środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 10.


"Wyszedłem i byłem taki zły, że uderzyłem w głowę z całej siły chłopaka, który właśnie przede mną stał. Upadł na podłogę! Dobrze, że przed tym zamknąłem drzwi, bo gdyby to zauważyła Misia to..... Uchyliłem się nad nieznajomym i okręciłem jego głowę. Gdy zobaczyłem twarz serce podskoczyło mi do gardła..."

To był Artur! Mój przyjaciel, z którym znałem się od piaskownicy! Spanikowałem, ale nie mogłem go tam samego zostawić. Pobiegłem po pielęgniarkę, która przechodziła akurat z jednego na drugi korytarz. Poprosiłem lekarzy aby przenieśli go na moją salę. Lekarz powiedział,że za dwie godziny będzie mógł przyjść. Boże! Jaki ja jestem głupi! Położyłem się na łóżku i spojrzałem w sufit. Nagle ktoś zapukał.
- Mogę wejść? - To był głos Olki. Tylko jej mi tu brakowało. Przetarłem twarz rękami, ale nagle szybko oderwałem je od twarzy, bo poczułem co mokrego. To były łzy! Nigdy jeszcze chyba tak nie miałem.
- Możesz. - W końcu odburknąłem. Olka weszła do środka i usiadła na łóżko stojące przy moim, na którym prawdopodobnie będzie siedział Artur.
- Przepraszam. Na prawdę. Jj-jja cc-ccię na prawdd-dę kocham. - Zaczęła głośno płakać. Czemu dzisiaj wszyscy płaczą?!
- Spoko - Odburknąłem chociaż było mi jej trochę szkoda.
- Jasiek! Chodziliśmy rok i co dziennie mówiłeś, że jestem śliczna, że mnie kochasz! I to nagle przez jeden dzień zmieniłeś zdanie?! Ja ci nie wierzę. - Wstała i usiadła koło mojego łóżka.
- Może po prostu to były puste słowa? To i tak teraz nieważne, bo już nikogo nie mam. Miśka mnie rzuciła... Wszystko skończone - Spuściłem głowę a po policzkach spłynęły mi łzy.
- Chodź. Proszę! - Wzięła mnie za ręce i pociągnęła, więc wstałem. Ona położyła telefon na moim łóżku i puściła jakąś wolną muzykę. Położyła moje ręce na swoich biodra a sama zarzuciła swoje na moją szyję. Przysunęła się do mnie i zaczęliśmy powoli tańczyć. Zacząłem zapominać o Dominice, bo bardziej skupiałem się na Olce. Tego mi było potrzeba. Jak ja się zmieniam! Gdy skończyła się muzyka, Ola mnie przytuliła. Jednak pomyślałem, że jeszcze nie pora na takie kroki. Gdy się puściliśmy usiadłem znowu na łóżku i patrzyłem się na Olę.
- Widzisz? Wiedziałam. Odpuść ją sobie i nie męcz się z nią - puściła do mnie oczko i wyszła. Nie czekałem długo, bo kilka minut po niej przyszedł Artur.
- No to się zachowałeś. - Usiadł na łóżku i wpatrywał się we mnie. Chyba czekał na przeprosiny.
- Przepraszam. Poniosło mnie. - Spóściłem głowę.
- Spoko. Lekarz mówił, że nie było mocno bo podobno sobie całą rękę zdarłeś i zbiłeś i, że nie dałbyś rady mi coś mocnego zrobić. - Zaśmiał się głośno - No opowiedz co się takiego wydarzyło, bo dawno się nie widzieliśmy - Oblizałem wargi i opowiedziałem mu wszystko od początku do końca. - No to żeś się wrobił.
- Pomóż proszę.
- OK. Jakoś tam coś wykombinuję. W której sali siedzi? A no tak mówiłeś - Zaśmiał się i wybiegł z pokoju a ja wziąłem jakąś książkę, która leżała na szafce.

*PERSPEKTYWA DOMINIKI

Ktoś zapukał do drzwi. Na wszelki wypadek gdyby to był Jasiek wzięłam poduszkę by nią w niego rzucić. Do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Miałam spuchnięte oczy więc za bardzo nie widziałam twarzy
- Elo mordo! Artur jestem koledzy na mnie Biały mówią. Przyjaźnie się z Jaśkiem.
- Poczekaj chwilę. - Wstałam i wzięłam krople do oczu, które dała mi pielęgniarka. Wytarłam twarz wacikiem i odkręciłam się do Artura. Gdy zobaczyłam go odjęło mi mowę. Był taki przystojny! Muszę się ogarnąć! Wzięłam dwa głębokie wdechy i usiadłam na łóżku. - Czego chcesz?
- Słuchaj.. Po pierwsze bądź dla mnie troszkę milsza, bo będziemy teraz razem mieszkać. Tak będę spał u Jaśka. A po drugie on ci nic nie zrobił.
- To sprawa zamknięta pomiędzy mną a nim.
- No ok ok przekaże mu. A tak w ogóle to co ty taka spięta? Rozluźnij się dziewczyno! - Uszczypnął mnie w rękę. Już zaczęłam zmieniać co do niego zdanie.
- Ał? Zostaw mnie! To moja sprawa!
- Dobra weź ja spadam! Taka spinka to nie dla mnie - puścił do mnie oczko i wyszedł. Po co on tu przychodził? Podobał mi się ale bałam się co się stanie gdy wrócimy do domu. Przez tego całego Artura pewnie Jaś ciągle będzie miał taki tryb życia : sen do 13 po południu, wypad na miasto, wieczorami kluby i laski. Jaś fajnie sobie dobrał przyjaciela

*PERSPEKTYWA JASIA

- Wróciłeś w końcu! I jak? - Byłem bardzo zniecierpliwiony.
- Ehh. Spinka totalna.. Taka nerwówka przy niej, że chyba szluga idę zapalić, bo zaraz zwariuje.
- Chyba idę z tobą..
- No w końcu zmądrzałeś... Zostaw to Dominikę i weś się za Olkę!
- No no no fajne tematu macie - W drzwiach właśnie stanęła Dominika
- Ty chyba zwariowałeś?! - Popchnąłem Białego, wstałem i poszłem w stronę Miśki.
- Zostaw mnie! Nie zbliżaj się! Pożałujesz tego!
- Ale Misia!
- Dla ciebie żadna misia! - Popchnęła mnie i pobiegła do Artura i pocałowała go! To już był szczyt!

__________________________________________________________________________________
Hej mam nadzieję, że rozdziła się podobał i zapraszam do komentowania! Dziekuję za wsparcie i ... za wszystko! <3 Między innymi Tobie Olciu <3 Następny rozdział za 3 komentarze! :*

4 komentarze:

  1. Wow no niezle ;) Za ile rozdzialek mniej wiecej powinien sie pojawic bo zauwazylam ze rozdzialy da dodawane nieregularnie i chcialabym miec pewnosc ;)

    http://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Już sie biorę za pisanie ;)

    OdpowiedzUsuń