czwartek, 26 marca 2015

Rozdział 8.

"Jaś już czekał na mnie przed domem. Pojechaliśmy do niego i pokazał mi mój nowy pokój. Był cudowny. Chyba jego siostry. Po całym dniu nie chciało nam się już nic zrobić więc włączyliśmy jakiś film. Zadzwonił do mnie telefon. Gdy usłyszałam co się właśnie stało upuściłam go."

Siedziałam na kanapie i wpatrywałam się na ścianę, która była na przeciwko mnie. Strumienie łez spływały mi po policzkach.
- Ej?! Co się stało?! - Nie miałam ochoty patrzeć się na Jasia, ale on i tak szybko złapał mnie za rękę.
- Mój brat... Nie żyje.. Umarł podczas operacji, a mama przez to skoczyła z mostu! - Próbowałam nie krzyczeć ale to samo mnie przewyższało.
- Ej... Nie płacz. Nie wiem jak mam cię wesprzeć. Co teraz postanowisz zrobić? - Był bardzo zaskoczony tą całą sytuacją. W jego oczach pojawiły się łzy.
- Nie wiem. Teraz zostałeś mi już tylko ty - Wstałam i poszłam w stronę pokoju. To wszystko działo się tak szybko. Jeszcze kilka dni temu nabiłam sobie guza by napisać do Jaśka, a teraz umarła moja rodzina. Nie wpadałam aż w taką rozpacz, ponieważ mamy i Szymonka praktycznie nie było w domu. Byli dla mnie jak zupełnie obce osoby, ale i tak ich kochałam. Najgorsze jest to, że nie będzie pogrzebu, bo spalono ich ciała i to całkiem przez przypadek. Wstałam z łóżka i poszłam w stronę półki na książki. Gdy patrzyłam na tytuły książek oparłam się rękoma o najwyższą półkę. Nie mogłam uwierzyć, że już nigdy ich nie zobaczę. Po moich ustach spływały słone łzy. Wzięłam pierwszą z brzega książkę, bo i tak tytułu rozczytać nie mogłam. Wszystko było jak za mgłą. Położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać.

*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

Siedem dni mijało jak kilka długich lat. Wszystko się tak okropnie dłużyło. Już próbowałam zapomnieć o całej sprawie. Udawało mi się to z pomocą Jasia. Nie wiem co by się stało gdyby nie jego wsparcie. Rano gdy przyszłam na śniadanie Jaś był jakoś dziwnie zakłopotany
- Eee! Mordo co jest? Już chyba wystarczy,  że ja się dołuje. Twoich smutków nie potrzeba! - Usiadłam koło niego i złapałam go za rękę.
- Nie jestem smuty... Tylko mam prośbę. Znaczy to jest pytanie i boje się, że cię zasmucę tym. - Zaczęłam się niepokoić. Jeśli to znowu chodzi o tą Olkę t nie chciałam nawet tego słyszeć.
- Chcesz pojechać dzisiaj do twojego domu i wziąć kilka twoich rzeczy? - Mówił te słowa z jakimś zakłopotaniem ale nie rozumiałam tego.
- No kiedyś w końcu musimy jechać. - Chciałam iść w stronę lodówki ale widocznie nie było to możliwe.
- Przebieraj się. Chce już mieć to za sobą. - wziął kluczyki do auta i założył płaszcz by nie zmoknąć. Gdy zerknęłam przez okno zdziwiłam się, że nie zwróciłam wcześniej uwagi n to, że leje jak z cebra.
- Okej, tylko poczekaj pięć minut - Jezu co on się tak denerwuje? To chyba ja tak powinnam się zachowywać. Poszłam do łazienki i założyłam czarne leginsy, czarną bluzkę i szarą bluzę z kapturem. Wyszłam i założyłam nowe buty, które kupił mi Jaś. Czekał on już na mnie w samochodzie. Droga nie była zbyt długa, ale przez całą drogę nie zamieniłam z Jaśkiem ani słowa.
- Mam iść z tobą? - Było mi to obojętne, ale dobrze by było gdyby tak zrobił. Nie wiedziałam jak to będzie ze mną jak mi się wszystko przypomni. Gdy zbliżyłam się do drzwi zrozumiałam czemu Jaś był taki zestresowany. Wiedział jakie to będzie dla mnie ciężkie. Przecież on też już to przeżywał. Dotknęłam klamkę ale jakoś szybko zabrałam z niej rękę. Mój chłopak zrobił to za mnie, widząc jaki mi sprawia to ból. Weszłam i pobiegłam szybko na swoją górę. Chwyciłam jakieś ciuchy, szczotkę, bieliznę i płyny do kąpieli i szybko z niego wybiegłam. Schodząc ze schodów znów prawie się przewróciłam, bo za oczami już miałam mgłę przez łzy. Gdy ujrzałam Jaśka szybko rzuciłam się na niego. On mocno mnie przytulił i wyszliśmy w stronę auta. Przez drogę powrotną postanowiłam, że zacznę rozmowę.
- Dziękuję, że tak o mnie dbasz
- Kocham cię więc zależy mi na twoim dobru. - Spojrzał na mnie i oblizał wargi.
- To było dla mnie bardzo ciężkie.
- Wiem to i dlatego masz ode mnie wsparcie zawsze i wszędzie
- A ile jeszcze mam u ciebie mieszkać? - Spojrzałam na niego i usłyszałam głośny pisk zakręciło mi się w głowię a na szybie samochodu prysnęła krew! Czemu to cholernie tak szybko się dzieje?! Jak jakaś klątwa! Poczułam ogromny ból w głowie i przeszywający ból w nodze. Czyjaś ciepła ręka położona była na mojej. Zrobiło mi się duszno a przed moimi oczami zrobiło się ciemno! Na koniec usłyszałam tylko przerażajacy krzyk kobiety.

_________________________________________________________________________________
To już 8 rozdział i chyba najdłuższy z moich wszystkich które napisałam! <3 Dziękuję za wsparcie !! Teraz muszą byż 4 komentarze! Zobaczmy ile was jest! Daj głos bo to moż edziki niemu powstanie 9 Dłuuuugi rozdział <3 i dziękuje za 1500 wyświetleń :*

3 komentarze:

  1. No i supi! ^^ Fajnie, że dłuższy niż poprzedni! :) A ten krzyk kobiety...ciekawe czy to jakas przypadkowa kobieta czy może ta Olka! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah no nwm nwm ... Dowiesz sie jak 4 kom bd ^^ :* taki szantazyk ;) ale w nastepnym juz chyba noe bd ze ole kom musi byc :3 a i czekam kiedy u cb rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuu niezle niezle jakie emocje xd Czekam na nexta :3

    Zapraszamy bo nowy rozdzialik:

    http://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń