sobota, 14 marca 2015

Rozdział 4.

" Już prawie wsiadałam do auta gdy coś mnie mocno pociągnęło do tyłu.
- Przepraszam! - Krzyknął. W jego oczach można było dostrzec łzy. Nie wiem dlaczego pocałowałam go w policzek i powiedziałam :
- Nie pisz do mnie i nienawidzę cie! - Odkręciłam się na pięcie i wsiadłam do auta "

- Jezu! Dominika! Co się stało? - Jula była tak zszokowana, że przez przypadek puściła kierownicę - Przepraszam! Lepiej się zatrzymam. - Oczy miała pełne łez.
- Uspokój się! Zarywał do kelnerki na moich oczach, ale kupił mi nową komórkę! Ja chyba coś do niego czuję, ale niech się postara jak mu zależy.
- Jak możesz go tak wykorzystywać?! Przyznam ci jednak rację, że nieźle w trafiłaś. Powinnaś się cieszyć, że to nie ty musisz do niego zarywać tylko odwrotnie! Masz szczęście! - Nie odzywałam się do niej przez te słowa przez całą drogę. Gdy wychodziłam burknęłam tylko "Dzięki" , ale i tak chyba tego nie usłyszała. By zrobić jej na złość nie zamknęłam drzwi. Wiedziałam, że i tak jutro już między nami będzie ok. Chciałam jej tylko pokazać wyższość, podrażnić ją. Byłam taka zazdrosna gdy ona to mówiła, ale nie mogę karać jej, za to, że wyrażała swoją opinię. Wróciłam do domu o godzinie 18:40. Zjadłam zupkę chińską i poszłam się umyć. Wszystko skończyłam o 19:15. Poszłam na górę i przełożyłam kartę z wcześniejszego do nowego telefonu. W pomieszczeniu było bardzo duszno więc otworzyłam okno. Na twarzy poczułam zimny powiew wiatru. Postanowiłam, że wejdę na fb. Jaś był aktywny więc szybko się wylogowałam. Gdy położyłam się na łóżku przez bardzo długo czas nie mogłam zasnąć. "Co on mi takiego zrobił? Przecież mi nic?!" - Wzięłam do ręki telefon i napisałam do niego wiadomość z przeprosinami. Zaczęłam z nim pisać. po raz drugi się z nim umówiłam. " Jeśli tym razem to rozwali to ju z nigdy się do niego nie odezwę". Obudziłam się o godzinie 10:40. Poszłam do łazienki, upięłam włosy w luźny kok, przebrałam się i zeszłam do kuchni. Zjadłam płatki zbożowe i poszłam biegać. Kochałam to robić w deszczowe dni. Nagle coś mocno szarpnęło mną do tyłu. Był to dorosły mężczyzna o czarnych króciutkich włosach i potężnym ciele.
- Na jutro masz mi dać 300 zł. Inaczej umrzesz. Masz tu przyjść o godzinie 14. - nieznajomy ściskał mnie mocno za ramię.
- Wypchaj się! Nie będę ci nic przynosiła! Spierda*aj! Nie mów do mnie i idź stąd! - Byłam tak przerażona, że nawet nie wiedziałam co mówię. Poczułam przeszywający ból w policzku. chyba mężczyzna uderzył mnie w twarz. Złapałam się za bolące miejsce i otworzyłam szeroko oczy.
- Czyś ty oszalał?! Dam ci tą kasę! Zostaw mnie w spokoju! - Nie zdążył już nic powiedzieć bo uderzyłam go w nadgarstek, uniemożliwiający mi ucieczkę i pobiegłam w drugą stronę. Na szczęście padało, bo nikt nie mógł teraz rozpoznać czy na mojej twarzy są łzy, czy kropelki deszczu. Humor mi się poprawił gdy pomyślałam o Jasiu. " Skąd ja wezmę tyle kasy?!" - Przypomniały mi się słowa mężczyzny i znowu posmutniałam. Postanowiłam wrócić do domu, ale tym razem inną drogą. Bałam się, że znowu napotkam tego człowieka. Gdy weszłam do domu zadzwoniłam do Julki i wszystko jej opowiedziałam. Później przez 30 min musiałam ją uspokajać, bo chciała dzwonić na policję. Dobrze, że się nie rozłączyła. " Za godzinę mam spotkanie z Jasiem! Już 15:30!" Szybko założyłam białą koszulę i wkasałam ją w blado różową, powiewną spódniczkę. Bardzo lubiłam ten strój. Włosy uczesałam w luźny kok, z którego od czasu do czasu zwisały cienkie pasemka włosów. Dołożyłam do tego spinkę tego samego koloru co spódnica. Gdy spojrzałam w lustro nie mogłam się sobie napatrzeć. Wyszłam na zewnątrz i zamknęłam drzwi. Na parkingu stał samochód Jasia. Weszłam do środka i uśmiechnęłam się do niego. Gdy na mnie spojrzał otworzył szeroko usta i puścił kierownicę.
- No to jedziemy? - Chciałam to przerwać.
- Tt-tak jj-już jedziemy. Pięknie wyglądasz.
- Dzięki - Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i zapięłam pasy. Pojechaliśmy do tej samej restauracji co wcześniej. Gdy przyszła kelnerka Jaś nawet na nią nie spojrzał, ale dla bezpieczeństwa wolałam sama podyktować jej zamówienie. Była ona tak wściekła, że chciała ustać Jasiowi na nogę, ale głośno kaszlnęłam. Ona się na mnie spojrzała i przymrużyła oczy.Jedzenie przyniosła nam już inna kobieta. Jasiowi się chyba podobało jak o niego wszyscy się kłócą.
- Powiedz mi coś o sobie. - Zaczęłam skończyć ciszę, która mnie bardzo denerwowała.
- A co mam powiedzieć? Moi rodzice wyjechali. Mieszkam sam. Chodzę do szkoły. Chociaż teraz nie, bo się spaliła.
- No to podobnie jak u mnie, Tak samo nie mam bliskich rodziców, takich, którzy kochają. - Randka trwała do 20:30. Trochę potańczyliśmy, trochę pogadaliśmy i się pośmieliśmy. Gdy położyłam się do łóżka zadzwonił do mnie telefon :
                             
" - Halo?
- Pamiętaj, że masz mi dać kasę!
- skąd masz mój numer? Dam ci jutro, ale o 15! Inaczej dzwonie po gliny!
- Hahahahah to nie twoja sprawa! 15:30 kasa u mnie!
- Dobra nara! "
Byłam tak przestraszona! I skąd miałam wytrzasnąć tą forsę?! Mam tylko 200 zł! Muszę jutro pójść do Julki i pożyczyć od niej kasę! Myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej! "Czemu akurat ja?! "

_______________________________________________________________________________

Przepraszam, że nic nowego nie dodawałam przez tydzień, ale miałam bardzo dużo spraw na głowie :D Dziękuje Wam za ponad 400 wyświetleń! Postanowiłam, że za to ile musieliście czekać napiszę trochę dłuższy rozdział niż zawszę!! <3 Zapraszam do komentowania pod postem! :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz