poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 12.


"Gy doszło do mnie, że to jeszcze nie pora odsunęłam się od niego.
- Poczekajmy jeszcze trochę .
- Ok dla ciebie wszystko kochanie papa! - Wstał, pocałował mnie w policzek i wyszedł. To było takie słodkie. Pogłaskałam to miejsce ręką i położyłam się na łóżku."


Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Dzwonił Jaś. Wolałam nie odbierać, bo nie miałam ochoty słuchać jakiś durnych wytłumaczeń. Położyłam się na łóżku i złapałam za głowę.Zamknęłam powoli oczy i zasnęłam. Obudził mnie dziwny ból w ramieniu. Nade mną stał Artur z walizką a koło drzwi Jasiek ze spuszczoną głową, grał w jakąś grę. Dziecinada... Wstałam i przetarłam oczy.
- Co wy tu robicie? O tej porze? Dopiero 5:30! - Jasiek się lekko uśmiechnął pod nosem, ale nie obchodziło mnie to za mocno.
- Pomyślałem, że jak wstaniemy wcześnie to zanim dojedziemy będzie 6:10, jeszcze musimy się rozpakować i zjeść... To o 7 będziemy gotowi! Więcej czasu dla nas! Pojedziemy na miasto, a wieczorem do klubu! - Gdy słuchałam propozycji Artura na udany dzień, przeszła mi po głowie myśl czy on nie oszalał. Tylko przytaknęłam i wstałam by się spakować. Chłopcy wyszli a ja przebrałam się w lekko różową bluzkę, czarne leginsy i szary sweterek. Czekali na mnie przed wyjściem ze szpitala.
- A co z tą Olką? - Dopiero wtedy mi się przypomniała. Jaś otworzył drzwi samochodu a ja weszłam do środka.
- Wychodzi dopiero o 12. - O jak się ucieszyłam, że nie będzie mi ona niszczyła od samego początku dnia humoru! Tak jak mówił Artur w domu byliśmy parę minut po szóstej. Pobiegłam na górę i rozpakowałam się. Gdy schodziłam po schodach podsłuchałam rozmowę Jasia i Białego :
- Oddaj mi Dominikę! Ja będę o nią dbał a ty ją zaraz zostawisz tak jak to zrobiłeś z innymi! - Jasiek powstrzymywał się od wybuchu. Pierwszy raz go widzę w takim stanie. Za to Artur był jak najbardziej spokojny.
- Luziiikk. Idź do Olki..  O mnie się nie martw
- Człowieku zrozum, że nie martwię się o ciebie tylko o nią! - Jasiek rzucił chyba czymś o ścianę, bo było słychać jakieś huknięcie. - Ty sobie dasz rade a ona nie! Straciła rodziców! Już nikogo nie ma oprócz mnie, a ty próbujesz mi ją zabrać by sobie z nią trochę pochodzić! Jesteś świnią! Zawsze trzymałem z tobą sztabę ale zaczynasz powoli przeginać!!! - Znowu czymś rzudził, ale tym razem było to coś cięższego.
- Mówiłem, że jej nic nie zrobię! Przez ciebie puszczają mi nerwy. Kiedyś byłeś chuliganem. Jeździłeś szybko, paliłeś, piłeś, ćpałeś na imprezach, znali cię we wszystkich klubach, laski wymieniałeś jak rękawiczki, nieźle zarabiałeś w naszych interesach! A teraz co? Grzeczniutki chłopczyk. Nie chcesz do tamtych czasów wrócić? Znowu rzucić na luuz?! - Po tych słowach zaczęło mi się kręcić w głowie. Tak ufałam Jaśkowi a teraz się dowiaduje takich rzeczy?!
- Nie zmieniaj tematu! Dobrze wiesz, że chcę się zmie...- Na tych słowach weszłam do kuchni i postanowiłam to wszystko przerwać.
- To co jemy? Co wy tak zmizernieliście? Dawajcie dziś taki dobry dzień! - Otworzyłam szafkę z płatkami i wyjęłam dużą paczkę czekoladowych chrupek.
- Wszystko ok, po prostu zmęczeni jesteśmy - W końcu od dłuższego czasu odezwał się do mnie Jaś.
- Wiedziałam, że to zły pomysł - Puściłam oczko do Artura, na co on się zaśmiał.
- Rób sobie te płatki lepiej - Uśmiechnął się i odszedł - Idę do pokoju, jak będziecie czegoś potrzebowali do mówcie! - Po tych słowach wbiegł na schody i zniknął za rogiem. Tym właśnie oto sposobem zostałam sam na sam z Jaśkiem. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i usiadłam do stołu. Janek zrobił tak samo. Siedzieliśmy tak w ciszy i patrzyliśmy się w talerze. Nie zręczną ciszę niestety chyba musiał przerwać.
- Słuchaj... Ja na prawdę mam tą całą Olkę gdzieś! - On serio znowu o tym?!
- Cicho. Jem. - Spuścił głowę i włożył łyżkę do buzi. Nagle się ocknęłam co mu przed chwilą powiedziałam.
- Przepraszam...
- Spoko.. chciałem tylko, żebyś wiedziała - Strasznie mi się go zrobiło szkoda. Gdy odchodziłam położyłam mu rękę na ramieniu, zatrzymałam się i spojrzałam mu prosto w oczy. Czemu ja to robię?!  Skierowałam się w stronę pokoju. Ledwo położyłam się na łóżku a do środka wszedł Artur z Jaśkiem.
- Misia idziemy na miasto jedziesz? - Artur był strasznie podekscytowany.
- Ok, ok tylko się ubiorę. - Wyszli a ja założyłam fioletową powiewną sukienkę z czarnym paskiem. Zeszłam na dół gdzie na mnie czekali. Przez całą drogę śpiewaliśmy piosenki z radia. 20 minut minęło jak 3 min. Po centrum handlowym chodziłam tylko koło Artura, bo Jasiek wolał szwendać się swoimi ścieżkami. Kupiłam sobie czarne bolerko, czerwoną spódniczkę, kilka bluzek i czarną bluzkę na długi rękaw. Jednym słowem zakupy były udane. Po 3 godzinach biegania po sklepach poszliśmy do kina na jakiś horror. Nie bałam się nawet trochę. Jakaś para siedząca przed nami darła się na całe kino aż w końcu dziewczyna wybiegła z sali, a za nią chłopak. Nie wytrzymywałam wtedy ze śmiechu! Po kinie była ogromna pizza. Dzień był wspaniały. Strasznie się wyluzowałam. Do domu przyjechaliśmy o 16:20 . Chłopcy poszli do salonu a ja do kuchni napić się wody. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Otwórz! - Z salonu było słychać głos Jaśka.
- Ok! - Zrobiłam tak jak kazał. W drzwiach ukazała się sylwetka jakieś kobiety. Było trochę ciemno przez burzę, ale dałam radę rozpoznać kto to.
- Jasiek do ciebie! - Byłam wściekła, ale nie chciałam tego ukazywać. Stałam przy drzwiach
- Co? Już idę! Olka? Co ty tu robisz?!
- Jasiu... Starzy mnie z chaty wygnali, bo powiedzieli, że jestem nienormalna - na te słowa parsknęłam śmiechem. Olka rzuciła mi tylko chłodne spojrzenie i mówiła dalej - że jestem nienormalna, bo wskakuje ludziom pod koła - Po tych słowach rozpłakała się.
- I co ja do tego mam? - Można było zauważyć, że zgrywał przede mną  twardziela.
- Mogę u ciebie przenocować jedną noc chociaż? - Jasiek spojrzał się na mnie, ale ja tylko uniosłam ręce przed twarzą w geście mówiącym "Ja nie mam nic do gadania, masz wolną rękę". Poszłam do salonu i usiadłam koło Artura. Byłam pewna, że nie pozwoli. Jeszcze rozmawiali kilka minut i usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Odkręciłam się a tam stał Jasiek i Olka! O nie! Byłam na niego wściekła!
- Kochani dzisiaj będzie u nas spała Olka. Będzie wam przeszkadzać? - Obydwoje zaprzeczyliśmy i odkręciliśmy się plecami do nich. Gdy Janek poszedł pokazać jej pokój razem z Arturem parsknęliśmy śmiechem.
- Muszę ci jutro kogoś przedstawić - W końcu Biały przerwał ciszę.
- Kogo?
- Moją dziewczynę, Gabrysię.
- To ty masz dziewczynę?! - Teraz miałam już totalnie rozwalony dzień.
- No. Polubisz ją, na 100%. - Puścił do mnie oczko. Ta wiadomość mnie zirytowała, ale cóż...
- Ok, spróbuję - Poszłam na górę i położyłam się spać. Obudziło mnie mocne szturchnięcie za ramię. Nade mną stała Olka! Co ona chce o tej porze?! Za okne szalała wichura i błyskały pioruny.
- Mogę z tobą spać? Bardzo się boję burz... - Serio? Co ona sobie w ogóle wyobraża?!
- Ok, ale masz być cicho.
- Nawet mnie nie usłyszysz

_________________________________________________________________________________
Hej to już 12 rozdział ;) Trochę się dzieje... Zapraszam do komentowania i na mojego aska ;) Pytajcie o bloga itd. Piszcie czy wam się podobał <3 -----> http://ask.fm/dominika090909 Gdy komentujecie motywujecie mnie do pisania więc starajcie sie ;) :*

3 komentarze:

  1. No kurcze no co tu powiedziec...ROZDZIAL SUPER.Tylko nw czy ta Olka nie chce czegos zrobic Dominice w nocy czy naprawde boi sie burzy...hmmm.No nic wyjasni sie w nastepnym rozdziale ktory kiedy bedzie???


    http://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/2015/04/rozdzia-3.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Może jutro ;) przepraszam ze tak nie regularnie dodaje ... szkola itp... obiecuje ze jak bede miala luzniejszy tydzien to zrobie maraton . . . Co dzien przez cale 7 dni bd nowy rozdzial.... jeszcze wam o tym powiem jak bedzie ♡♡♡♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń