"- Dobrze tylko najpierw usiądźmy i pogadajmy proszę. - Złapała go za
rękę i pocałowała! Byłam taka wściekła, że wyskoczyłam z ukrycia i
zaczęłam się drzeć, ale gdy otworzyłam oczy nie mogłam uwierzyć własnym
oczom!"
To była kelnerka z restauracji Ta co ją Jaś tak podrywał! Oczy zapełniły mi się łzami. Przez głowę przechodziło mi tyle myśli i wspomnień! Ujrzałam w głowie Jaśka gdy zamawiał jedzenie, kelnerkę w lesie, pomyślałam, że to wszystko to jeden, dłuuugi sen.
- Możesz mi do jasnej cholery powiedzieć kto to jest?! To miałeś robić o 16:30?! Myślałam, że jesteśmy razem?! - Zaczęłam płakać.
- To Olka. Ale miśka... Ja chciałem się z nią spotkać by z nią zerwać, bo teraz tylko ty się dla mnie liczysz! Źle zrozumiałaś. - Jaś wyrwał się z objęć tej całej Olki i ruszył w moją stronę. Zaczęłam się wycofywać. Patrzyłam na niego jak na ogromnego pająka.
- Co?! To ty mi obiecywałeś, że razem wyjedziemy, że będzie tak romantycznie a teraz poznałeś nową i mnie zostawiłeś?! - Kelnerka tak samo jak ja wybuchła płaczem. Co by było gdyby tu teraz była na dodatek moja mama? Wszystkie trzy byśmy ryczały. Nie chciałam się wtrącać ale też nie chciałam pójść. Musiałam, po prostu musiałam tam zostać i wszystkiego słuchać.
- Widzisz ilu kobietom już zrobiłeś krzywdę? Dobra rozumiem, że z mamą to po ty by sie do mnie zbliżyć, ale po oc do mnie przylazłeś skoro masz ją?! - Mimo tego co właśnie zrobił nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, bo to ona zabrała mi chłopaka. Po mimo tej całej sprawy chciałam mieć Jasia tylko dla siebie.
- Ola... Przepraszam, ale ja wolę Dominikę. - Tak się ucieszyłam, że po prostu wskoczyłam mu w ramiona i mocno się w niego wtuliłam. Nie ukrywam, że szkoda mi było tej Olki ale nie wyobrażam co by było teraz gdyby Jaś wybrał ją. Dziewczyna wytarła łzy, mruknęła coś pod nosem i odbiegła. Puściłam Jasia i patrzyłam mu prosto w oczy.
- Dziękuję, że mi wybaczyłaś i mnie posłuchałaś. - Po tych słowach przeżyłam następny szok, ponieważ po jego policzku spłynęła łza. Dobrze wiedziałam, że to było z radości ale i tak bardzo się wzruszyłam. On był taki miły i czuły.
- Ehhh. Każdy musi mieć jakąś szansę na wytłumaczenie się. Pomyśl sobie co by było gdybym odbiegła. Już nigdy byśmy nie rozmawiali pewnie, bo bym się zabiła. Jego kąciki warg lekko podniosły się do góry. Złapał mnie za rękę i poszliśmy ścieżką, prowadzącą do mojego domu.
- Wiem, że to nie najlepszy moment, ale .... Zamieszkasz ze mną? - Zatrzymał się i złapał za obie ręce.
-Ja? - Otworzyłam szeroko oczy - Ale przecież twoi rodzice, szkoła, rodzeństwo.
- Nikt mi nie został. Rodzice umarli, a siostra z Stanach. - Nagle trochę posmutniał, ale wiedziałam co mu poprawi humor.
- Jeśli tak jest na prawdę to oczywiście, że tak! - Przytuliłam go i poszłam w stronę domu. Mamie zostawiłam kartkę i o 18:20 Jaś już czekał na mnie przed domem. Pojechaliśmy do niego i pokazał mi mój nowy pokój. Był cudowny. Chyba jego siostry. Po całym dniu nie chciało nam się już nic zrobić więc włączyliśmy jakiś film. Zadzwonił do mnie telefon. Gdy usłyszałam co się właśnie stało upuściłam go.
________________________________________________________________________________
To już 7 rozdział :D Ale jest 1300 wyświetleń a komentarze tylko od jednej osoby :'( teraz następny rozdział będzie za 3 komentarz :D Ciekawe ile was jest <3 dziękuje wam i przepraszam za te wszystkie zaległości :'(
Mega! *-* Szkoda tylko, że taki krótki :/ A ciekawe kto taki zadzwonił i co się stało! Czekam na kolejny rozdział! :D
OdpowiedzUsuńJejku! *.* Pisz szybko nexta , bo już się doczekać nie mogę, no xD
OdpowiedzUsuńMega rozdzial szkoda ze krotki
OdpowiedzUsuńZgodnie z obietnica :) dzisiaj postaram sie dac nowy rozdzial ;)
OdpowiedzUsuń