sobota, 28 marca 2015

Rozdział 9.


"- A ile jeszcze mam u ciebie mieszkać? - Spojrzałam na niego i usłyszałam głośny pisk zakręciło mi się w głowię a na szybie samochodu prysnęła krew! Czemu to cholernie tak szybko się dzieje?! Jak jakaś klątwa! Poczułam ogromny ból w głowie i przeszywający ból w nodze. Czyjaś ciepła ręka położona była na mojej. Zrobiło mi się duszno a przed moimi oczami zrobiło się ciemno! Na koniec usłyszałam tylko przerażający krzyk kobiety."


Otworzyłam powoli oczy i jak za mgłą zobaczyłam nieznajome sylwetki 3 osób w białych fartuchach. Przetarłam powieki i usiadłam na łóżku. Zupełnie nie wiedziałam co się dzieje. Po chwili doszło do mnie, że to lekarze. Zaczęłam nerwowo kręcić się na łóżku. Co tu się dzieje?!
- Co ja tu robię? Idę do domu. - Odkryłam z nóg kołdrę i gdy chciałam wstać pielęgniarka powstrzymała mnie i znów przykryła.
- Dominika... miałaś wypadek i teraz jesteś w szpitalu
- Ile ja tu już jestem? Jaki wypadek?!
- No już 3 dni spałaś. Samochodowy. Jan Dąbrowski prowadził samochód i przez wypadek potrącił pewną Aleksandrę. Jest ona w bardzo ciężkim stanie ale prawdopodobnie przeżyje. Jan jest w szoku ale rozmawia właśnie z psychologiem i dochodzi do siebie. Bardzo się o ciebie martwi. - Zaczęłam płakać. Bardzo się o niego martwiłam.
- Mogę do niego iść?
- Dobrze. Pani Agnieszka cię zaprowadzi. - Przejrzał jakieś dokumenty i wyszedł z sali. Ja wpatrywałam się w rudą wysoką kobietę i czekałam aż w końcu coś powie.
- Chodź za mną. - Lekko się uśmiechnęła w moją stronę. Wstałam z łóżka i poszłam za nią, tak jak zresztą prosiła. Weszłyśmy po schodach i skręciłyśmy w lewo. Zatrzymałyśmy się przy białych drzwiach z numerem 27.
- Wejdź - Mrugnęła do mnie okiem i poszła. Powoli nacisnęłam na klamkę i otworzyłam drzwi. W środku stało małe łóżko i siedziało na nim dwóch mężczyzn. Jeden był chyba psychologiem a w drugim od razu rozpoznałam Jaśka. Weszłam do środka i usiadłam.
- Może pan nas zostawić na chwilkę samych? Pozwolił mi tu przyjść Doktor ... yyyy.. - Nawet mi się nie przedstawił. Lekko westchnęłam.
- Właśnie kończyliśmy - Zamknął swoją czarną teczkę, założył okulary i wyszedł.
- Misia ... Przepraszam. W ostatniej chwili zdążyłam wyhamować. - Nigdy go nie widziałam takiego zdołowanego. Spóściłam tylko głowę.
- To ja cię zagadałam - Zaczęło mi się wszystko przypominać.
- Ale to i tak wszystko prze ze mnie.
- Nie obwiniajmy się. Zapomnijmy.
- Spróbuję ale nie obiecuję. - Spróbowałam się do niego lekko uśmiechnąć. Jak zawsze schrzaniłam to, bo wyczułam, że bardziej to wyglądało jak mina zirytowania.
- Idę do mojej sali. Jak będziesz chciał przyjść do wpadnij do sali 17. Właśnie jak u tej Olki?
- jeszcze u niej niej nie byłem ale pójdę za chwilkę.
- Ok. - Wyszłam i poszłam w stronę mojego "pokoju". Położyłam się na łóżku i spojrzałam w telefon. Była dopiero 8:40. Jak tutaj wszystko dzieje się tak wcześnie. Poczułam głód więc wyszłam z pokoju i poszłam szukać kuchni. Poszłam prawym korytarzem i później skręciłam w lewo. Snułam się tak po korytarzach przemyśliwując wiele spraw i przy tym szukając kuchni. Przechodziłam przy drzwiach nr 38 i usłyszałam już znajomy skądś głos. Przyłożyłam ucho do drzwi i nasłuchiwałam rozmowie. Za bardzo nie słyszałam więc otworzyłam powoli jeszcze bardziej drzwi i włożyłam tam głowę. Na łóżku siedział Jaś przy leżącej Olce. Miała ona nogę w gipsie, obandażowaną głowę, rękę i drugą nogę. W niektórych miejscach przyklejone były plastry. Wyglądała okropnie.
- Olaaa.... Ja cie tak przepraszam..
- Ale Jasiu ... Ja ... NO.. Ja ci sama wsczyłam pod koła... - Spuściła głowę i wytarła oczy od łez.
- Co?! Oszalałaś?! - Byłam w dokładnie takim samym szoku jak Jaś
-Bo... Myślałam, że ... - Usiadła tak, że ich twarze były teraz na prawdę bardzo blisko. Byłam wściekła ale wierzyłam, że Jaś się jej nie da. - No kurde... Myślałam, że będziesz mnie przepraszał i znowu będziemy gadali.... Zbliżymy się do siebie. - po jej policzkach zaczęły cieknąć łzy.
- Oj Olaaa...
- Ciii... Ja wiem, że nadal coś tu iskrzy - złapała go za szyję i przyciągnęła jego twarz do siebie. Ich usta już prawie się stykały. Byłam wściekła! Pobiegłam w stronę mojego pokoju. To był koszmar. Traciłam równowagę i uderzałam o ściany, potykałam się. Jak w filmach! :( Poczułam, że w jednej chwili cały mój świat się zawala! Tylko on mi został a teraz odchodzi!! Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na łóżko.

*PERSPEKTYWA JASIA :

Olka prawie mnie pocałowała! Ciągnęło mnie do niej ale ja mam Dominikę!. W ostatniej chwili odsunąłem się do niej i zrzuciłem ze swojego karku jej dłonie.
- Ola... Ja nie mogę ... Przepraszam. - Usłyszałem jakieś huknięcie w korytarzu i głośne tupanie. Od razu wiedziałem, że to Misia.
- No bravo! i Zowy wszystko zchrzaniłem!!!
- Co?! - Ola chyba myślała, że to było do niej.
- Nic .. Głośno myślałem.. Jj-jja już muszę iść... Paaa! - Odkręciłem się i pobiegłem korytarzem w stronę pokoju Dominiki. Otworzyłem oczu i zobaczyłem ją, zalaną łzami i z strasznie podpuchniętymi oczami! Wstała z łóżka i spojrzała na mnie tak jakby właśnie kogoś zabił. Chciałem ją przytulić ale mnie odepchnęła.
- Kochanie tam do niczego nie doszło.. Proszę uwierz mi... Kocham cię i nie płacz już! - To był okropny obraz i już nigdy nie chciałbym takiego ujrzeć.
- Wiesz co? Znowu ci uległam! Znów się poddałam i dałam ci się mnie oczarować!!! Ja już mam tego dość rozumiesz?! - Wydzierała się na cały pokój aż chrypy dostała! - Z nami koniec. Chcę być z tobą tylko przyjaciółmi!  W normalnej sytuacji bym za to postanowienie przeprosiła ale dziś nie mam za co!
- I znowu wszystko schrzaniłem! Ja jej nie całowałem!
- To i tak już nie ważne. Przyjaciele... - Spuściła głowę i zacisnęła pięści. Odwróciłem się i też je zacisnąłem. Uderzyłam c całej siły w ścianę, na której pojawiło się trochę krwi.. Miałem zdarte całe kostki i poczułem ogromny ból w małym palcu ale nic nie sprawia takiego bólu jak to, że właśnie straciłem moją ukochaną! Wyszedłem i byłem taki zły, że uderzyłem w głowę z całej siły chłopaka, który właśnie przede mną stał. Upadł na podłogę! Dobrze, że przed tym zamknąłem drzwi, bo gdyby to zauważyła Misia to..... Uchyliłem się nad nieznajomym i okręciłem jego głowę. Gdy zobaczyłem twarz serce podskoczyło mi do gardła...

_________________________________________________________________________________

Hejo!! <3 To już 9 baaaardzo długi rozdział pomimo to że nie komentowaliście :p hahahha dziękuję za wsparcie <3

2 komentarze:

  1. uuu coraz dluzsze robisz te rozdzialy :) i oczywiscie czekam na nexta! Wiesz moze za ile bedzie?
    Zapraszam z Grubaskiem tu:

    http://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Moze dzisiaj wieczorem ale nie obiecuje .. dzieki :) ^.^

    OdpowiedzUsuń