Obudziłam się i spojrzałam w okno. Znowu padał deszcz. Od dziecka lubiłam patrzeć jak drobniutkie kropelki rysują małe ścieżki na szybie. Przetarłam oczy i odkręciłam się na drugi bok, przykrywając się kołdrą tak, że było mi widać same oczy. Wsunęłam rękę pod poduszkę, chcąc wyjąć z tamtąd telefon. Otworzyłam szeroko oczy i pisnęłam, ponieważ nigdzie nie było mojej komórki. Zerwałam się z łóżka żeby jej poszukać. Poczułam jakiś dziwny ból w stopie. Gdy ją podniosłam zauważyłam moją komórkę, która była przełamana na pół. "Cholera" - pomyślałam - "Znowu będę musiała zarobić sobie na nowy telefon". Rzuciłam nim ze złości w ścianę i zeszłam na dół. Mama siedziała przy stole śmiejąc się do telefonu.
- Co robisz? - zapytałam się jej, ponieważ takie zachowanie 40-letniej kobiety jest ... po prostu dziwne - Co na śniadanie?
- Nic. Idź do sklepu i coś kup, bo Szymon niedługo wstanie i będzie chciał jeść. - Burknęła mama i odłożyła telefon - pieniądze leżą na szafce w korytarzu.
- A sama nie możesz iść? Czemu nawet głupiej herbaty nie zrobiłaś?! - Ledwo powstrzymywałam się od wybuchnięcia. Spojżałam na zegar. Akurat wybiła godzina 6:00.
- Dobrze to ja pójdę, ale masz ogarnąć w kuchni i jak Szymon wstanie masz mu powiedzieć, że się kompie.
-Dobra, dobra, ale leć już i uważaj na siebie - Przytuliłam mamę i poszłam do kuchni
- Pamiętaj, że Szymon to twój młodszy, chory brat uważaj na niego! - Krzyknęła mama i trzasnęła drzwiami. Obejrzałam się dookoła i zauważyłam, że ona coś wydziwiła, bo w całym domu był porządek. Na stole leżał jej telefon, więc pomyślałam, że zobaczę z kim ona tak pisała. Gdy go odblokowałam zobaczyłam, że mama przez całą noc pisała esy. Numer był nieznany, więc pomyślałam, że zadzwonię. Niestety kieszenie miałam puste. Pobiegłam do swojego pokoju, zwalniając przy drzwiach Szymonka. Weszłam do środka i zaczęłam szukać telefonu. W szafce go nie było, pod łóżkiem też nie, obszukałam wszystkie moje ubrania. Gdy szłam w kierunku komody nadepnęłam na coś dziwnego.
- Kurna! Znowu? Moja logika - złapałam oddech by się nie zdenerwować i kopnęłam grata pod łóżko. Postanowiłam, że zapiszę sobie numer na karteczce i zadzwonię jak będę miała z czego. Chwyciłam długopis i wyrwałam kartkę z zeszytu. Ciągle myślałam o tajemniczym numerze i na prawdę nie mogłam pomieścić tego w głowie, że mama zdradzałaby tatę. Kartkę włożyłam do tylnej kieszeni spodni. Postanowiłam, że zaparzę wodę na herbatę. Zbiegałam ze schodów i poczułam, że lecę do przodu. Uderzyłam głową w podłogę, ale nie poddawałam się,wstałam, złapałam się za głowę i poszłam w stronę czajnika. Usłyszałam,że ktoś wchodzi do domu. Obmyłam szybko ranę i pobiegłam do mamy. Nic nie mogło określić mojego przerażenie gdy spojrzałam na jej minę. Otworzyła szeroko oczy i buzię, upuściła torby z zakupami i szybko przysunęła mnie do siebie.
- Dziecko co ty wyprawiasz?! - Krzyknęła, lecz tym razem nie myślała o Szymoku.
- Spadłam ze schodów - Mówiłam spokojnie i udawałam, że jestem odważna. Musiało to naprawde śmiesznie wyglądać, bo wyprostowałam się i naprężyłam swoje "muskuły". Wogule nie wiedziałam co mam robić.
- Przecież ty masz 17 lat! Po co się tak śpieszysz?! W poniedziałek nie idziesz do szkoły, bo nie wiem czy to ci tak szybko zniknie. - mama zawsze taka była. Robiła panikę z nie wiadomo czego.
- Dobra ja idę spać, zaparzyłam ci wodę na herbatę. Masz dużo roboty więc nie bierz się za telefon! - Gdy wchodziłam po schodach spojrzałam, że na zegarze była godzina 6:35 "Cholera! Mamy nie było pół godziny a ja przez ten czas napisałam 9 cyferek na karteczce!" - byłam na siebie wściekła. Gdy weszłam do pokoju od razu poszłam w stronę łóżka. Długo nie mogłam zasnąć bo ciągle miałam w głowie SMS mamy z tym nieznajomym.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
Obudziłam się już po raz drugi i przetarłam oczy. Jak mi się nie chciało wstać! Nagle przyszła mi do głowy pewna myśl. "Pójdę do Julki i zadzwonię z jej telefonu" - Wkurzyłam się, że wcześniej na to nie wpadłam. Zerwałam się z łóżka i skierowałam w stronę szafy. Wyjęłam biały T-Shirt, czarne dżinsy, szarą bluzę z kapturem (by schronić się przed deszczem) i czystą bieliznę. Była wiosna, więc pozwoliłam sobie na taki strój. Gdy wychodziłam z domu powiedziałam mamie, że wrócę o 14. Miałam dużo czasu, więc założyłam na uszy słuchawki, na głowę założyłam kaptur i śpiewałam. Taki miałam patent na nudny spacer. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Julka przywitała mnie wyjątkowo bardzo ciepło (może dlatego, że nie widziałyśmy się już 2 tygodnie?)
-Jula mam prośbę, ale wejdźmy do środka zjedzmy coś i wszystko na spokojnie - Wiem, że ją wystraszyłam, ale na prawdę nie chciałam.
- Oki, ja ci zaraz zrobię jakieś kanapki czy cóś a ty sobię usiądź, bo zmarzłaś - Julka uśmiechnęła się do mnie i poszła coś przygotowywać. Jesteśmy prawie jak siostry. Nigdy nie było między nami kłótni i wiemy o sobie wszystko.
- Dobra gotowe zajadaj - uśmiechnęła się do mnie ciepło i usiadła koło mnie. - Zaraz ci herbatę dam tylko woda musi się zagotowąc.
- Oki nie ma pośpiechu - Wyszczerzyłam do niej zęby (wiem, że ona to lubi i zawsze to ją rozśmiesza) - więc tak... - Gwałtownie przerwałam i ściszyłam głos
- Spokojnie nikogo w domu nie ma - Julka się roześmiała i mnie przytuliła bo cała się trzęsłam - zaraz koc ci przyniosę - wstała pobiegła do pokoju a po 5 minutach coś mnie cieplutko owinęło. - dobra opowiadaj kochana
- Ja sobie telefon rozwaliłam, mama z kimś pisała przez całą noc i nie mam od kogo zadzwonić i pogadać z tą osobą. - Po policzkach zaczęły cieknąć mi łzy, ponieważ nie mogę znieść myśli, że mama zdradza naszego tatę.
- Nie płacz, Misia ułoży się wszystko, obiecuję. A jeśli tak bardzo chcesz możesz zadzwonić z mojego telefonu - nie znałam nikogo innego, kto byłby tak ciepły i kochający jak moja przyjaciółka. Wyjęła telefon z kieszeni i podała go mi.
- Dziękuję ślicznie - wzięłam od niej smartfona i wybrałam numer. - Halo? Mówi Dominika, córka Asi, tej, z którą wczoraj pisałeś. Możemy się spotkać? - Przez długi czas nnikt nie odpowiadał. Słychać było tylko czyjś oddech. Halo?
- Cześć. Jutro w pizzerii "Callibro" w centrum miasta o 17:30
- Dobrze a kto w ogóle mówi? - Usłyszałam gdy ktoś nabiera oddech do płuc. Serce waliło mi tak jakby miało mi zaraz wyskoczyć.
__________________________________________________________________________________
To jest rozdział 1. Mam nadzieję, że się spodobał! :D W następnym dowiemy się kim jest tajemniczy gość, z którym rozmawia bohaterka. Może już niektórzy się domyślają. Z góry dziękuje za czytanie :3
Świetny początek! Super i oryginalny pomysł :) Czyżby tą tajemniczą osobą był Jaś? ;)
OdpowiedzUsuńhmmmm dowiesz sie w następnym rozdziale ;) czyli prawdopodobnie jutro ;) :* :3
OdpowiedzUsuń