" - Ale z ciebie świnia! Choć nie ukrywam, że jesteś cwany.
- No widzisz dzisiaj już zrywam z twoją matką. Spokojnie możemy być razem. - Uderzyłam go w twarz
-
Nie denerwuj się! - dał mi swój numer na kartce i uśmiechnął się tak
ciepło, że coś zaczęło mną trząść w środku. Wzięłam kartkę uderzyłam go
jeszcze raz w twarz i wybiegłam z pizzerii. Nie wiem co we mnie
wstąpiło. Z dala było słyszeć krzyki Jasia : "Miśka! Miśka! " Nawet nie
zdążyłam mu powiedzieć, że nie będę miała od kogo zadzwonić! "
Biegłam jak opętana! Totalnie nie wiedziałam, w którą stronę mam skręcić. Zleżało mi tylko na tym żeby złapać jakieś TAXI. Coś mocno szarpnęło mnie za ramię, aż prawie się przewróciłam.
- Uważaj debilu bo ci normalnie!.. - Nagle przerwałam, bo tym kimś był Jaś.
- Boshe nie denerwuj się bo zmarszczek dostaniesz! - Jaś zaczął się śmiać a ja go totalnie nie rozumiałam. Czy jest coś śmiesznego w tym, że ktoś kogoś przestraszył?!
- Nie rozumiesz, że chcę iść do domu? Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Jesteś zwykłym cwaniakiem. - Mruknęłam i rozglądałam się za jakąś TAXI.
- No dobra przepraszam, ale twoja mama chyba zrozumie, że ja mam 18 lat? Przecież ma męża, twojego tatę. Powinna z nim być a nie go zdradzać. To jest nie fair, ale wy kobiety takie jesteście. - Spojżałam na niego z taką złością, że ciężko mi było normalnie oddychać. "Czemu ten chłopak ma coś w sobie, że tak bardzo mi się podoba? Muszę z tym skończyć. - Pomyślałam i powiedziałam :
- Rozwalił mi się telefon więc nie będę mogła napisać - Uśmiechnęłam się cwaniacko i mrugnęłam do niego okiem.
- Ale fb chyba masz? Możemy popisać?
- Dobra, ale pod warunkiem, że mnie odwieziesz do domu. - Ten pomysł nie podobał mi się wcale, ale na piechotę nie chciało mi się iść. Już zaczęło się ściemniać a wiatr zrobił się chłodniejszy i mocniejszy.
- Dobra, ale jeszcze dziś do mnie napisz. Jan Dąbrowski jestem - jeszcze raz się zaśmiał, odkręcił się na pięcie i wyjął z tylnej kieszeni spodni kluczyki do samochodu. Dziwne było to, że wcale się ie pytał gdzie mieszkam tylko po prostu mnie zawiózł pod dom. Gdy wychodziłam złapał mnie za rękę, przyciągną do siebie i pocałował w policzek. Byłam zdziwiona a na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec.
- Dzięki i pa.
- Pa Kochanie! - Jezu..... chciałam stamtąd jak najszybciej wyjść. Drzwi od domu były otwarte. "Zapomniałam zamknąć drzwi.GRATULACJE!!! ". Poszłam wsiąść szybki prysznic i skierowałam się w stronę lodówki. Zjadłam jogurt wiśniowy z kawałkiem słodkiej bułki. " Jutro szkoła" - ta myśl chodziła mi ciągle po głowie. "Mamy nie ma więc do szkoły nie trzeba chodzić" - zaśmiałam się i włączyłam telewizję. W wiadomościach była informacja, która mną wstrząsnęła i bardzo mnie ucieszyła. Szkoła się spaliła! Podobno dyrektorka w komputerze sprawdzała egzaminy i w komputerze zrobiło się zwarcie. Cały budynek stanął w płomieniach! W ostatniej chwili udało się uratować nauczycielkę! To był na prawdę przedziwny dzień. Wzięłam laptopa i poszłam na górę. Zaprosiłam Jasia do znajomych i zaczęliśmy pisać. A raczej on zaczął :
Biegłam jak opętana! Totalnie nie wiedziałam, w którą stronę mam skręcić. Zleżało mi tylko na tym żeby złapać jakieś TAXI. Coś mocno szarpnęło mnie za ramię, aż prawie się przewróciłam.
- Uważaj debilu bo ci normalnie!.. - Nagle przerwałam, bo tym kimś był Jaś.
- Boshe nie denerwuj się bo zmarszczek dostaniesz! - Jaś zaczął się śmiać a ja go totalnie nie rozumiałam. Czy jest coś śmiesznego w tym, że ktoś kogoś przestraszył?!
- Nie rozumiesz, że chcę iść do domu? Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Jesteś zwykłym cwaniakiem. - Mruknęłam i rozglądałam się za jakąś TAXI.
- No dobra przepraszam, ale twoja mama chyba zrozumie, że ja mam 18 lat? Przecież ma męża, twojego tatę. Powinna z nim być a nie go zdradzać. To jest nie fair, ale wy kobiety takie jesteście. - Spojżałam na niego z taką złością, że ciężko mi było normalnie oddychać. "Czemu ten chłopak ma coś w sobie, że tak bardzo mi się podoba? Muszę z tym skończyć. - Pomyślałam i powiedziałam :
- Rozwalił mi się telefon więc nie będę mogła napisać - Uśmiechnęłam się cwaniacko i mrugnęłam do niego okiem.
- Ale fb chyba masz? Możemy popisać?
- Dobra, ale pod warunkiem, że mnie odwieziesz do domu. - Ten pomysł nie podobał mi się wcale, ale na piechotę nie chciało mi się iść. Już zaczęło się ściemniać a wiatr zrobił się chłodniejszy i mocniejszy.
- Dobra, ale jeszcze dziś do mnie napisz. Jan Dąbrowski jestem - jeszcze raz się zaśmiał, odkręcił się na pięcie i wyjął z tylnej kieszeni spodni kluczyki do samochodu. Dziwne było to, że wcale się ie pytał gdzie mieszkam tylko po prostu mnie zawiózł pod dom. Gdy wychodziłam złapał mnie za rękę, przyciągną do siebie i pocałował w policzek. Byłam zdziwiona a na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec.
- Dzięki i pa.
- Pa Kochanie! - Jezu..... chciałam stamtąd jak najszybciej wyjść. Drzwi od domu były otwarte. "Zapomniałam zamknąć drzwi.GRATULACJE!!! ". Poszłam wsiąść szybki prysznic i skierowałam się w stronę lodówki. Zjadłam jogurt wiśniowy z kawałkiem słodkiej bułki. " Jutro szkoła" - ta myśl chodziła mi ciągle po głowie. "Mamy nie ma więc do szkoły nie trzeba chodzić" - zaśmiałam się i włączyłam telewizję. W wiadomościach była informacja, która mną wstrząsnęła i bardzo mnie ucieszyła. Szkoła się spaliła! Podobno dyrektorka w komputerze sprawdzała egzaminy i w komputerze zrobiło się zwarcie. Cały budynek stanął w płomieniach! W ostatniej chwili udało się uratować nauczycielkę! To był na prawdę przedziwny dzień. Wzięłam laptopa i poszłam na górę. Zaprosiłam Jasia do znajomych i zaczęliśmy pisać. A raczej on zaczął :
"-Hej Misia!
-Hej! a tak mówią na mnie tylko przyjaciele!
-No dobra dobra :D :*
- Co chciałeś ?
- Oglądałaś wiadomości? Spotkasz się ze mną jutro? nalegam ;) Do tw mamy napisałem o tw sql a ona pow, że trudno ;)
-aha... no co mi szkodzi a o której?
- 15/16?
-15 może być
-oksik to do jutra piękna <3 <3 <3
-pa "
Gdy spojrzałam na godzinę otworzyłam szeroko oczy, była już 00:50 ! Co ja przez ten czas robiłam? W historii okazało się, że z Jaśkiem pisałam 2 godziny temu! "Zasnęłam przy komputerze?! Cholera!" - Znowu byłam na siebie wściekła. Wysłałam Julce na fb jeszcze wiadomość, w której opisałam całe spotkanie. Julka się z tego tylko śmiała.Postanowiłam iść do łóżka.
Obudziłam się o 13:20. Za prawie półtorej godziny mam randkę! Szybko pobiegłam do łazienki umyłam zęby, włosy dokładnie rozczesałam zjadłam płatki i poszłam do szafy. Wyjęłam z niej białą bluzkę i fioletową spódniczkę. do tego fioletowe bolerko. Wyglądało to cudownie, ponieważ fiolet pasował do moich niebieskich oczu i długich brązowych włosów. Sama się sobie dziwiłam. Pomalowałam rzęsy i zrobiłam sobie na powiekach delikatną kreskę. Jeszcze tylko użyłam kilka perfum i wzięłam gumę do żucia. O 14 byłam gotowa. Weszłam szybciutko jeszcze na fb a tam była wiadomość od Jasia :
- Hej! o 14 : 20 po ciebie będę! <3 Kocham
Poszłam do łazienki i z wczorajszych spodni wyjęłam 200 zł. Pod mój dom przyjechało czarne bmw.
Poszłam w jego stronę i weszłam do środka. Jaś jak zawsze wyglądał suuuper. Czarne włosy były rozczochrane i genialnie pasowały do jego lawendowego garnituru. Gdy zamknęłam za sobą drzwi Janek patrzył się na mnie jak na jakiś obraz. Chciałam to przerwać więc powiedziałam :
- Możemy już jechać? - By nie wyszło to zbyt dziwnie próbowałam lekko się uśmiechnąć.
- Już, już. Wyglądasz pięknie. - Na jego twarzy widniał okropny szok
- Cieszę się, że ci się podoba -Spuściłam lekko głowę, by zakryć rumieniec jaki teraz wszedł na moją twarz. Jaś zawiózł mnie do restauracji. Kelner przyszedł od razu z tacą na której był jakiś prezent. Dał go mi. Gdy go przyjęłam wziął od nas zamówienia i poszedł.
- Otwórz śmiało - Jaś mrugnął do mnie okiem. Trochę się bałam, ale rozwiązałam wstążkę i podniosłam pokrywkę. Tam był Nowy telefon! Gdy go ujrzałam wstałam i prawie się na niego rzuciłam. Nagle się powstrzymałam i zdałam sobie sprawę, że to musiało wyglądać śmiesznie więc tylko się wychyliłam i go przytuliłam. Przyszła kelnerka w czarnej mini. Jaś ją tylko pożerał wzrokiem. Byłam taka zazdrosna (choć nawet nie chciałam). Dała "nam" zamówienie (bo obydwa talerze polożyła przed Jaśkiem).
- Może jakiś deser? - uśmiechnęła się do Jasia.
- Hmmm na deser? - uśmiechnął się do niej cwaniacko i obszedł ją całą wzrokiem
- Dziękuję!!! - kopnęłam go pod stołem i wybiegłam z restauracji. Nie mogłam powstrzymać łez. Szybko zadzwoniłam do Julki i powiedziałam jej żeby przyjechała po mnie na przystanek 1 kilometr oddalony z miejsca, w którym byłam. Zaczęłam biec. Wiedziałam, że Jaś mnie teraz woła, ale nie dałam mu się, nie odkręcałam się. Gdy zauważyłam swój cel przyspieszyłam. Na szczęście miałam dobrą kondycję. Już prawie wsiadałam do auta gdy coś mnie mocno pociągnęło do tyłu.
- Przepraszam! - Krzyknął. W jego oczach można było dostrzec łzy. Nie wiem dlaczego pocałowałam go w policzek i powiedziałam :
- Nie pisz do mnie i nienawidzę cie! - Odkręciłam się na pięcie i wsiadłam do auta
__________________________________________________________________________________
Następny rozdział z dzisiejszego dnia! dziękuję za wszystkie wyświetlenia! (około 100) jestem wam bardzo wdzięczna! Najwięcej jednak zawdzięczam wspaniałej firance! <3 Oli!!! :* Jest ona twórczynią tego wspaniałego bloga : http://jdabrowskyff.blogspot.com/ wiele jej zawdzięczam i to ona zainspirowała mnie do napisania mojego bloga! <3 piszcie w komach czy mam wprowadzić takie coś jak "perspektywa jasia" i perspektywa miśki/Dominiki" <3
Świetny rozdział! ♥ I to ja Tobie dziękuję! ♥ Jesteś wspaniałą firancią i genialnie piszesz! :*
OdpowiedzUsuń