sobota, 14 marca 2015

Rozdział 5.

" - Halo?
- Pamiętaj, że masz mi dać kasę!
- skąd masz mój numer? Dam ci jutro, ale o 15! Inaczej dzwonie po gliny!
- Hahahahah to nie twoja sprawa! 15:30 kasa u mnie!
- Dobra nara! "
Byłam tak przestraszona! I skąd miałam wytrzasnąć tą forsę?! Mam tylko 200 zł! Muszę jutro pójść do Julki i pożyczyć od niej kasę! Myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej! "Czemu akurat ja?! "


Przez bardzo długi czas nie mogłam zasnąć. Ciągle myślałam o nieznajomym i o jutrzejszym spotkaniu z Jaśkiem. Wstałam z łóżka i wyjęłam z szafy czarne podziurawione rajstopy, czerwoną spódnicę, czerwoną bluzkę i dżinsową kamizelkę. Zbiegłam na dół, zwalniając przy schodku, przez którego wcześniej nabiłam sobie guza. Z łazienki wyjęłam czerwoną wstążkę do włosów i czarny lakier do paznokci. Pomalowałam je i poszłam coś zjeść. Myślałam czy Jasiek to już mój chłopak czy jeszcze nie. Pobiegłam na górę i patrzyłam się w sufit. Poczułam jakbym miała na powiekach kamienie, zamknęłam powoli oczy i zasnęłam. Obudziłam się o 9:48. Zrobiłam to co wczoraj i poszłam biegać. Tym razem jednak skierowałam się w stronę domu Julki. Po długiej i poważnej rozmowie dała mi ona 100 zł. Gdy wracałam do domu zobaczyłam kelnerkę z restauracji, w której wczoraj byłam z Jasiem. Tym razem jednak ubrana była w niebieskie leginsy i szarą bluzę. Teraz dopiero mogłam dostrzec, że była ona bardzo ładną, szczupłą dziewczyną. Można było dostrzec, że jesteśmy tego samego wieku. Nie dziwię się teraz czemu Jaś do niej zarywał. Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam w stronę domu. Wzięłam się za szukanie jakieś starej koperty. Po 30 minutach szukania, włożyłam do jakieś starej i zżółkłej 300 zł. Spojrzałam na zegar. Była godzina 13:03. Postanowiłam zadzwonić do Jasia:
" - Halo? Jaś?
- Tak. I co? Namyśliłaś się już?
- Tak. O 16:30 podjedź pod mój dom. - Uśmiechnęłam się lekko do telefonu - A gdzie jedziemy?
- Już ci mówiłem, że na dyskotekę.
- Dobra, dobra. Kończę pa!
- Pa złotko! "
Na te słowa zaczęłam skakać z radości. Nigdy jeszcze tak nie robiłam. Przypomniało mi się co jeszcze mam do zrobienia. Ubrałam się w czarne rurki i żółtą koszulę. Poszłam w stronę miasta. Pod latarnią zauważyłam wysokiego, umięśnionego mężczyznę. Spojrzałam na telefonie, która godzina. Była już 15:13. Dopiero teraz skapnęłam się, że szłam dookoła, najdłuższą drogą jaką mogłam.
- Mam kasę i zostaw mnie w spokoju! - Wyciągnęłam rękę z kopertą w stronę mężczyzny.
- I dobrze. A już myślałem, że będę musiał użyć noża - Mrugnął do mnie i sprawdził zawartość koperty.
- Masz mi dać spokój! - Zacisnęłam mocno pięści.
- Hahaha spokojnie! Nigdy nie biorę kasy od ludzi 2 razy! - Na te słowa odkręciłam się i wypuściłam powietrze z ust. Poszłam w stronę domu. Umyłam się i przebrałam. Fryzurę miałam podobną do wczorajszej tylko, że teraz miałam we włosach czerwoną kokardę. Wzięłam gumę do żucia i wyszłam z domu. Gdy wsiadłam do samochody ujrzałam tą samą reakcję Jasia jak zwykle. Pojechaliśmy w stronę klubu. Po woli zaczynam poznawać tego prawdziwego Jasia. Zarywanie do dziewczyn, kluby, wypasione auta. Ten chłopak co raz bardziej mnie zaskakiwał. Poszliśmy w stronę baru. Zamówiliśmy po drinku i zaczęliśmy śmiać się i śpiewać fragmenty niektórych piosenek.

*PERSPEKTYWA JASIA:

Ta dziewczyna coraz bardziej mi się podobała. Nie mogłem się jej napatrzeć.
"-Wiggle, wiggle, wiggle
Just a little bittle (Swinngg)
Patty cake patty cake
With no hands" - Ona tak pięknie śpiewała. Nie mogłem się nasłuchać. W pewnym momencie złapałem ją za rękę i poprosiłem do tańca. Akurat włączyli wolną muzykę. Dominika złapała mnie za szyję a ja ją za biodra. Wolno tańczyliśmy w rytmie muzyki. Nigdy nie czułem czegoś takiego do innych dziewczyn. Pomyślałem, że za żadne skarby nie mogę jej stracić. Gdy DJ włączył jakiś set Miśka puściła mnie i zaczęła tańczyć. Nie spodziewałem się tego po niej, ale jeśli lubi tańczyć sama, dałem jej do zrozumienia, że mi to nie przeszkadza. Gdy się  obracała póściła do mnie oczko. Zadawałem sobie pytanie czy tak na nią działają drinki, czy to ja? Po 4 piosenkach poszliśmy odpocząć przy barze. Zamówiłem jej jeszcze jednego shake'a. Gdy wypiliśmy powiedziałem jej, że idę do łazienki, wstałem z krzesła i odszedłem.

*PERSPEKTYWA DOMINIKI :
Jaś zostawił telefon. Tak mnie kręciło, by tam zajrzeć.szybko go odblokowałam i rozejrzałam się po klubie. Nikt nie mógł mnie przyłapać. Miał 2 nie przeczytane wiadomości od jakieś " Olcia <3 ". Spisałam sobie numer i przeczytałam na głos:
" - Hej! Sprawiłeś mi wielką przykrość wczoraj! Myślałam, że ze sobą chodzimy?! " - Na te słowa zarumieniłam się lekko i zacisnęłam pięść. Druga wiadomość była jeszcze gorsza : "Koteg! Nie mogę bez cb żyć! Dajesz mi wsparcie i miłość! Kochamm! Nmg się doczekać naszej randki! <3 " - Odłożyłam telefon i zamówiłam kieliszek wódki. Przyszedł Janek i powiedział :
- Ej nie pij tyle! zostaw to! - Wyrwał mi z ręki kieliszek i zaprosił mnie do tańca. Teraz robiłam to z niechęcią, bo myślałam, że on też coś do mnie czuje. Gdy chyba to zauważył powiedział :
-Chodźmy do samochodu lepiej. - Złapał mnie za rękę i wyszedł na zewnątrz. Kazał mi wejść do środka, a sam na chwilę poszedł trochę dalej. Po 2 minutach zjawił się z bukietem białych róż i powiedział :
- Misiu... Kocham Cię i chcę z tobą być. Nic mi cię cie zastąpi. Jesteś tą jedyną! I chcę żyć dla Ciebie! Chcesz być moją dziewczyną? - Te słowa mnie bardzo zszokowały, bo już nic do tej całej Olci nie czuł? Coś mi tu śmierdziało.
- Dobrze. Ja też cie kocham - mrugnęłam do niego okiem. Przecież jutro się spotkam z tą całą Olą i sobie z nią porozmawiam, że to brzydko komuś chłopaka zabierać. W przemyśleniach przeszkodziło mi coś dziwnego, co poczułam na moich ustach. To był mój pierwszy POCAŁUNEK!!! Gdy skończył na mojej twarzy pojawił się lekki rumieniec. Nagle mojemu chłopakowi zadzwonił telefon. Spojrzał w ekran i szybko wyszedł z samochodu. Przyłożyłam ucho do szyby, po czym otworzyłam ją. Usłyszałam okropne słowa Jasia. Po policzku popłynęły mi łzy :
- No hej! Nie no sponio. Tak.... tak..... No jutro o 16 :30 ok? ..... Mmmm kochana jesteś.... Tak nie zapomniałem kotku..... oki... yhymmm.... dobra kończę.... nie no co ty...... z nikim, po prostu film sobie oglądam.... hahahah tak .... dobra papa kocham!!! ...... - Szybko zasunęłam szybę i usiadłam na moim miejscu.
Masz mi coś do powiedzenia?! Może pójdziesz gdzieś ze mną jutro o 16?! Po co ci wybaczałam?! Zawieź już mnie do domu i wypchaj się tymi kwiatami!!!


____________________________________________________________________________


 To jest takie nadrobienie zaległości... Jaki widzicie doszła nowa osoba.... Jest nią Ola, twórczyni wspaniałego bloga!! <3 pisałam o nie w 3 rozdziale chyba. Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i za to, że mnie wspieracie .. Jesteście kochani <33

3 komentarze:

  1. Przeczytałam właśnie całego bloga, i jest ciekawy. Oczywiście znajdzie się parę błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych, ale to się każdemu zdarza.

    http://opowiadanie-jdabrowsky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje ;) to bardzo mile ;* tw jest genialny !! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ohoho! :* Robi się ciekawie ^^ Genialny rozdział! Zresztą jak każdy! ♥

    OdpowiedzUsuń