudziło mnie mocne szturchnięcie za ramię. Nade mną stała Olka! Co ona chce o tej porze?! Za okne szalała wichura i błyskały pioruny.
- Mogę z tobą spać? Bardzo się boję burz... - Serio? Co ona sobie w ogóle wyobraża?!
- Ok, ale masz być cicho.
- Nawet mnie nie usłyszysz"



Odkręciłam się na drugi bok. Długo nie mogłam zasnąć. Ta Olka powoli zaczyna wydawać mi się fajna, ale wolałam się nie śpieszyć za szybko z takimi myślami, bo wszystko jeszcze może się odwrócić.

Otworzyłam oczy, bo coś strasznie raziło mnie w oczy. Już nie było chyba tak wcześnie, bo słonce padało przez szyby do "mojego" pokoju. Po cichu wstałam by nie zbudzić Olki. Przy stole siedział Artur i Jaś. Czemu tak wcześnie?
- O wstałaś już! 12:40 a ty dopiero otworzyłaś oczy! - Artur się głośno zaśmiał.
- Zostaw ją. Odpuść sobie. - Janek machnął ręką i poszedł do kuchni. Nie miał raczej za dobrego humoru, ale fajnie, że chociaż stawał w mojej obronie.
- Uważaj, bo ci żyłka pęknie! - Artur poszedł też do kuchni więc ja za nim.
- Nie odzywaj sie do mnie! Mam cie dosyć! - Jaś z hukiem odłożył miskę.
- No to dawaj taki cwaniaczek? Ty już dawno z wprawy wyszedłeś - Artur najwidoczniej chciał go sprowokować - Grzeczniutkie maleństwo nigdy mnie nie uderzy. - Zrobił słodką minę i puścił do Janka oczko. Niestety Jaś złożył palce w pięść i z dużym zamachem, uderzył Białego. Szybko się na siebie rzucili. To było straszne!
- Ej! Panowie! Już starczy! - Poszłam im na ratunek, bo pomyślałam , że jeśli im pozwolę dłużej się bić to któryś z nich znów trafi do szpitala. Nagle prysnęła krew! Teraz zaczęłam krzyczeć i ciągnęłam Jasia za bluzkę. Po schodach zbiegła Olka. Gdy zauważyła całą sytuację przybiegła mi pomóc. Szybko złapała Artura za ramie i popchnęła do przodu. Zwinnym ruchem weszło pomiędzy nimi i asekurowała Jaśka by się już nie rzucał.
- Artur do pokoju już! - Wydarłam się na cały dom. - Olka idź z nim i wytrzyj mu rany. Miał rozkwaszony nos i zdarte kostki, z resztą Jaś miał to samo. Obydwoje mieli podarte koszulki. Byłam wściekła! Wzięłam apteczkę i zwinnym ruchem owinęłam mu obolałe miejsca. Wszystkie rany obmyłam i w niektórych miejscach przylepiłam plastry.
- O co ci chodziło? O co w ogóle poszło? - Wolałam trochę się wyciszyć niż nadal się drzeć.
- Słuchaj... Wiesz, że nasz związek rozpadł się nie dawno więc rany jeszcze mam. - Po tych słowach przyspieszył mi oddech. - On chce się do ciebie tylko dobrać. No i poza tym mnie cholernie irytuje. - Przez długą chwile nie wiedziałam co powiedzieć ale musiałam kontynuować rozmowę.
- I dlatego się biliście?! Jasiek! Powoli zaczynacie przesadzać!
- No wiem przepraszam - Spuścił głowę a ja się do niego przysunęłam.
- Przyjmuję przeprosiny, ale jak będzie znów taka akcja to wywalam Artura na zbity pysk. - Jaś lekko się uśmiechnął i przytulił mnie bardzo mocno. Gdy już prawie mnie pocałował, do salonu wbiegła Ola z Arturem.
- Oni to też mają powody do kłótni. - Zaczęłyśmy się z nich śmiać.
- No nie? My kobiety jesteśmy lepsze. - Puściłam do niej oczko i zaczęłyśmy się śmiać.
- Przestańcie już się z nas nabijać co? Za godzinę przyjedzie Gabryśka więc ogarnijcie się jakoś. Wiecie  tak jakoś na imprezę. - Artur był jakoś zdołowany, czego w ogóle nie rozumiałam. Przyjeżdża jego dziewczyna! Hmm... Dziewczyna, która nie powinna wiedzieć wielu rzeczy o zachowaniu Artura. Będę musiała to przemilczeć.Ola wzięła mnie za rękę i biegiem zaciągnęła do pokoju.
- Bierz wszystkie swoje czarne ciuchy! Albo nie! Weź wszystkie ciuchy, jakieś dodatki i do kibla! Mamy tylko godzinę! - Szarpnęła za swoją walizkę, której jeszcze nie rozpakowała i wybiegła z pokoju. Coś czuję, będziemy mieszkać razem. Jednym ruchem wzięłam wszystkie ciuchy, torebki i buty. Na moich dłoniach była teraz ogromna góra... wszystkiego. Pobiegłam do Olki.
- Zamykaj drzwi. - Posłuchałam się jej. Widać było, że ma większe doświadczenie w tych sprawach.
- I co teraz?
- Pokaż mi te swoje ciuchy. Kilkoma się powymieniamy. Uwierz mi, nie jeden raz przez to przechodziłam - Była strasznie zabiegana. Po kolei wszystko sprawdzała. - Całe szczęście, że mamy ten sam rozmiar - Głośno się zaśmiała - Nawet butów - Parsknęłam śmiechem.
- To już wiem w jakich dziewczynach gustuje Jaś - Gdy trochę się uspokoiłyśmy Ola znów powróciła do przeglądania. Dobra ty zakładasz te rajstopy, tamtą czerwoną obcisłą sukienkę, czarną kamizelkę. Tam leży - Wskazała mi ją palcem - Ta co do brzucha sięga. - Zrobiłam już drugi raz to co kazała. Sama ubrała się w carne rajstopy, krótkie, jeansowe spodenki i czarną koszulę. - Teraz dodatki. Załóż tamten złoty naszyjnik i bransoletki do niego. Sama sobie założyła czerwoną bandankę na rękę.
- Makijaż - Głośno westchnęła i wyjęła z walizki dużą kosmetyczkę. - Chyba to wystarczy - Zerknęła na mnie kątem oka i się zaśmiała, zresztą ja też. Pomalowała mi rzęsy, zrobiła dużą kreskę, nałożyła tapetę, dała moim policzkom troszkę różu a oczom czarnego odcieniu. Usta pomalowała na średni czerwony. Oczywiście nie mogłam patrzeć w lustro. Musiałam siedzieć do niego tyłem. Później sama się umalowała. Pewnie wyglądała bardzo podobnie do mnie, ponieważ nakładała sobie podobne rzeczy. Śmieszne jest to, że stoi przede mną, mówi mi co i jak mi nakłada a ja kompletnie nie mam pojęcia jak wyglądam. Bardzo rzadko się maluję więc trochę sie boję jak to wszystko wyjdzie. - Dobra fryz - Wzięła szczotkę i rozczesała moje włosy a później je podtapirowała. Prostownicą zaczęła mi kręcić włosy. Na sam koniec wszystko przykryła małą warstwą lakieru do włosów. Gdy zrobiła z sobą coś podobnego Wzięła się za sprzątanie. Ja nadal nie mogłam się patrzeć. - Teraz małe poprawki i będzie git. Hmm... coś mi ty nadal nie pasuje - Wzięła nożyczki do ręki a ja lekko odeszłam - Spokojnie! - Zaśmiała się i ukucnęła. Pocięła mi rajstopy! - Dobra! Odkręć się! Boże dziewczyno! Jesteś śliczna! Powinnaś się tak częściej ubierać! Albo poczekaj! Chodź najpierw pokażemy się chłopakom. - Znów złapała mnie za rękę i pociągnęła za rękę. Mieli oni postawione włosy na żel. Gdy na nas spojrzeli otworzyli szeroko oczy. Artur wstał i powiedział:
- Boże! Dominika! Olka! - Nie spuszczał z nas wzroku. Trochę się skrępowałam, bo nawet nie wiedziałam jak wyglądam. A jak ona zrobiła ze mnie upiora? Jaś podszedł bliżej i złapał za biodra. Przysunął do siebie i prawie mnie pocałował! Na szczęście się ocknął w ostatniej chwili!
- Wyglądasz ślicznie - Puścił mnie i poszedł na górę. Ile ja mu zadaję przykrości! Byłam na siebie wściekła! Podeszłam do lustra i jak na siebie się spojrzałam, zakryłam twarz dłońmi. Ona zrobiła ze mnie bóstwo! Aż nie mogę uwierzyć! Odkręciłam się i rzuciłam się na nią. Mocno ją przytuliłam. Nie może mi się to wszystko ułożyć w głowie! Usłyszałam dzwonek do drzwi
- Jasiek! Chodź - Wydarłam się a on szybko zbiegł na dół. Biały podszedł do drzwi i otworzył je. Do środka weszła dziewczyna o rudych włosach i mocnym makijażu. Jaka tapeciara! Artur ją pocałował i weszliśmy do środka. Usiedliśmy na kanapie i wzięliśmy piwa do rąk. Gabrysia wbrew pozorom była bardzo miła. Film którego włączyli chłopcy był trochę nudny więc gadałam z Gabrysią Była bardzo sympatyczna. Po "komedii"  wpadła na pomysł :
- Ej gramy w 10 minutek? - Wszyscy kiwnęli głowami. Oczywiście oprócz mnie. - Miśka serio nie wiesz co to jest? - Gabryśka się głośno zaśmiała - Np ja kręcę butelką i wypadnie mi na Artura. Idę z nim do pokoju i przez 10 minut robię z nim to co chcę. Np gadam, wygłupiam, piję, palę trawkę, albo.. hahaha no co tylko chcesz. A pozostałe osoby dają sobie wyzwania. - Kiwnęłam głową i usiadłam na podłodze. Najpierw butelką zakręciła Gabrysia. Wypadło na Artiego. Tak go teraz nazywa Jaś. Poszli do pokoju. Dziwne było, że akurat na niego wypadło.
- No misia zaczynamy od ciebie. - zaśmiała się i podrapała po głowie.  - Pytanie czy wyzwanie? - Gabrysia mówiła tylko o wyzwaniach - tylko pamiętaj, że jak jednej osobie dasz pytanie to druga ci daje wyzwanie. - No trudno ... Lepiej dam Oli pytanie, bo nie wiem do jakich wyzwań ona jest zdolna.  - To ja pierwsza ! Pytanie czy wyzwanie?
- Hmm .. - Spojrzałam kątem oka na Jasia. - Pytanie. - Ola klasnęła i usiadła po turecku.
- Czy wybaczysz to wszystko Jasiowi? - Widać było, że nie był on za bardzo zadowolony tym pytaniem.
- Wybaczyłam mu już dawno - Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Jaśka. - Wyzwanie - puściłam do niego oczko.
- Pocałuj mnie - Otworzyłam szeroko oczy. Chociaż miałam 17 lat, nigdy tego nie robiłam. - W policzek oczywiście - Uśmiechnął się i przybliżył. Byłam zestresowana jak nigdy dotąd! Kiedyś tam go "pocałowałam" w policzek, ale nawet go nie dotknęłam. Artura niby w usta ale też nasze wargi się nawet nie zetknęły.Przybliżyłam moją twarz bliżej jego policzka.  Poczułam jego perfumy i zamknęłam oczy. Serce biło mi jak szalone! Jeszcze bliżej i jeszcze trochę.. W końcu usłyszałam nasze przyspieszone oddechy.. Poczułam jego skórę na moich wargach. Lekko pocałowałam jego policzek i odsunęłam się szybko od niego. Na mojej twarzy pojawił się pewnie ogromny rumieniec. Jaś miał szeroko otworzone oczy i złapał się za policzek. Olka zaśmiała się głośno i wskazała palcem na drzwi od pokoju. Wyszli stamtąd Gabryśka i Arti. Głośno się śmiali i chyba byli już na haju. Usiedli na swoje miejsca. Gabrysia przeczesała ręką włosy i głośno się zaśmiała.
- Komu zadawaliście? - Zapytała Olki a ona kiwnęła głową w moją stronę.  - No no no! Kręcisz Misia! - Wzięłam w rękę butelkę i złapałam głęboki oddech. Zamknęłam oczy i zakręciłam. Po kilku sekundach zwolniła. Minęła Gabryśkę,potem mnie, Olkę, Artura iii.. zatrzymała się oczywiście na Janku! Szlak! Wstałam i poszłam wściekła do pokoju. On oczywiście pobiegł za mną. Zamknął drzwi i usiadł na krześle.
- Dominika. Słuchaj mam pytanie.. - Wstał i podszedł bliżej. Spojrzałam na niego i chciałam coś powiedzieć, ale zesztywniałam, jakby coś mnie sparaliżowało. Wolno szedł w moją stronę. Złapał mnie za biodra i przybliżył do siebie. Spojrzałam mu prosto w oczy. - Mam u ciebie jeszcze jakieś szanse? - Wtedy mnie już totalnie zatkało, chociaż mogłam się tego spodziewać. W moich oczach pojawiły się łzy
- Jasiek... - Byłam bardzo zakłopotana. Chrząkałam coś pod nosem i przeleciałam oczami cały pokój. Wyglądało to jakbym szukała gdzieś jakieś pomocy.
- Czyli nie... Posłuchaj ja chcę cie w ten sposób chronić. Jeśli nie będziemy razem to Arti nie da ci żyć normalnie! Nie wkręcaj się w jego głupawe gry! Proszę.. Ja chcę cie chronić! -  Spuścił głowę i przeczesał włosy dłonią. Cały się trząsł.
- Dam sobie radę. Jestem silna. - Na te słowa Jaś parsknął śmiechem i rzucił się na podłogę. Strasznie głośno się śmiał. Właśnie w tym momencie się na niego wkurzyłam!
- To dawaj! Uderz mnie w ramię. - Wstał z podłogi i ustał do mnie bokiem. Był całkowicie wyluzowany.
- Nie mogę!
- Ale jesteś silna! On cię lekko popchnie a tobie już coś się stanie! Uderz!
- Nie! - Warknęłam w jego stronę. Trochę jego słowa mnie zraniły.
- Wal! Bo.. - Szybko urwał.
- No! Bo co?! - Wkurzyłam się. On szybko odwrócił się w moją stronę i przytulił. Próbowałam się wydostać z jego uścisku, ale gdy podniosłam do góry głowę, on zrobił coś niewiarygodnego! Zbliżył swoją twarz do mojej i szybko pocałował mnie w usta! Zamknęłam na chwilę oczy, rozkoszując się tym momentem. Naglę się ocknęłam i szybko go odepchnęłam. I proszę tak o to wyglądał mój pierwszy pocałunek! Marzyłam po prostu o nim! Zamachnęłam się i uderzyłam go pięścią w ramie, na co on znowu padł na podłogę ze śmiechem!
- Myślałem, że to cie rozwścieczy, ale widocznie nie - Jeszcze głośniej się zaśmiał. Zacisnęłam ręce w pięści. Wstał powoli i oparł się ścianę, łapiąc głębokie oddechy. - Więc moja propozycja jest taka... Będziemy tylko udawać - Spojrzał na mnie a ja usiadłam na łóżku
- Ale jak to udawać?! Parę?! Nie ma mowy!
- Przecież ty nie dasz sobie z nim rady! Zobaczysz, że będziesz przez niego cier.. - Nie dałam mu dokończyć zdania, bo szybko wstałam i krzyknęłam
- Okej! Dobra ! Możemy udawać! Pasuje?
- Dziękuje - Lekko się uśmiechnął. - Nawet nie wiesz jak bardzo jest ważne dla mnie twoje bezpieczeństwo. - Naszą rozmowę przerwał budzik stojący na szafce nocnej. Wyszliśmy z pokoju i usiedliśmy na swoich miejscach.
- Ej. Szczerze nie chce mi się już w to grać - Powiedziała Olka.
- No mi też właśnie - Zgodziłam się nią.
- Oki, ale jeśli dzisiaj do klubu już nie pojedziemy to ja tutaj nocuję i jutro jedziemy - Gabryśka klasnęła głośno w dłonie i wstała. Ja zrobiłam to samo. Przeciągnęłam się i poszłam z Olką się przebrać. Na koniec wszyscy poszliśmy do kuchni zjeść kanapki. Gdy odniosłam swój talerz i chciałam skierować się w stronę schodów coś złapało mnie za ramię i szybko odkręciło. Oczywiście był to Jaś.
- Dobranoc kotek - Powiedział i pocałował mnie w policzek. Zalałam się rumieńcem. Na oczach wszystkich?! Serio?! Ale w końcu mieliśmy udawać.
- Jasiek?! - Artur wstał z krzesła i podszedł. Usłyszałam głośny huk i zaczęło mi się kręcić w głowie. Nagle przestałam widzieć i słyszeć. Ostatnie słowo, które doszło mi do uszu to : "Jasiu!" To było okropne!
_______________________________________________________________________________
 Jednak po długim czasie napisałam ten rozdział! Dziękuje wszystkim za wsparcie przy INFORMACJI :* Na prawdę mnie przekonaliście, dlatego daje wam taki długi! <3 A i serdecznie Wam dziękuję za 3000 wyświetleń.. Jesteście kochaniii... Wszyscy bez wyjątków<# Piszcie co o tym rozdziale sądzicie i co wam się podobało a co nie ... Plusy i minusy :* Negatywne komentarze przyjmuję raczej jako pomoc.. Wiem wtedy czy coś trzeba poprawić czy nie <3 Więc się nie krępujcie <3 MI OSOBISCIE nie podoba się ten rozdzial .. a wam?

7 komentarzy: